Zamknij

Prezydent Krakowa dla RadioZET.pl: sądzę, że to będzie moja ostatnia kadencja [WYWIAD]

Wybory 2018. Wywiad z prezydentem Krakowa Jackiem Majchrowskim. II tura
fot. Jacek Majchrowski/Facebook
Redakcja
30.10.2018 17:00

Miasto jest tworem, który nie powinien wchodzić w politykę - podkreślił w wywiadzie dla RadiaZET.pl Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa. Przed niedzielną II turą wyborów samorządowych zapowiedział, że w kolejnej kadencji chce podnieść komfort życia mieszkańców. Majchrowski, który od 16 lat rządzi stolicą Małopolski, mówił nam również o smogu, polityce i sporze z premierem Mateuszem Morawieckim.

Piotr Drabik, RadioZET.pl: Czy wieczorem w niedzielę 21 października zapalił pan cygaro zwycięstwa?

Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa: Nie. Ja palę tylko tutaj, czyli w moim gabinecie. Nie byłem tutaj w niedzielę, wiec nie zapaliłem.

O ile dym z cygar panu nie przeszkadza, to mieszkańcy Krakowa mają już dość smogu. Jaki ma pan pomysł, aby przez kolejne pięć lat ten problem rozwiązać?

To, co należało do samorządu już w dużej mierze zrobiliśmy: wymiana autobusów na te spełniające normy ekologiczne, finansowanie mieszkańcom wymiany pieców węglowych oraz z programem osłonowym, czyli z ochroną finansową dla osób najuboższych, które się na to zdecydowały.

Sondaż IBRiS dla Radia ZET i "Rz”: II tura w Krakowie dla Majchrowskiego

Ponadto zrobiliśmy wiele rzeczy, które wydają się drobne: wprowadziliśmy bezpłatny odbiór odpadów zielonych, aby mieszkańcy ich nie spalali w piecach, myjemy na mokro ulice, firmy sprzątające pracujące dla miasta nie mogą używać np. dmuchaw do sprzątania liści i tak dalej.

Są jeszcze dwie rzeczy do zrobienia – po pierwsze mocniejsza współpraca z gminami ościennymi. Druga to budowa północnej obwodnicy Krakowa i trasy S7, co leży w gestii rządu. Jak uda się to wszystko zrealizować, to spaliny samochodów nie zawędrują do centrum Krakowa.

Dla nas istotną sprawą jest właśnie współpraca z gminami sąsiednimi poprzez Stowarzyszenie Metropolia Krakowska. Zdaję sobie sprawę, że one są w gorszej sytuacji niż Kraków, bo nie mają na przykład sieci ciepłowniczej, nie wszędzie dochodzi siec gazowa.

Ważna jest jednak edukacja. Póki mieszkańcy okolicznych gmin sami nie będą przekonani, że warto walczyć o czyste powietrze, tak długo te gminy nie będą podejmowały zdecydowanych działań.

I pana zdaniem miasto Kraków robi wszystko, aby ludzie zdawali sobie z tego sprawę?

Krakowianie wiedzą to najlepiej w Polsce. W gminach ościennych świadomość też rośnie. Niestety mamy mały wpływ na przykład na Śląsk, bo część zanieczyszczeń jest właśnie z tego regionu. Jeszcze inną sprawą jest jakość paliw i pieców, co reguluje rząd.

Nosi pan maseczkę antysmogową?

Nie. Pamiętam czasy, jak i wielu krakowian także młodszych ode mnie, w których przekroczenia norm jakości powietrza były znacznie wyższe niż obecnie. Po prostu nikt nie badał tak dokładnie jak obecnie stężenia zanieczyszczeń i nikt nie zdawał sobie sprawy z zagrożenia.

Ponadto – nikt nie potrafi mi tego wytłumaczyć w kontekście zanieczyszczenia powietrza - długość życia w Krakowie, według Głównego Urzędu Statystycznego, jest najdłuższa w Polsce.

Wybory 2018. Wywiad z prezydentem Krakowa Jackiem Majchrowskim
fot. MAREK LASYK/REPORTER/East News

Pana zdaniem to efekt pana rządów?

Absolutnie nie. To nie chodzi o czyjekolwiek rządy. Z jednej strony mówimy o długości życia w Krakowie, z drugiej podaje się liczbę ofiar smogu, szacowaną na tysiące osób. Nie do końca jest to prawda, bo takie dokładne badanie nigdy nie zostały przeprowadzone.

Nawet jeśli próbowano to policzyć, nigdy smog w dokumentacji medycznej nie jest wskazywany jako jednoznaczna przyczyna. Inaczej, proszę poczekać… (prof. Majchrowski wstaje od stołu i podaje czarno-białą fotografię). To jest zdjęcie Krakowa z 1935 roku.

Dość mgliście.

Wtedy wszyscy palili w piecach węglowych....

Czy uważa pan, że zestawianie lat. 30 ubiegłego wieku i czasów współczesnych, jest zasadne?

Tak, bo pokazuje, jak bardzo wzrosła nasza świadomość ekologiczna. Wtedy – w latach 30., a nawet jeszcze w latach 80. nikomu się nie śniło, że to może być jakikolwiek problem. Wiele lat temu do poprawy jakości powietrza w Krakowie przyczyniła się też likwidacja Huty Aluminium w Skawinie i Zakładów Chemicznych Bonarka.

Pamiętam, jak dostaliśmy pierwsze pieniądze z amerykańsko-polskiego programu likwidacji niskiej emisji, to między innymi zakupiliśmy urządzenie do mierzenia jakości powietrza. Postawiliśmy je w miejscu, o którym było wiadomo, że tam jest najgorzej – czyli na Alejach Trzech Wieszczów.

Przez wiele lat pokazywano wyniki tylko z tego miejsca. Potem dokupiliśmy sześć kolejnych stacji pomiarowych, które są rozstawione w całym mieście. W tym czasie inne miasta nie miały takich urządzeń, więc uchodziły za „czyste”. Od początku pokazywaliśmy, jaka naprawdę jest prawdziwa jakość powietrza w Krakowie.

Czy pana pozew sądowy przeciwko premierowi Morawieckiemu, którego zdaniem władze Krakowa nie zrobiły nic lub prawie nic w walce o czyste powietrze, jest wyrazem braku zaufania do rządu?

Jego wypowiedź moim zdaniem obraziła mieszkańców, którzy bardzo się zaangażowali w działania miasta. Z Krakowie zniknęło przecież ponad 30 tysięcy pieców. Po prostu nie lubię, jak ktoś kłamie.

I premier wtedy kłamał?

Moim zdaniem - tak.

W pana ocenie szef rządu użył tych słów celowo?

Nie wiem, dlatego napisałem list do pana premiera.

Dostał pan odpowiedź?

Nie, dlatego czekałem z pozwem w trybie wyborczym przez tydzień, bo jeżeli premier przyznałby się do błędu, to uznałbym sprawę za załatwioną.

Wybory 2018. Wywiad z prezydentem Krakowa Jackiem Majchrowskim. II tura
fot. Jacek Majchrowski/Facebook

Znamy już wyrok sądu apelacyjnego, który nakazał premierowi sprostowanie słów.

Bardzo się cieszę z tego rozstrzygnięcia, bo sąd podzielił moją opinię, że kampania wyborcza i chęć zjednania sobie wyborców nie usprawiedliwia mówienia nieprawdy.

Pan premier ma przecież wyniki Najwyższej Izby Kontroli, która jednoznacznie stwierdziła, że ministerstwa – na przykład środowiska – nie robiły nic w temacie smogu. Natomiast Kraków jest jedynym miastem, które podjęło walkę i prowadzi działania likwidujące niską emisję.

W przypadku ewentualnego zwycięstwa nie obawia się pan kolejnych kontroli w magistracie, na przykład Centralnego Biura Antykorupcyjnego?

Mamy bez przerwy kontrole. Jedna więcej czy mniej, niczego nie zmienia. Jednak nie sądzę, aby to tak działało jak Pan sugeruje. Powtarzam za każdym razem – Morawiecki jest ósmym premierem, z którym współpracuję. Były to rządy od lewicowych do prawicowych. Zawsze dało się normalnie pracować.

Czyli teraz trudniej będzie się współpracować?

Nie, sądzę, że po kampanii wszystko wróci do normy. Minister Anna Zalewska (minister edukacji – przyp. red.) stawiała nas jako wzór reformy edukacji. Ja mogę mieć takie czy inne zdanie na temat reformy szkolnictwa, ale mam w ręku ustawę i muszę ją realizować.

Z innymi ministrami też nam się dobrze pracuje. Zawsze chwalę Andrzeja Adamczyka (szef resortu infrastruktury – przyp. red.), bo to jest pierwszy minister, który coś zrobił dla regionu Małopolski w temacie dróg.

Czyli spodziewa się pan, że rząd PiS zrobi jeszcze więcej, na przykład dofinansuje budowę metra w Krakowie?

Najpierw musimy mieć gotowe studium wykonalności - dokument, który pokaże jakie rozwiązanie w Krakowie jest potrzebne – metro lekkie, ciężkie, na jakich trasach. Trzeba zrobić badania geologiczne i archeologiczne…

Będzie pan naciskał na rząd, aby metro pod Wawelem powstało?

To zależy od wniosków zawartych w studium. Jeden z rozdziałów będzie dotyczył sfinansowania inwestycji i wtedy będziemy podejmować rozmowy.

Czy po wynikach wyborów samorządowych – z pana punktu widzenia – lepiej układać się z PiS czy Koalicją Obywatelską?

Ja zawsze byłem osobą, która była gotowa na współpracę ze wszystkimi. Uważam, że miasto jest tworem, który nie powinien wchodzić w politykę.

Ale czasem wchodzi.

Kiedy?

Choćby w temacie załatwienia inwestycji, takich jak północna obwodnica Krakowa.

To nie jest polityka, tylko normalna inwestycja, która powinna być już dawno zrealizowana. Poprzednie rządy nie były skłonne, aby rozpocząć budowę tę obwodnicy. Jeździłem do Cezarego Grabarczyka (minister infrastruktury w latach 2007-2011 – przyp. red.) przez rok i nic z tego nie wyszło.

Jak popatrzymy na osiem lat poprzednich rządów, to infrastrukturę drogową robiono tylko w trzech miejscach – Warszawie, Trójmieście i na Dolnym Śląsku. Reszta była odłożona na bok. I cieszę się, że minister Adamczyk zwrócił w końcu uwagę na nasz region.

Wybory 2018. Wywiad z prezydentem Krakowa Jackiem Majchrowskim. II tura
fot. Jacek Majchrowski/Facebook

Jeśli wygra pan wybory i spotkamy się za pięć lat, to co w Krakowie zmieni się na lepsze?

Chcę, żeby poprawił się komfort życia mieszkańców. Według ogólnopolskich badań Kraków został wskazany jako trzecie miasto, gdzie żyje się najlepiej. Pierwszy był Sopot, a druga Warszawa. Poprawiamy transport, inwestujemy w komunikację miejską. W ostatnich latach postawiliśmy na zieleń – urządzamy duże parki, jak i sporo kieszonkowych.

W najbliższych latach chcę stworzyć tzw. Planty Podgórskie, które będą olbrzymim 140-hektarowym terenem zielonym. Chcę doprowadzić do sytuacji, w której każdy mieszkaniec będzie miał nie więcej niż 500 metrów do najbliższego terenu zielonego.

Czy pana zdaniem w ogóle jest sens rozszerzać teren miasta Krakowa?

Gdy przygotowywaliśmy strategię dla Krakowa do 2030 roku, pytaliśmy mieszkańców w konsultacjach o rozszerzenie obszaru Krakowa. Ponad 80 proc. mieszkańców stwierdziło, że to nie ma sensu. Ja na obecnym etapie uważam podobnie. Nie wiem, jak będzie w przyszłości.

Kraków jest miastem, jedynym poza Warszawą i chyba także Poznaniem, gdzie liczba mieszkańców rośnie. Z dwóch powodów. Z jednej strony przez przyrost naturalny, a z drugiej - bo zostają u nas na przykład ci, którzy przyjechali na studia.

Według Głównego Urzędu Statystycznego Kraków liczy około 780 tysięcy mieszkańców, ale według naszych danych z odbiorów śmieci i opłat za wodę żyje tutaj milion 200 tysięcy. Jeśli chcemy, żeby na przykład najlepsi studenci zostali i pracowali dla Krakowa, to musimy im stworzyć warunki, żeby mieli pracę i gdzie mieszkać.

Czy po ewentualnym zwycięstwie zaproponuje pan jakąś funkcję w magistracie Małgorzacie Wassermann?

Pani Wassermann jest posłem z Krakowa i zawsze uważam, że w ten sposób powinna działać dla Krakowa.

A do tej pory dobrze działała?

W jej interpelacjach nie widziałem szczególnej troski o nasze miasto. Natomiast proponowanie jej stanowiska w magistracie nie ma sensu, bo musiałaby zrezygnować z mandatu posła.

Ponadto jak pan popatrzy na program wyborczy pani Wassermann, to jej wizja Krakowa jest bardzo podobna do tego, co w mieście po prostu na co dzień robimy. Niektórzy uważają, że w kampanii powinny być fajerwerki i nie wiadomo co. A miasto powinno się rozwijać w sposób systematyczny i tyle. Powinno się kłaść nacisk na najważniejsze sprawy, w tym na zieleń.

Zapewne pamięta pan, jaki procent Krakowa to tereny zielone?

62 procent.

Tymczasem według danych GUS to ponad 10 procent.

To dlatego, że oni liczą tereny zielone, które są własnością miasta. Zleciliśmy badania Uniwersytetowi Rolniczemu, który przeliczył dokładnie i wyszło 62 procent wszystkich terenów zielonych w Krakowie.

Czyli pana zdaniem w mieście jest wystarczająco dużo zieleni?

Tak, tylko nie zawsze tak, gdzie byśmy chcieli. Są osiedla, gdzie bardzo zieleni brakuje i mieszkańcy słusznie walczą o każde drzewo. Są miejsca z kolei, gdzie jest jej – jak słyszę nadmiar.

Gdy ostatnio rozmawiałem z mieszkańcami starej części Nowej Huty, usłyszałam, że bardzo proszą, by niektóre drzewa wyciąć. Częściowo mają rację, bo przed laty posadzono je niedaleko bloków i w tej chwili zasłaniają światło.

Czy sądzi pan, że to zwycięstwo niedzielne przybliża Pana do kolejnej kadencji?

Ja sądzę, że krakowianie uważają, że samorząd jest samorządem, a nie polityczną instytucją.

Czy to może być ostatnia pana kadencja?

Ja zawsze mówiłem, że kolejna kadencja jest ostatnią. W związku z tym nie będę obiecywał. Jednak biorąc pod uwagę moje lata, to sądzę, że to będzie ostatnia.

Bierze pan pod uwagę zamianę Pałacu Wielopolskich w Krakowie na Pałac Prezydencki w Warszawie?

Nie, to jest science-fiction. W poprzednich latach bardzo mnie do tego namawiano, ale nigdy nie miałem takich ambicji. Jestem miejscowy, mnie tu jest dobrze.

Nawet jakby zadzwonił Włodzimierz Czarzasty (przewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej – przyp. red.) i powiedział, że musi pan ratować lewicę?

Na ten temat rozmawiałem już parę lat temu z prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim, który mnie bardzo namawiał, żebym startował w wyborach z całą lewicą. Nie interesowało mnie to wtedy, ani nie interesuje mnie dziś.

Rozmawiał Piotr Drabik, RadioZET.pl.