Skąd Polska importuje gaz? Już dawno ograniczyliśmy rosyjskie wpływy
Rosja zakręciła Polsce kurek z gazem. Nasz kraj jednak już od lat ograniczał rosyjskie wpływy na rynku energetycznym. Surowiec pozyskujemy także z innych krajów.
Rosja jeszcze kilka lat temu była głównym dostawcą gazu do Polski. Spółki energetyczne od lat stawiają jednak na dywersyfikację, co w obliczu wojny za wschodnią granicą i agresji wojsk Putina, okazało się słusznym posunięciem. Jak podaje PGNiG (Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo), już w 2019 roku import rosyjskiego gazu spadł do ok. 60 proc z ok. 67 proc. w 2018 roku. Obecnie udział Rosji w dostawie gazu do Polski to nieco ponad 40 proc. Po decyzji Gazpromu o odcięciu nas od surowca udział ten stopniowo spadać będzie do zera. Jaką mamy alternatywę?
Rosja odcina nas od gazu. Polska ma też innych dostawców
Polska i Rosja przez lata związane były kontraktem jamalskim. Jak wyjaśniał PGNiG, spółkę wiązała klauzula „take or pay”, co oznacza, że byliśmy zobowiązani odbierać od Gazpromu surowiec. Putin, po tym jak Polska odmówiła płatności za gaz w rublach, zdecydował się zakręcić kurek. Dostawy zostały wstrzymane w środę 27 kwietnia o godzinie 8 rano.
Gazowa spółka przypomniała, że jeszcze w 2016 roku odsetek rosyjskiego gazu w całym imporcie sięgał blisko 89 proc., lecz kolejne lata przyniosły stabilny spadek dostaw ze Wschodu.
Spółka poinformowała, że jest gotowa do pozyskania gazu z różnych kierunków m.in. poprzez połączenia gazowe na granicy zachodniej i południowej oraz Terminal LNG w Świnoujściu, który zwiększa liczbę obsługiwanych metanowców. Uzupełnieniem bilansu jest krajowe wydobycie gazu oraz zapasy paliwa zgromadzone w podziemnych magazynach gazu. „Obecnie stan zapełnienia magazynów wynosi ok. 80 procent i jest znacząco wyższy niż w analogicznym okresie w poprzednich latach” – czytamy w komunikacie.
- Mamy dostawy gazu LNG, mamy dostawy gazu przez interkonektor czeski, za chwilę przez litewski, który rusza od 1 maja - tłumaczyła podczas konferencji prasowej minister klimatu Anna Moskwa. Przypomniała, że Polska ma również własne wydobycie gazu - ok. 4 mld m3 rocznie.
- W ostatnim kwartale uruchamiamy Baltic Pipe, który da nam dostawy już w tym roku. Pełna przepustowość w kolejnym roku to ok. 10 mld m3. Zwiększyliśmy przepustowość terminala LNG. To było kiedyś 5 mld m sześc. - w poprzednim roku, w tym roku to jest ponad 6 mld m3. Ponad 150 statków łącznie. W tym roku 50 jednostek rekordowo już zakontraktowanych, w poprzednich latach było to ok. 35 - wyliczała Anna Moskwa.
Zaznaczyła, że Baltic Pipe zostanie uruchomiony w ostatnim kwartale tego roku, w październiku-listopadzie zacznie do Polski płynąć gaz w ograniczonej przepustowości.
Piotr Naimski, pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej, zapewnił, że w skali rok gazoport w Świnoujściu zapewnia nam 6,5 mld m3 gazu. - Rewers fizyczny na Gazociągu Jamalskim, 1,5 mld m3 – jest kolejne wejście ze strony niemieckiej – podał wczoraj Naimski. Przedstawiciel rządu dodał, że połączenie z Czechami zapewnia nam do 1,5 m3 surowca.
Jak pokazuje raport Polskiego Instytutu Ekonomicznego „Unia Europejska niezależna od Rosji? Alternatywne źródła dostaw surowców energetycznych” możliwe jest znaczące ograniczenie uzależnienia UE od Rosji w zakresie surowców energetycznych. Polska w tym zestawieniu wypada korzystniej niż inne kraje UE, gdyż w mniejszym stopniu uzależniona jest od rosyjskiego gazu.
Import gazu z Rosji do UE stanowi ok. 45 proc. całego importu i odpowiada za 40 proc. zapotrzebowania. Podobnie jak w przypadku ropy naftowej, kraje Europy Środkowo-Wschodniej charakteryzują się większą zależnością od dostaw gazu z Rosji. Nominalnie największymi importerami są Niemcy, Włochy, Węgry i Holandia.
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET