Ciepłownie podnoszą ceny o 200 procent. Mieszkańcy bloków chcą wycinać kaloryfery
Małe ciepłownie zaczęły wysyłać klientom z bloków mieszkalnych „taryfy grozy” za ciepło. Rachunki mają wzrosnąć tak bardzo, że mieszkańcy w rozmowach z Wirtualną Polską sygnalizują gotowość do wycinania kaloryferów.
Dodatek węglowy ma pomóc ponieść wyższe koszty zakupu surowca gospodarstwom domowym, dla których węgiel jest źródłem ciepła. Pomoc ograniczona jest jednak do osób indywidualnych – przedsiębiorstwa ciepłownicze muszą kupować surowiec po cenach rynkowych.
- Nasza lokalna ciepłownia zasilana jest węglem. Rok temu tonę paliwa mieliśmy zakontraktowaną w cenie 420 zł. W tym roku ten sam opał kosztuje 2100 zł. Kalkulacje cen wyliczyła nam wyspecjalizowana firma. To są nasze gołe koszty, nic poza tym – powiedział Wirtualnej Polsce Wojciech Adamski, p.o. dyrektora Zakładu Usług Komunalnych w Polanowie. Mieszkańcy po otrzymaniu informacji o nowych taryfach są gotowi do wycinania grzejników, żeby tylko nie musieć ponosić kosztów, na które ich nie stać.
Rachunki grozy za ciepło. „Zrezygnować z jedzenia czy z dachu nad głową?”
Szokujące wyliczenia dotyczące ogrzewania w zimie dostali mieszkańcy PSM „Jutrzenka” w Koszalinie. Za ogrzanie mieszkania o powierzchni 51 metrów będą musieli płacić 1198 zł miesięcznie. Opłaty za ciepłą wodę mają wynieść 292 zł, co w połączeniu z pozostałymi kosztami oznacza wzrost czynszu za mieszkanie własnościowe do 1793 zł.
- Przy takim czynszu zastanawiam się z czego zrezygnować: z jedzenia czy z dachu nad głową. Za 1300 zł miesięcznie można wynająć podobnej wielkości mieszkanie w Koszalinie. Sąsiedzi byli gotowi do wycinania kaloryferów. Nie wiem jak to nazwać. Kradzież? A może chcą nas wywłaszczyć z mieszkań? – żalił się Wirtualnej Polsce Krzysztof, mieszkaniec osiedla zagrożonego ponad 200-procentową podwyżką za ciepło.
Identyczne problemy pojawiają się w całym kraju. Małe kotłownie osiedlowe nie muszą zatwierdzać cenników w Urzędzie Regulacji Energetyki, nie mogą też – przynajmniej na razie – liczyć na wsparcie przy zakupie węgla, który w ciągu roku podrożał kilkukrotnie. W rezultacie podnoszą ceny, kalkulując ponoszone rzeczywiście koszty.
Zapowiadane mieszkańcom bloków podwyżki przekraczają nawet 200 procent. Dla części mieszkańców oznacza to wzrost czynszu do ponad 2000 zł miesięcznie. Taką kwotę ciężko jest wygospodarować emerytom i rencistom.
- W tym samym domu mają też mieszkania dwie emerytki. Co z nimi? Żadna trzynastka ani czternastka przy tak wysokiej inflacji im nie pomoże. Przeraża mnie fakt, jak wielu Polaków po prostu trafi na bruk - skomentował jeden z mieszkańców osiedla w Lesznie w woj. wielkopolskim. Po podwyżce czynsz z opłatami wzrósł w przypadku 61-metrowego mieszkania do 1139 zł.
Pomysły z wycinaniem kaloryferów to częsta reakcja na wręczane mieszkańcom podwyżki – nad takim rozwiązaniem zastanawiać się mają mieszkańcy w całym kraju. Nie mają jednak dla nich dobrych informacji: odcięcie kaloryferów Spółdzielnia Mieszkaniowa w Opolu określiła jako „niedopuszczalne i niezgodne z prawem”.
„Ciepło przenika przez ściany. Jeśli demontujemy grzejniki, energię cieplną pobierzemy od sąsiadów, co może generować po ich stronie większe koszty za ogrzewanie” – wytłumaczyła spółdzielnia w komunikacie.
Rząd zapowiedział udzielenie wsparcia także dla osób korzystających z ciepła systemowego. Szczegóły projektowanego rozwiązania mają być podane we wrześniu.
RadioZET.pl/Wirtualna Polska
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET