„Tarcza antyładowa” ochroni przed Polskim Ładem. Rząd po kryjomu wprowadza ją w życie
Tarcza antykryzysowa miała chronić przed zgubnymi skutkami pandemii, tacza antyinflacyjna bronić przed konsekwencjami drożyzny. Polski Ład wywołał takie zamieszanie, że potrzebna będzie „tarcza antyładowa” – słychać nieoficjalnie ze strony skarbówki. Jej pierwsze elementy zostały już w ukryciu wdrożone.
Polski Ład zdemolował porządek podatkowy w Polsce do tego stopnia, że nawet Kancelaria Sejmu nie wiedziała, jakie uposażenia ma wypłacić posłom. Gdy okazało się, że pensje parlamentarzystów zostały obcięte o 1400 zł, szybko pojawiła się interpretacja podatkowa pozwalająca na zwrócenie części tej kwoty politykom.
Skomplikowane i nieprzemyślane przepisy mocno utrudniły życie Polakom. Po zderzeniu z rzeczywistością okazało się, że Polski Ład wymaga wielu poprawek, czyli swoistej „tarczy antyładowej”. Taka nazwa z ust polityków obozu rządzącego nigdy nie padnie, dziennikarze Business Insider Polska usłyszeli ją od urzędników skarbówki, którzy „mówią jak jest”. Przyjęła się także wśród księgowych oraz „niektórych polityków opozycji”.
„Tarcza antyładowa” do obrony przed Polskim Ładem. Pracownicy skarbówki kpią z rządu
W „nagrodę” za wejście w życie Polskiego Ładu minister finansów Tadeusz Kościński mógł podjąć, jak to ujął premier Morawiecki, „honorową” i „męską” decyzję o podaniu się do dymisji. Za „błędy we wdrażaniu zmian podatkowych” stanowisko stracił z kolei wiceminister Jan Sarnowski. PiS nigdy oficjalnie nie przyzna, że reforma podatkowa była nieprzemyślana, chaotyczna i zbyt pospieszna, by móc wyłapać w niej wszystkie błędy przed wejściem w życie.
Ekonomiści wskazali, że przepisy zostały celowo skomplikowane, żeby ukryć fakt, że ogłaszana przez rząd „obniżka podatków” jest tak naprawdę ich podniesieniem. Taki sam efekt fiskalny, jak Polski Ład, miałoby podwyższenie w starym systemie kwoty wolnej od podatku do 7500 zł przy jednoczesnym zwiększeniu stawek PIT o 9 punktów procentowych.
Polski Ład ma dzięki transferom społecznym przynieść kolejną wygraną wyborczą Prawa i Sprawiedliwości. Z tego punktu widzenia, zgodnie z deklaracją premiera Morawieckiego, może być rzeczywiście „bardzo dobrze przeliczony, przeanalizowany i przemyślany”.
Z perspektywy ekspertów i urzędników mamy jednak do czynienia z podatkową katastrofą, którą rząd stara się po cichu ograniczyć, wdrażając „tarczę antyładową”. To przepisy, które mają chronić Polaków przed Polskim Ładem.
Jednym z pierwszych elementów „tarczy” było zobowiązanie pracodawców do prowadzenia podwójnej księgowości wynagrodzeń. Jeśli pracownik, który miał według zapewnień rządu na Polskim Ładzie stracić, a nie zyskać, wówczas wypłata pensji ma być realizowana zgodnie ze starym systemem.
„Tarczę antyładową” zapowiedział na konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki, zapowiadając, że każdy kto zarabia poniżej 12 800 zł brutto miesięcznie i na Polskim Ładzie straci, będzie mógł rozliczyć się według korzystniejszego, starego systemu.
Do „tarczy” dodawane są coraz to nowe rozwiązania, które okazują się niezbędne, żeby chronić Polaków przed skutkami Polskiego Ładu. Przedsiębiorcy usłyszeli, że nie będą już musieli płacić składki zdrowotnej od całkowitej wartości kupionych w 2021, a sprzedanych w 2022 roku towarów. Organizacje Pożytku Publicznego otrzymały zapewnienie, że państwo wyrówna im straty z przychodów z mechanizmu 1 procent podatku, seniorzy usłyszeli zaś, że chroniąca przed płaceniem wyższych podatków ulga dla klasy średniej obejmie także emerytury.
Eksperci przewidują, że „tarcza antyładowa” będzie systematycznie wzbogacać się o nowe rozwiązania. „Szczególnie gorąco” ma być w okolicach połowy roku, gdy łatki nałożone na Polski Ład zaczną stwarzać nowe problemy, na przykład znacznie zwiększając należną zaliczkę na podatek dochodowy.
RadioZET.pl/Busi
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET