„To jest przykre, żebyśmy w Polsce tak biedowali”. W takich słowach emerytka pytana przez redakcję Goniec.pl opisała życie seniorów. Osób takich jak bohaterka wspomnianego nagrania jest więcej. Część z nich korzysta z m.in. z pomocy Szlachetnej Paczki, która co roku rusza z pomocą dla najbardziej potrzebujących. Organizacja cyklicznym „Raporcie o biedzie” przybliża nam życie ubogich seniorów, których historie mówią więcej niż statystyki i liczby.
To młodych czekają chude lata
„Pan Edward nauczył się ściskać żołądek. Czasem pozwala sobie na odrobinę szaleństwa i do kolacji skroi do chleba mortadelę, woli z tym jednak nie przesadzać. Oszczędza. Po wykupieniu leków i opłaceniu rachunków na życie zostaje mu miesięcznie 56 zł. Nie, nie zastanawiał się, ile to jest dokładnie na dzień. Dosyć mało” – czytamy w raporcie Szlachetnej Paczki.
Senior, któremu na życie zostaje około 50 złotych miesięcznie, to coraz częstszy obraz jesieni życia w Polsce. Z danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych i Federacji Przedsiębiorców Polskich wynika, że w minionym roku ponad 365 tys. osób pobierało emeryturę niższą niż minimalna. Mówimy zatem o kwocie około 1000 złotych na rękę i mniej.
Oskar Sobolewski z Instytutu Emerytalnego w podcaście „Biznes. Między Wierszami” stwierdził, że zgodnie z prognozami liczba seniorów pobierających emeryturę w kwocie niższej niż minimalne świadczenie może nawet się podwoić. Problem jest złożony i wynika przede wszystkim z niepokojących prognoz demograficznych. Skoro już dziś w budżecie brakuje pieniędzy na godne emerytury, to co będzie za dziesięć lat, kiedy pracujących Polaków będzie coraz mniej, a grupa emerytów się powiększy? Prognozy demograficzne nie pozostawiają złudzeń: czekają nas chude lata.
W ciągu najbliższej dekady z polskiego rynku pracy zniknie milion osób. W perspektywie 2038 roku będzie to 2,3 mln osób, które przejdą na emeryturę. „To tak jakby w najbliższych latach wszyscy mieszkańcy Krakowa, Wrocławia, Poznania i Bydgoszczy zniknęli z rynku pracy”- wylicza Instytut Emerytalny.
Przypomnijmy, że zgodnie z obecnymi zasadami wypłacania emerytur, na wysokość przyszłych świadczeń wpływ ma nie tylko suma składek wpłaconych do ZUS, ale i demografia. Składki, które dziś osoby w wieku produkcyjnym wpłacają do systemu, finansują dzisiejsze emerytury. Na próżno zatem mieć nadzieję, że kiedy dzisiejsi trzydziestolatkowie przejdą na emeryturę, otrzymają świadczenia odpowiadające kwocie wpłaconej w ciągu całego życia zawodowego do systemu. Młodzi w przyszłości dostaną tyle, ile będą w stanie zapewnić im odprowadzający składki pracownicy, których za trzydzieści lat będzie niebezpiecznie mniej.
Długi i samotność
„Dziesięć lat temu pani Danuta zaciągnęła pożyczkę. Brakowało jej na bieżące wydatki, myślała, że w ten sposób trochę sobie ulży, była zmęczona. Jednak, zamiast pomóc, kredyt wpędził ją w ruinę. Spłaca go do dziś, musiała korzystać z pomocy MOPS-u i życzliwych ludzi. Na bieżące wydatki z niewielkiej emerytury zostaje jej co miesiąc 120 zł – cztery złote na dzień. Brakuje na zimowe buty, ciepłą pościel, nie wspominając nawet o pralce. Ale to nie zimne noce i pranie w rękach są najgorsze. To samotność. Przez pandemię pani Danuta prawie z nikim się nie spotyka, rzadko wychodzi z mieszkania. Mówi, że gaśnie” – opisuje Szlachetna Paczka.
Seniorzy z racji ograniczonych możliwości pozyskania pieniędzy i rosnących wydatków związanych, chociażby z koniecznością zakupu leków przy stale rosnącej inflacji, bardziej niż przedstawiciele innych grup wiekowych narażeni są na długi. Fakt, że coraz częściej są oni samotni, dolewa oliwy do ognia. Samotność jest naturalną konsekwencją niezmiennych od lat tendencji demograficznych: starzejemy się, więcej nas umiera, niż się rodzi. Samotnych seniorów będzie więc przybywać.
Główny Urząd Statystyczny wskazał zależność między samotnością a finansami. Jak nie trudno się domyśleć, w pojedynkę trudniej jest zmierzyć czoła rosnącym wydatkom, coraz wyższym rachunkom za prąd czy gaz, nie mówiąc już o zdrowiu fizycznym i psychicznym samotnego seniora. Ze statystyk wynika, że w gospodarstwach wieloosobowych ubóstwo dotyka co 10 osobę w wieku 65 plus. W przypadku samotnych seniorów za relatywnie ubogiego uważa się co piątego emeryta.
Samotność i ubóstwo idą w parze
- Biorąc pod uwagę średnią długość życia częściej to kobiety tworzą jednoosobowe gospodarstwa domowe, to one ostatnie lata życia spędzają w samotności. Bez względu na to, ile osób zamieszkuje dany dom, trzeba zapłacić czynsz, gaz i prąd, czy chociażby trzeba to mieszkanie ogrzać. Niektóre wydatki nie wynikają z liczebności gospodarstw emeryckich, dlatego osobom samotnym zawsze będzie trudniej – mówił Oskar Sobolewski.
Jak zauważa nasz rozmówca, to kobiety są bardziej narażone na problemy finansowe w przyszłości. Problem zaczyna się już od nierówności płacowych w czasach aktywności zawodowej: niższe pensje kobiet oznaczają niższe składki i skromniejszy kapitał emerytalny. Mało tego, kobiety wcześniej mogą przejść na emeryturę (w wieku 60 lat, podczas gdy panowie w wieku 65 lat). To także kobiety z uwagi na macierzyństwo częściej korzystają z zasiłków czy urlopów, co także wpływa na wysokość składek, a w konsekwencji na wysokość emerytury.
Walce z pandemią towarzyszy wysoka inflacja, która nie ułatwia spłaty długów. Trzynastka i czternastka, którą dostaną emeryci, raczej nie zostanie przeznaczona na spłatę zobowiązań, a na pokrycie bieżących wydatków. Jeśli ktoś ma wybrać między zakupem leków i żywności, a spłatą chwilówki, to wybór jest oczywisty. Lepiej nie będzie, zadłużenie będzie rosło
Tak niebezpieczną prognozę dla seniorek potwierdził Krajowy Rejestr Długów. Jak wskazano w raporcie opublikowanym pod koniec 2020 roku „kobiety statystycznie żyją dłużej i to one jesień życia spędzają z większym bagażem niespłaconych zobowiązań”. Wówczas w listopadzie, w samym środku pandemii wśród zadłużonych emerytów mężczyzn było ponad 131 tys. i mieli do spłacenia niemal 2,5 mld zł, a kobiet ponad 191 tys. z łączną kwotą do spłaty wynoszącą nieco więcej niż 3,3 mld zł.
Pandemia zwiększyła długi emerytów bez względu na płeć. Z danych KRD wynika, że całkowite zadłużenie seniorów to już prawie 6 mld złotych, czyli o prawie połowę więcej niż jeszcze pięć lat temu. Przełomowy był rok 2020, kiedy to dzieci i wnuczęta emerytów borykały się z problemami finansowymi, kiedy wszyscy mierzyliśmy się z falą bezrobocia i niższymi pensjami. Seniorzy wówczas sięgnęli po oszczędności, by pomóc rodzinie, a jeśli to okazało się niewystarczające – zadłużali się w bankach lub parabankach.
- Dane za 2021 i 2022 roku mogą być jeszcze gorsze. Walce z pandemią towarzyszy wysoka inflacja, która nie ułatwia spłaty długów. Trzynastka i czternastka, którą dostaną emeryci, raczej nie zostanie przeznaczona na spłatę zobowiązań, a na pokrycie bieżących wydatków. Jeśli ktoś ma wybrać między zakupem leków i żywności, a spłatą chwilówki, to wybór jest oczywisty. Lepiej nie będzie, zadłużenie będzie rosło – mówił Oskar Sobolewski z Instytutu Emerytalnego.
Waloryzacja zamiast rozdawnictwa
Ekspert emerytalny wygłosił w podcaście odważną tezę o likwidacji czternastki, trzynastki i wszelkich bonusowych świadczeń. Zdaniem Oskara Sobolewskiego, są one częścią gry wyborczej, by politycy mogli zjednać sobie seniorów, którym w praktyce ekstra emerytury pomagają w niewielkim stopniu.
Tego rodzaju benefity wypłacane są zgodnie z zasadą „każdemu po równo”, gdyż trzynastki wypłacane są w kwocie minimalnej emerytury, która też jest maksymalną kwotą czternastki. To ostatnie świadczenie otrzymają tylko ci seniorzy, którzy załapią się w widełki dochodowe. Zdaniem Oskara Sobolewskiego dodatkowe świadczenia nie są sprawiedliwym rozwiązaniem: trzynastkę w tej samej kwocie dostanie senior, który przez całe życie odprowadzał składki, a także emeryt, który przepracował choćby miesiąc i pobiera dziś groszową emeryturę.
Rozwiązanie? Waloryzacja świadczeń na poziomie faktycznie odpowiadającym rosnącej inflacji.
- Mamy rekordową waloryzację, która przedstawiana jest jako wielki sukces rządu. Politycy przemilczeli jednak, że podwyżka dla emerytów wprost wynika z rekordowej inflacji, która i tak zmniejsza wartość tych świadczeń. Emeryci mogliby się cieszyć z takiej podwyżki dwa lata temu, a nie teraz, gdy inflacja zbliża się do 10 procent. Emerytury rosną w wolniejszym tempie niż ceny, możemy jedynie współczuć emerytom – mówił Oskar Sobolewski.
W dobie szalejącej drożyzny związkowcy z Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych zaproponowali, by rząd podwójnie zwaloryzował emerytury: raz w marcu i raz we wrześniu. Seniorom ma się to bardziej opłacać, niż jednorazowe trzynastki czy czternastki. Filozofia „rozdania” pieniędzy w postaci bonusowych świadczeń wciąż jest jednak bliższa rządzącym niż bardziej sprawiedliwa i niezbędna w czasach wysokiej inflacji waloryzacja świadczeń na godnym poziomie. Być może jednorazowy przelew na kwotę około 1200 złotych jest skuteczniejszą zachętą na oddanie głosu w wyborach niż miesięczna podwyżka o 300 czy 400 złotych.
Popularne w magazynie
Taka polityka sporo nas kosztuje. Forum Obywatelskiego Rozwoju co roku wystawia państwu rachunek w imieniu wszystkich podatników. Z danych za pandemiczny 2020 rok wynika, że to nie 500 plus, ani nawet nie wydatki pandemiczne pochłonęły najwięcej pieniędzy z budżetu państwa. Najwięcej kosztują nas właśnie emerytury, na które każdy z nas w skali roku dorzucił swoje 7830 złotych – wynika z obliczeń FOR. Kwoty przeznaczane na paradoksalnie wciąż niskie emerytury robią wrażenie. Czy nas na to stać?
– Rząd z pewnością upchnie gdzieś te wydatki, gdyż jest specjalistą w sprawach kreatywnej księgowości. Środki wypłacane wyborcom często przypisywane były PFR albo BGK. Tak nie powinno się prowadzić polityki, w pewnym momencie w ogóle nie będziemy wiedzieć, co i z jakich pieniędzy jest finansowane – podsumował Oskar Sobolewski.
Zdaniem eksperta problem nie musi polegać na braku pieniędzy, ale na niewłaściwym zarządzaniu budżetem. Z roku na rok z budżetu uciekają coraz większe kwoty na rzecz najstarszych obywateli. Rosnąca skala ubóstwa wśród seniorów to jednak dowód na to, że nie wystarczy rozdać trzynastki i czternastki, by mówić o skutecznej polityce senioralnej i godnej jesieni życia.