`

Szaleństwo na rynku gazu. „Należy spodziewać się reglamentacji surowców”

2 min. czytania
24.08.2022 13:37
Obserwuj nas na Google

Unia Europejska przygotowuje mieszkańców do obniżenia temperatur w domach w zimie, a Grupa Azoty ze względu na wysokie ceny gazu mocno ograniczyła produkcję nawozów. Ceny gazu na rynku hurtowym wzrosły już o kilkaset procent – wskazał Wirtualnej Polsce Wojciech Jakóbik dodając, że to dopiero początek kłopotów.

Mateusz Morawiecki przed gazociągiem
fot. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER/East News

Gaz z Rosji przestał płynąć do Polski na kilka miesięcy przed końcem kontraktu. Zastąpić go ma Baltic Pipe – gazociąg, którym od października płynąć ma do naszego kraju gaz z Norwegii. Tymczasem jednak wciąż nie ma podpisanych kontraktów na dostawy – zdaniem specjalistów nie bez znaczenia jest tutaj opinia, że „premier obraził Norwegów”.

Z powodu wojny w Ukrainie i wsparcia, jakie Zachód okazuje zaatakowanemu krajowi, Rosja może wykorzystać ograniczenie dostaw gazu jako broń, by doprowadzić do chaosu w zimie. Ceny gazu już teraz są rekordowo wysokie, a mogą jeszcze wzrosnąć. - Nie ma się co dziwić przedsiębiorcom, że oni ograniczają działalność, by zmniejszyć koszty – stwierdził w programie „Newsroom” Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Kłopoty z gazem na zimę. „Na rachunkach wciąż nie widzimy podwyżek”

Grupa Azoty poinformowała, że „w związku z nadzwyczajnym i bezprecedensowym wzrostem cen gazu ziemnego” zarząd spółki podjął decyzję o czasowym zatrzymaniu pracy części instalacji i ograniczeniu produkcji.

- Może to budzić niepokój rolników, ale ja przypominam, że w tej chwili jeszcze na magazynach Grupy Azoty jest dużo więcej nawozów niż w porównywalnym okresie poprzedniego roku. Więc spokojnie można te nawozy jeszcze będzie nabywać. Grubo ponad 100 tys. ton jest na magazynach, później jeszcze są u dealerów, którzy są sprzedawcami autoryzowanymi Grupy Azoty, więc te nawozy można spokojnie nabywać – skomentował decyzję spółki Skarbu Państwa Henryk Kowalczyk, minister rolnictwa.

Ograniczenie produkcji może oznaczać, że produkcja żywności jeszcze bardziej podrożeje. Z powodu wysokich cen gazu analogiczne decyzje mogą podejmować także inne, mniejsze przedsiębiorstwa, który już otrzymują „taryfy grozy” na prąd elektryczny. Od września odbiorcy biznesowi zapłacą 500 procent więcej za kWh.

Redakcja poleca

- Nie ma się co dziwić przedsiębiorcom, że oni ograniczają działalność, by zmniejszyć koszty. Najboleśniejszy efekt jednak będzie widoczny w mniejszych firmach, które, w przeciwieństwie do spółek związanych ze Skarbem Państwa, mają mniejsze wsparcie. Póki co, bo zapewne takie wsparcie też się pojawi – stwierdził Jakóbik.

- Są różne rozwiązania: z jednej strony obniżka narzutów, czyli to, co już się stało w Polsce za pośrednictwem tzw. tarczy antyinflacyjnej – chodzi tu o obniżki VAT-u i akcyzy na paliwa i energię elektryczną – a z drugiej strony różnego rodzaju subsydia, dodatki, osłony taryfowe – dopowiedział ekspert.

Jakóbik stwierdził przy tym, że prawdziwe problemy dopiero nadchodzą. Ceny gazu na rynku wzrosły już bowiem o kilkaset procent, podczas gdy w rachunkach jak na razie „tylko” o kilkadziesiąt procent. Mniejsza dostępność z powodu zmniejszonych dostaw ma oznaczać, że „wkrótce należy spodziewać się reglamentacji surowców” dla przedsiębiorstw.

RadioZET.pl/Wirtualna Polska

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET