Szaleństwo na rynku gazu. „Należy spodziewać się reglamentacji surowców”
Unia Europejska przygotowuje mieszkańców do obniżenia temperatur w domach w zimie, a Grupa Azoty ze względu na wysokie ceny gazu mocno ograniczyła produkcję nawozów. Ceny gazu na rynku hurtowym wzrosły już o kilkaset procent – wskazał Wirtualnej Polsce Wojciech Jakóbik dodając, że to dopiero początek kłopotów.
Gaz z Rosji przestał płynąć do Polski na kilka miesięcy przed końcem kontraktu. Zastąpić go ma Baltic Pipe – gazociąg, którym od października płynąć ma do naszego kraju gaz z Norwegii. Tymczasem jednak wciąż nie ma podpisanych kontraktów na dostawy – zdaniem specjalistów nie bez znaczenia jest tutaj opinia, że „premier obraził Norwegów”.
Z powodu wojny w Ukrainie i wsparcia, jakie Zachód okazuje zaatakowanemu krajowi, Rosja może wykorzystać ograniczenie dostaw gazu jako broń, by doprowadzić do chaosu w zimie. Ceny gazu już teraz są rekordowo wysokie, a mogą jeszcze wzrosnąć. - Nie ma się co dziwić przedsiębiorcom, że oni ograniczają działalność, by zmniejszyć koszty – stwierdził w programie „Newsroom” Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.
Kłopoty z gazem na zimę. „Na rachunkach wciąż nie widzimy podwyżek”
Grupa Azoty poinformowała, że „w związku z nadzwyczajnym i bezprecedensowym wzrostem cen gazu ziemnego” zarząd spółki podjął decyzję o czasowym zatrzymaniu pracy części instalacji i ograniczeniu produkcji.
- Może to budzić niepokój rolników, ale ja przypominam, że w tej chwili jeszcze na magazynach Grupy Azoty jest dużo więcej nawozów niż w porównywalnym okresie poprzedniego roku. Więc spokojnie można te nawozy jeszcze będzie nabywać. Grubo ponad 100 tys. ton jest na magazynach, później jeszcze są u dealerów, którzy są sprzedawcami autoryzowanymi Grupy Azoty, więc te nawozy można spokojnie nabywać – skomentował decyzję spółki Skarbu Państwa Henryk Kowalczyk, minister rolnictwa.
Ograniczenie produkcji może oznaczać, że produkcja żywności jeszcze bardziej podrożeje. Z powodu wysokich cen gazu analogiczne decyzje mogą podejmować także inne, mniejsze przedsiębiorstwa, który już otrzymują „taryfy grozy” na prąd elektryczny. Od września odbiorcy biznesowi zapłacą 500 procent więcej za kWh.
- Nie ma się co dziwić przedsiębiorcom, że oni ograniczają działalność, by zmniejszyć koszty. Najboleśniejszy efekt jednak będzie widoczny w mniejszych firmach, które, w przeciwieństwie do spółek związanych ze Skarbem Państwa, mają mniejsze wsparcie. Póki co, bo zapewne takie wsparcie też się pojawi – stwierdził Jakóbik.
- Są różne rozwiązania: z jednej strony obniżka narzutów, czyli to, co już się stało w Polsce za pośrednictwem tzw. tarczy antyinflacyjnej – chodzi tu o obniżki VAT-u i akcyzy na paliwa i energię elektryczną – a z drugiej strony różnego rodzaju subsydia, dodatki, osłony taryfowe – dopowiedział ekspert.
Jakóbik stwierdził przy tym, że prawdziwe problemy dopiero nadchodzą. Ceny gazu na rynku wzrosły już bowiem o kilkaset procent, podczas gdy w rachunkach jak na razie „tylko” o kilkadziesiąt procent. Mniejsza dostępność z powodu zmniejszonych dostaw ma oznaczać, że „wkrótce należy spodziewać się reglamentacji surowców” dla przedsiębiorstw.
RadioZET.pl/Wirtualna Polska
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET