Frankowicze z „darmowym kredytem”? Ważny wyrok TSUE
Frankowicze czekają na kolejne ważne rozstrzygnięcie. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w środę 12 października odpowie na pytanie, czy w razie unieważnienia umowy z bankiem, klient musi zapłacić na tzw. bezumowne korzystanie z kapitału tej instytucji.
Frankowicze od lat prowadzą batalie z bankami, a wiele z tych sporów przeniosło się na ławy sądowe. Niebawem unijny trybunał odpowie na jedno z pytań Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieście (C-520/21). Kredytobiorcy dowiedzą się, czy będą musieli płacić bankom „wynagrodzenie” za korzystanie z kapitału po unieważnieniu umowy.
Frankowicze wybudowali domy na kredyt "za darmo"? Sprawa w TSUE
Sprawa była już wielokrotnie komentowana przez UOKiK czy też Rzecznika Finansowego – rzecz jasna – na korzyść frankowiczów. Zdaniem RF w sytuacji, "w której doszło do unieważnienia przez sąd umowy kredytu frankowego lub ta umowa jest bezskuteczna z uwagi na brak możliwości jej wykonywania po usunięciu z jej treści niedozwolonych postanowień umownych, strony są zobowiązane do wzajemnego zwrotu na swoją rzecz tego, co każda z nich świadczyła na rzecz drugiej". Takie umowy są bezprawne, stąd zdaniem RF wypłata wynagrodzenia bankom na podstawie nieważnej umowy, także będzie nieważne.
„Co istotne, po obu stronach doszło do świadczenia nienależnego, będącego szczególnym rodzajem bezpodstawnego wzbogacenia (art. 405 w zw. z art. 410 k.c.). W takim wypadku strony są zobowiązane do rozliczenia sum pieniężnych przekazanych sobie w ramach nieważnej umowy” – podał Rzecznik Finansowy w analizie zagadnień związanych z kredytami frankowymi.
Rzecznik Finansowy powołał się na tzw. dyrektywę konsumencką, z której wynika, że przedsiębiorca nie może żądać płatności z tytułu bezprawnej umowy. „W ocenie Rzecznika Finansowego uznanie roszczenia banku o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału skutkuje tym, że ryzyko przedsiębiorcy wynikające ze stosowania nieuczciwych warunków w transakcjach handlowych zostałoby znacznie zmniejszone” – czytamy w analizie.
Po drugiej stronie barykady są banki, które już szacują straty z tytułu zanegowania możliwości dochodzenia tego typu roszczenia. Przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego Jacek Jastrzębski zauważył, że wyrok na korzyść kredytobiorców „prowadziłoby do istotnego zachwiania stabilności polskiego systemu finansowego, a w wysoce prawdopodobnym scenariuszu – w efekcie nawet do jego załamania”.
Ocenił, że koszt dla sektora w przypadku niekorzystnego dla banków rozstrzygnięcia wyniósłby około 100 mld zł.
Konsekwencje z punktu widzenia systemu bankowego i gospodarki byłyby dramatyczne. Doszłoby do wystąpienia „efektu zarażania”. Kanałem transmisji może być zarówno panika wśród uczestników rynku i związane z nią zawirowania płynnościowe, jak i nadzwyczajne i istotne obciążenia dla sektora bankowego związane z koniecznością zasilenia systemu gwarantowania depozytów. Za niemal pewne należy uznać wystąpienie swoistych „efektów drugiej rundy”
Zdaniem przedstawiciela KNF korzystny dla frankowiczów wyrok byłby równoznaczny z uznaniem zaciągniętych przez nich kredytów za „darmowe”.
RadioZET.pl/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET