"Szukanie miłości w ten sposób może słono kosztować". Eksperci ostrzegają
Popularne aplikacje randkowe przyciągają milionów osób na całym świecie. To komfortowy i szybki sposób na nawiązanie nowych relacji. Jest też druga strona medalu: szukając miłości, można trafić na cyberprzestępców. Poza tym aplikacje działają tak, by wyłudzić od użytkowników jak najwięcej pieniędzy.
- Korzystasz z aplikacji randkowych? Lepiej uważaj: tu też łatwo dać się oszukać.
- Choć aplikacje randkowe z reguły są darmowe, często skłaniają użytkowników do długotrwałego korzystania z płatnych usług.
- Warto uważać na bezpieczeństwo: cyberprzestępcy stosują różnorodne metody wyłudzeń i nie ustają w tworzeniu nowych.
Aplikacje randkowe uzależniają od płatnych funkcji i subskrypcji
Z badań przeprowadzonych w 2024 roku wynika, że z aplikacji randkowych korzystało ok. 4 proc. populacji na całym świecie, co przekłada się na 349 milionów aktywnych użytkowników. Prognozy wskazują, że wartość rynku tych usług do 2030 r. będzie rosła o ponad 7 proc. rocznie. Pandemia zmieniła profil użytkowników aplikacji randkowych. O ile cześniej wybierali je głównie ludzie młodzi (15-25 lat), obecnie największą grupą użytkowników aplikacji randkowych na całym świecie są osoby w wieku 36-45 lat (38 proc.).
Twórcy aplikacji randkowych obiecują łatwe znalezienie miłości, a w praktyce uzależniają użytkowników od kolejnych płatnych funkcji. Poszukiwanie miłości za pośrednictwem aplikacji randkowych może wiązać się nie tylko z emocjonalnym zaangażowaniem, ale i znacznymi kosztami finansowymi - ostrzegli eksperci firmy Intrum w komunikacie prasowym.
Chodzi m.in. o “superlajki” czy “boosty”, które mają zwiększać widoczność użytkowników. Koszt takich dodatków to nawet 250 zł miesięcznie, w zależności od wybranego pakietu, lokalizacji i stażu w aplikacji.
– Warto więc uważnie kontrolować, ile faktycznie wydajemy na tego typu usługi – skomentował w komunikacie Jakub Baumgart, ekspert Intrum.
Model biznesowy aplikacji opiera się na zachęcaniu użytkowników i uzależnianiu ich od korzystania z płatnych opcji, które obiecują zwiększenie szans na znalezienie odpowiedniego partnera, zatem firmom stojącym za aplikacjami opłaca się, by użytkownicy szukali miłości, a nie, by ją znaleźli – podkreślono.
Z aplikacji randkowych korzystają też cyberprzestępcy
Poza kosztami finansowymi użytkownicy powinni także zwracać uwagę na bezpieczeństwo. Korzystający z aplikacji randkowych powinni unikać udostępniania wrażliwych danych, takich jak adres zamieszkania czy miejsce pracy; a także uważać na oszustów, którzy szukają ofiar na tego typu platformach. Cyberprzestępcy stosują różnorodne metody wyłudzeń, m.in. "pig butchering", czyli schemat, w którym sprawca buduje zaufanie ofiary przez długi czas, by następnie nakłonić ją do inwestowania w fałszywe przedsięwzięcia finansowe.
Jak zaalarmowali eksperci z Intrum, że według FBI straty związane z oszustwami randkowymi na świecie liczone są w miliardach dolarów rocznie. Przypomnieli głośne przypadki z ostatnich lat, np. "Oszusta z Tindera", który wyłudził miliony dolarów, podszywając się pod bogatego biznesmena, czy sprawę japońskiej kobiety oszukanej przez osobę podającą się za rosyjskiego astronautę i twierdzącego, że potrzebuje pieniędzy, aby wrócić na Ziemię i ożenić się z nią. Kobieta miała zapłacić mu ponad 4 miliony jenów (ok. 150 tys. zł.).
W ostatnich miesiącach głośnym przypadkiem oszustwa randkowego było podszycie się oszusta pod Brada Pitta. Ofiara naciągacza przez blisko półtora roku myślała, że jest w związku z aktorem i przelała mu równowartość 3,5 miliona złotych.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET