`

Absurdy w rozliczeniach poselskich ryczałtów. Wydali 100 tys. zł i nikt nie wie, na co

4 min. czytania
28.05.2026 10:48
Obserwuj nas na Google

Kancelaria Sejmu opublikowała sprawozdania posłów z wydatków związanych z prowadzeniem biur poselskich. W wielu z nich największe kwoty pojawiają się w rubryce numer 23, oznaczającej „inne wydatki”. Jeśli ktoś chce wiedzieć, na co dokładnie poszły pieniądze w niej ujęte, to ma problem. – Zwykły śmiertelnik nie przymusi posłów do tego, żeby to ujawnili – komentuje w wypowiedzi dla portalu RadioZET.pl prezes Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska Szymon Osowski.

posłowie w Sejmie
fot. Adam Burakowski

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie kosztu funkcjonowania biur poselskich w rozliczeniach posłów pojawiają się najczęściej.
  • Czym jest pozycja „inne” w sprawozdaniach i dlaczego jest tak ważna.
  • Jakie rozwiązania mogłyby poprawić transparentność poselskich rozliczeń.

100 tys. zł w rubryce „inne”. Na co posłowie wydają publiczne pieniądze?

Kancelaria Sejmu opublikowała niedawno sprawozdania posłów z wydatków związanych z prowadzeniem biur poselskich. W dokumentach pojawiają się m.in. wynagrodzenia pracowników, koszty najmu, czy wydatki na wyposażenie. Uwagę zwraca „worek na wszystko”, czyli pozycja, w którą można wrzucić każdy wydatek, który nie pasuje do innej kategorii. Chodzi o rubrykę numer 23, czyli „inne wydatki związane z prowadzeniem biura poselskiego”. Wpisywane tam sumy niekiedy stanowią lwią część całego ryczałtu. Skoro poseł „wrzuca tam” większość przysługującego mu budżetu, to dla Kowalskiego oznacza to tyle, że kompletnie nie wie, na co wydane zostały jego pieniądze. A poseł wcale nie ma obowiązku się tłumaczyć.

Redakcja poleca

– Sytuacja jest absurdalna. Dostajemy dokument, który zawiera ogólne kategorie – mówi w rozmowie z portalem RadioZET.pl Szymon Osowski, prezes Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska. – Ja tego nie rozumiem. Jeżeli mam powiedzieć, z czego to wynika, to uważam, że z niechęci. Nikomu, kompletnie nikomu na tym nie zależy, by to rozliczyć – ocenia.

Tymczasem ryczałt na biuro poselskie to nie jest suma, którą tak po prostu można sobie wydać. I skoro idzie z pieniędzy podatnika, to podatnik powinien mieć prawo do tego, by rozliczenia były transparentne. Tak niestety nie jest.

Portal jakglosuja.pl wylicza w raporcie na temat tegorocznych sprawozdań poselskich, że dziesięcioro posłów i posłanek w rubrykę numer 23. wpisało ponad 100 tys. zł. Rekordzistą jest poseł Grzegorz Płaczek z Konfederacji, który do worka pod tytułem „inne wydatki” wrzucił aż 194 tys. zł, czyli 70 proc. swojego ryczałtu. W TOP 3 znaleźli się także: Anna Krupka z PiS (174 tys. zł i 56 proc. ryczałtu), a także Ryszard Wilk z Konfederacji (146 tys. zł i 54 proc. budżetu ryczałtowego).

Dla przejrzystości wystarczyłaby jedna zmiana

Szymon Osowski podkreśla, że od lat wracają te same pytania o to, na co idą pieniądze z poselskich ryczałtów. – Mnie kompletnie dziwi, że to nie zostało uregulowane – mówi prezes Watchdog Polska. – Doszło do tego, że nawet Naczelny Sąd Administracyjny orzekł, że poseł nie musi odpowiadać na pytania o to, jak dokładnie wydał pieniądze. Zajmowaliśmy się tym kilka lat temu. Nawet Trybunał Konstytucyjny się tym zajmował. Choć mamy w Konstytucji zapisaną zasadę jawności, sąd miał co do tego inne przekonanie  – mówi nam Osowski.

Redakcja poleca

A przecież wystarczyłaby jedna, prosta zmiana. Bo to, że szczegółowe rozliczenia posłów nie są znane, nie znaczy, że posłowie w sposób szczegółowy się nie rozliczają. – Na podstawie zarządzenia Marszałka Sejmu posłowie mają obowiązek przygotowania tzw. zestawienia dokumentów finansowych. To jest dokument, w którym są konkretne faktury i powiązane z nimi rodzaje wydatków. To jest prosta rzecz: zobowiązać posłów do tego, żeby właśnie to zestawienie było publicznie dostępne na stronach Sejmu. Nie to, które jest obecnie publikowane, tylko szczegółowe zestawienie dokumentów księgowych, które oni tak prowadzą. Więc ja kompletnie tego nie rozumiem. Wtedy nie byłoby żadnych pytań – ocenia Szymon Osowski.

Sieć Watchdog Polska pokusiła się nawet o pewien „eksperyment”, proponując posłom, by właśnie ten dokument publikowali. Zainteresowanie było znikome. Zaglądamy w jeden z takich dokumentów, udostępnionych przez Sieć. Znajdują się tam szczegółowe tabele z podziałem na miesiące. Na liście pojawiają się na przykład: kołki rozporowe, montaż rolet, kwiaty, zakup wieszaka, wydruk na piance format A1, drabia biurowa czy ręczniki papierowe. To wydatki, które można powiązać z działalnością biura i właśnie takie wydatki często trafiają o słynnej rubryki 23. Problem w tym, że tak naprawdę może znaleźć w niej cokolwiek, bo mimo istniejących wytycznych, posłowie niekoniecznie wiedzą, co do poszczególnych kategorii może być zakwalifikowane.

– Tutaj mówimy nie tyle o sprawozdaniu z wydatków, ile o tym, co ktoś zakwalifikuje do danej kategorii. Ktoś się nawet może pomylić, między jednym kosztem a drugim, po prostu wpisać coś innego – mówi nam Osowski.

Śmiertelnik posła do rozliczeń nie przymusi

– Kłopot jest taki, że mamy orzeczenie NSA, które wskazuje, że nie można pytać samych posłów o te szczegółowe wydatki, więc zwykły śmiertelnik ich nie przymusi do tego, żeby to ujawnili – podsumowuje prezes Watchdog Polska. Jeśli poseł sam tego nie zrobi, to obywatele po prostu nie będą wiedzieć. –  Ale można byłoby to zrobić na takiej zasadzie, że jak składają sprawozdania, to od razu publikują to zestawienie dokumentów finansowych. I to by załatwiło wszystko. A tak możemy się domyślać, co się kryje w tych różnych generalnych rubrykach – wskazuje ekspert.

– To nie jest historia o tym, że nie można, że to trudne, że się tego nie da zrobić. Cała historia jest o tym, że nikomu nie zależy. I jesteśmy w tym samym miejscu, w którym byliśmy ponad 10 lat temu – ocenia Szymon Osowski.

Przejrzystość w kwestii wydatków poselskich jest bardzo ważna, bo niewykorzystany ryczałt wraca do budżetu państwa. Z raportu jakgłosuja.pl wynika, że 66 posłów wydało na funkcjonowanie biura 99-100 proc. przysługującego budżetu. Pozostali zwrócili średnio 41,9 tys. zł. Pieniądze z rubryki 23. nie wracają, bo zostały wydane. Tym bardziej warto, by Polki i Polacy mogli wiedzieć, na co.

Źródło: Radio ZET/orka.sejm.gov.pl/jakglosuja.pl/Watchdog Polska

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET