Autozapis do PPK. Czy bardziej opłaca się zostać, czy uciec?

3 min. czytania
02.01.2023 18:11
Obserwuj nas na Google

Pracownicze Plany Kapitałowe zostały zaprojektowane niemal jak propozycja nie do odrzucenia – nawet jeśli zdecydujemy się w nich nie partycypować, to co 4 lata będziemy do nich automatycznie wpisywani. Do takiego autozapisu dojdzie w 2023 roku. Przed podjęciem decyzji o powierzaniu PPK swoich pieniędzy lub zrezygnowaniem z udziału w programie warto sprawdzić, która z tych opcji jest dla nas bardziej opłacalna.

Mateusz Morawiecki i Teresa Czerwińska
fot. Zbyszek Kaczmarek/REPORTER/East News

Pracownicze Plany Kapitałowe miały według założeń rządu podbić serca pracujących – spodziewana partycypacja miała wynieść 70 procent. Zachęt było sporo, między innymi dopłacanie przez pracodawcę 75 procent wartości powierzanej podmiotom zarządzającym kwoty czy też specjalne bonusy od państwa za odpowiednio długie partycypowanie w programie. PPK spotkały się jednak z dużą nieufnością ze strony Polaków, z których 70 procent zdecydowało się nie skorzystać z propozycji i wypisać się z Pracowniczych Planów Kapitałowych. Zapytaliśmy dr Tomasza Lasockiego, kto popełnił błąd: osoby, która w PPK zostały, czy też te, które z nich czym prędzej uciekły.

Autozapis PPK. Czy to się opłaca?

Pracownicze Plany Kapitałowe nie miały dobrego startu – zarówno jeśli chodzi o poziom partycypacji, jak i wyniki finansowe. Najpierw wybuchła pandemia, potem wojna, co odbiło się mocno na kondycji GPW – a w akcje zainwestowano ponad 60 procent powierzonych podmiotom zarządzającym środków. Czy to oznacza, że PPK trzeba unikać jak ognia? Wprost przeciwnie – nie ma lepszego terminu, żeby się do nich zapisać. Dlaczego tak jest i ile można będzie można zyskać do emerytury w podcaście „Biznes. Między wierszami” wyjaśnił dr Lasocki.

Oglądaj

Ekspert wyjaśnił, że inwestycji w PPK nie powinno się oceniać po zaledwie kilku latach działania programu, gdyż gromadzone tam pieniądze mają procentować aż do osiągnięcia wieku emerytalnego. Z tego punktu widzenia prostej odpowiedzi na to, czy błąd popełniło się zostając w PPK, czy się z nich wypisując, nie ma.

- Musimy poczekać na odpowiedź na to pytanie kilkanaście lat. Tak naprawdę interesuje nas to, jak PPK będą sobie radzić w perspektywie czasu, w którym będziemy chcieli z tych środków skorzystać. Te osoby, które w PPK zostały – ja należę do takich osób – na pewno nie straciły. To wynika z konstrukcji Pracowniczych Planów Kapitałowych, ponieważ największym atutem tego planu oszczędnościowego jest to, że do każdego złotego, który ja wniosę, 75 groszy dopłaca mój pracodawca. To taki rodzaj podwyżki, o którą się nie musimy prosić, bo ona się nam, cytując klasyczkę, po prostu należy. Trzeba przyznać, że biorąc pod uwagę całość wpłat do PPK, to fundusze są na stracie. Ale nie skonsumowała ona jeszcze tych 75 groszy, więc licząc na to, że nastąpi odbicie rynku, może się okazać, że stratni już na tym nie będziemy – wyjaśnił ekspert.

Redakcja poleca

Chwilowe straty nie powinny jednak odstraszać od partycypowania w PPK. Na inwestycjach giełdowych stracili wszyscy uczestnicy handlu akcjami, bessa trwa już jednak tak długo, że może okazać się, że wejście teraz w PPK będzie złotym interesem.

- Paradoksalnie, to jest bardzo dobry czas na inwestowanie, bo co miało spaść, już spadło. Pytanie, czy jesteśmy już na samym dnie dołka, bo w tym momencie najlepiej kupować akcje, czy jeszcze nie – stwierdził Lasocki dodając, że sam nie ma kompetencji, żeby określić czy do odbicia może dojść już teraz, czy też warszawski parkiet będzie jeszcze dołować.

Redakcja poleca

Pytania o to, jak dużą część środków z PPK dostępnych w pierwszej fazie emerytury będzie można dodać do świadczenia otrzymywanego z ZUS ekspert odparł, że jest to bardzo trudne pytanie, podzielił się jednak estymacjami. Wynika z nich, że do Pracowniczych Planów Kapitałowych warto zapisać się jak najszybciej.

- Dane, które widziałem – nie wiem, na ile dokładnie były one liczone – pokazywały, że w pierwszym okresie kilkadziesiąt procent więcej dostępnych środków. W przypadku, gdy ktoś będzie otrzymywał emeryturę minimalną, może to być nawet drugie tyle. Równie dobrze może to być jednak 15-20 procent. Zależy, kiedy zaczniemy oszczędzać im wcześniej, tym lepiej – stwierdził dr Tomasz Lasocki.

Zastrzegł przy tym, że o ile środki z ZUS wypłacane są dożywotnio, to z funduszy z PPK, IKE czy IKZE będzie można korzystać tylko do chwili ich wyczerpania. Domyślnie środki z Pracowniczych Planów Kapitałowych mają być wypłacane przez 10 lat i to w tym pierwszym okresie będą mieć wpływ na to, ile środków będziemy mieć co miesiąc w przyszłości na emeryturze. Gdy oszczędzone fundusze się wyczerpią, będziemy mogli liczyć na wypłaty tylko z ZUS.

RadioZET.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET