`

Bon energetyczny przyjęty. Nawet 1200 zł od państwa na rachunki za prąd

Materiały promocyjne
5 min. czytania
27.06.2024 16:47
Obserwuj nas na Google

Po 1 lipca ceny energii zostaną zamrożone na nieco wyższym niż obecnie poziomie. Dla osób, dla których może się to okazać problematyczne, przewidziano nowe świadczenie: bon energetyczny. Gospodarstwa domowe mogą otrzymać od 300 zł do nawet 1200 zł bezzwrotnego wsparcia.

fot. WOJCIECH HABDAS / Agencja Wyborcza.pl

Bon energetyczny. Państwo zapłaci rachunek za prąd

Od 1 sierpnia do 30 września 2024 roku można będzie składać wnioski o przyznanie bonu energetycznego. Jednorazowe świadczenie trafi według szacunków do około 3,5 mln gospodarstw domowych.

Pieniądze mają trafić do osób, które podwyżki odczują najbardziej, stąd wprowadzenie progów dochodowych. Wynoszą one do 1700 zł na osobę w przypadku gospodarstw wieloosobowych lub 2500 zł dla gospodarstw jednoosobowych.

Przekroczenie tej granicy nie będzie oznaczać automatycznego pozbawienia prawa do świadczenia: bon energetyczny będzie przyznawany zgodnie z zasadą „złotówka za złotówkę”. Oznacza to, że wypłata dla gospodarstw, w których dochodów na osobę będzie wyższy niż przyjęty w ustawie, będzie obniżona o kwotę przekroczenia progu.

Wysokość wsparcia zależy od liczebności gospodarstwa domowego - dla jednoosobowych przewidziano bon energetyczny o wartości 300 zł, gospodarstwa składające się z 6 i więcej osób mogą liczyć już na 600 zł. Kwoty te ulegają podwojeniu, jeśli energia elektryczna używana jest do ogrzewania mieszkania lub domu.

Wielkość gospodarstwa domowego (liczba domowników) Nie wykorzystuje energii elektrycznej do ogrzewania             Wykorzystuje energię elektryczną do ogrzewania
1 300 zł 600 zł                                                  
2-3 400 zł 800 zł
4-5 500 zł 1000 zł
6 i więcej 600 zł 1200 zł

Wypłata bonu energetycznego nastąpi pod koniec 2024 roku lub na początku 2025 roku. Wnioski o świadczenie trzeba będzie złożyć w lokalnym urzędzie gminy.

- Dotychczasowe rozwiązania mrożące ceny prądu dla wszystkich gospodarstw domowych oznaczały w praktyce jednakowe wsparcie zarówno dla najuboższych, jak i dla najbogatszych odbiorców. Wprowadzenie bonu energetycznego koncentruje najintensywniejsze wsparcie na najuboższych rodzinach, aby zminimalizować odczuwanie przez nie podwyżek cen energii – tłumaczy Konrad Mróz z PGE. Jak podkreśla, mrożenie cen pozostaje – tyle tylko, że na zaktualizowanym poziomie.

Zamrożenie cen energii po lipcu. Część odbiorców będzie na plusie

Ceny energii elektrycznej, które zaczną obowiązywać od 1 lipca 2024 roku, będą zarówno wyższe, jak i niższe od tych, które przyjęto w obecnie obowiązującej ustawie zamrażającej ceny. Jak to możliwe? Zniesione zostaną limity zużycia, a stawka zostanie ujednolicona.

Przed lipcem gospodarstwa domowe płaciły za prąd 410 zł netto za MWh – ale tylko do granicy zużycia wynoszącej zwykle 1,5 MWh. Po przekroczeniu tego limitu stawka rosła do 693 zł netto za MWh. Nowa ustawa upraszcza rozliczenia, ustalając jedną stawkę bez względu na poziom zużycia: wyniesie ona 500 zł netto za MWh, czyli 50 groszy za kWh. Gdyby nie interwencja rządu, stawka taryfowa (bez zamrożenia) wynosiłaby ok. 739 netto zł/MWh netto

PKEE przypomniał, że gospodarstwa domowe w Polsce zużywają przeciętnie niecałe 2 MWh energii elektrycznej rocznie. Można się więc spodziewać, że w drugim półroczu 2024 roku przeciętne gospodarstwo domowe zużyje ok. 1 MWh energii elektrycznej. Przy rozliczeniu tej kwoty według stawek zamrożonych w nowej ustawie przeciętne gospodarstwo domowe zapłaci za energię elektryczną o ok. 239 zł netto mniej, niż gdyby obowiązywały ceny taryfowe zatwierdzone przez prezesa URE i zamrożenia nie było.

Najniższa stawka bonu energetycznego wynosi 300 zł, widać więc, że podwyżka zostanie w przypadku osób naprawdę potrzebujących zrekompensowana z nawiązką – jest szansa, że po uwzględnieniu świadczenia nowe rozwiązania okażą się korzystniejsze niż do tej pory.

Obecne zamrożone ceny zostały zatwierdzone przez prezesa URE 2,5 roku temu, w grudniu 2021 roku i miały obowiązywać tylko do końca 2022 roku.

Dobrą wiadomością jest, że zmian w cenach nie uświadczą od lipca odbiorcy biznesowi i instytucjonalni, którzy byli i będą objęci działaniami osłonowymi. W drugiej połowie 2024 roku zostanie utrzymana dotychczasowa cena maksymalna na poziomie 693 zł/MWh - bez względu na zużycie - dla instytucji samorządowych, podmiotów użyteczności publicznej, np. szkół, żłobków, szpitali. Ta sama cena maksymalna (693 zł netto/MWh) będzie obowiązywała również małe i średnie przedsiębiorstwa.

Eksperci PKEE zastrzegli, że do zamrożonych cen należy, jak dotychczas, doliczyć opłaty dystrybucyjne i podatki. Jedna z tych opłat została zawieszona, co wpłynie na obniżenie rachunków.

Opłata mocowa zawieszona

Opłata mocowa należy do tzw. opłat dystrybucyjnych. Obejmuje gotowość elektrowni do wyprodukowania energii (np. w przypadku warunków atmosferycznych zmniejszających produkcję z OZE lub zwiększonego zapotrzebowania na moc). O jej wysokości decyduje prezes URE.

Opłata doliczana jest do wysokości comiesięcznego rachunku. W zależności od poziomu zużycia przez dane gospodarstwo domowe podwyższała ona miesięcznie kwotę do zapłaty o:

o 2,66 zł netto – dla odbiorców zużywających do 0,5 MWh rocznie

o 6,39 zł netto – dla odbiorców zużywających 0,5-1,2 MWh rocznie

o 10,64 zł netto – dla odbiorców zużywających 1,2-2,8 MWh rocznie

o 14,90 zł netto – dla odbiorców zużywających powyżej 2,8 MWh rocznie

W nowej ustawie zamrażającej ceny energii zapisano, że pobieranie opłaty mocowej zostanie zawieszone na pół roku. Dotyczy to jednak tylko gospodarstw domowych.

- Dzięki zniesieniu opłaty mocowej gospodarstwa domowe przez pół roku zaoszczędzą od 19,63 zł do nawet 109,96 zł brutto. Przeciętne gospodarstwo domowe o zużyciu energii wynoszącym około 2 MWh rocznie zaoszczędzi przez pół roku 78,52 zł brutto – mówi Konrad Mróz.

Ceny energii wciąż poniżej rynkowych

Powyższe kwoty pozostają niższe od taryfy na energię elektryczną, która wynosi 739 zł netto za MWh – taką stawkę za prąd elektryczny zatwierdził prezes Urzędu Regulacji Energetyki. To instytucja niezależna od rządu i spółek energetycznych; ma obowiązek weryfikacji, czy taryfy odzwierciedlają sytuację na rynku i nie zawierają nieuzasadnionych marż.

- Obecne taryfy 739 zł za MWh odzwierciedlają realne koszty zakupu energii ponoszone przez spółki energetyczne w 2024 roku, tymczasem maksymalna cena energii dla gospodarstw domowych jest i pozostanie na niższym poziomie, niższe są też ceny dla odbiorców wrażliwych oraz małych i średnich przedsiębiorców. Spółki obrotu sprzedają więc energię poniżej kosztów jej zakupu – tłumaczy Konrad Mróz.

Polski Komitet Energii Elektrycznej podkreśla, że jedynym sposobem na powstrzymanie wzrostu cen w dłuższym terminie jest przestawienie polskiej energetyki na źródła zeroemisyjne – odnawialne źródła energii oraz energetykę jądrową i magazyny energii, które będą stabilizować system. Wymaga to wielomiliardowych inwestycji - szacunki EY dla PKEE mówią nawet o 600 mld zł do 2030 roku. Środki te muszą pochodzić między innymi z przychodów wypracowywanych na prowadzonej przez spółki działalności – to z nich finansowana będzie niezbędna transformacja energetyczna.

Zmiany w polskim systemie energetycznym niezbędne są nie tylko z powodów finansowych i potrzeby zapewnienia jak najtańszej energii: odejście od paliw kopalnych i większe wykorzystanie Odnawialnych Źródeł Energii ma także zapewnić naszemu krajowi bezpieczeństwo energetyczne, czyli „zagwarantować gospodarstwom domowym i firmom dostawy taniej i czystej energii; jest to kluczowe z perspektywy jakości życia w Polsce i konkurencyjności polskiej gospodarki”.

Szczegółowe informacje na temat kształtowania cen energii dostępne są na www.liczysieenergia.pl – platformie kampanii edukacyjnej Polskiego Komitetu Energii Elektrycznej.