3000 zł tylko dla osób, które „nic nie robią”. Sawicki: dodatek węglowy to ściema
Kto odpowiedzialnie zainwestował w zmianę źródła ciepła i pozbył się kopciuchów, nie dostanie żadnego wsparcia. - Oni dla państwa nie istnieją. Istnieją tylko ci, którzy nic nie robią, czekają, aż samo się stanie. Więc pozostała ta grupa z piecami węglowymi, ta, która jest najbardziej konserwatywna, nie odpowiada na zapotrzebowania i wezwania klimatyczne i dziś rząd mówi: im trzeba zapłacić – powiedział Wirtualnej Polsce Marek Sawicki z PSL-KP.
Dodatek węglowy w wysokości 3000 zł na gospodarstwo ogrzewane węglem to rządowy pomysł na pokonanie kryzysu związanego z dostępnością i cenami „czarnego złota”. Rzecznik rządu stwierdził, że rozważane są także opcje zorganizowania wsparcia dla Polaków, którzy korzystają z innych źródeł ciepła i których także dotkną prognozowane duże podwyżki cen.
Skala podwyżek może być ogromna. Urząd Regulacji Energetyki powiadomił rząd, że ceny energii elektrycznej mogą wzrosnąć o 180 procent. Oferowanie wsparcia tylko Polakom, którzy pozostali przy węglu, to „zwyczajna ściema” – stwierdził w programie „Tłit” Wirtualnej Polski Marek Sawicki.
„Gwiazdka dla właścicieli kopciuchów”. Dodatek węglowy dzieli Polaków
Rząd wycofał się z pomysłu na ustalenie cen maksymalnych na węgiel w wysokości 996,60 zł. Koszt tego programu w praktyce mieli wziąć na siebie sprzedawcy, którzy mieliby sprzedawać węgiel 2000 zł poniżej ceny rynkowej, żeby w 2023 odzyskać w ramach rekompensaty maksimum 1000 zł. Ustawa już po podpisaniu przez prezydenta została wycofana i zastąpiona przez dodatek węglowy.
Także i to rozwiązanie jest krytykowane. Nie tylko ze względu na potencjalne proinflacyjne działanie wynikające z rozdawania pieniędzy, lecz także z powodu kierowania wsparcia tylko dla części społeczeństwa, która bezpośrednio wykorzystuje węgiel do ogrzewania domu. Odbiorcy ciepła systemowego, generowanego przez ciepłownie spalaniem węgla, na pomoc liczyć już nie mogą – a zapłacą znacznie wyższe rachunki.
- Nie mamy do czynienia z żadnym dodatkiem węglowym. To jest zwyczajna ściema. My mamy do czynienia z gwiazdką, którą tylko tym, którzy zarejestrowali piece jako kopciuchy, na Boże Narodzenie, na wigilię rząd chce dać 3000 zł – ocenił Marek Sawicki.
Poseł PSL skomentował także słowa polityka PiS Krzysztofa Tchórzewskiego, który stwierdził, że solidni gospodarze problemu z węglem nie mają, bo już dawno kupili zapasy na zimę.
- Pan Krzysztof Tchórzewski jest z mojego regionu, regionu siedleckiego, dokładnie z Tchórzewa – trzydzieści parę km ode mnie, i mam wrażenie, że pan Tchórzewski ostatni raz w swojej rodzinnej wsi był 30 parę lat temu. (…) 30 lat temu rzeczywiście gospodarze w węgiel zaopatrywali się na ogół tuż po pierwszych zbiorach żniwnych (…) W tej chwili, póki co, nie słyszałem ani w Tchórzewie, ani w Sawicach, żeby ludzie mieli zakupiony węgiel i zrobione zapasy wieloletnie, tak jak to bywało za czasów komuny – zareagował na słowa Tchórzewskiego poseł PSL-KP.
RadioZET.pl/Wirtualna Polska
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET