Disco-polo coaching, czyli tędy do raju. „Miłe, ale płytkie”
Jak przyciągnąć bogactwo, poczuć prawdziwe szczęście i wyzwolić w sobie energię, dzięki której będziemy skazani na sukces? W mediach społecznościowych nie brakuje pseudo-ekspertów, którzy mamią użytkowników na pozór mądrymi hasłami, a wieczny dostatek oferują jako gratis do nowego e-booka. Disco-polo coaching zalewa sieć. „Stał się tak modny i powszechny, ponieważ idealnie wpisuje się w naszą współczesną potrzebę szybkich rozwiązań” – tłumaczy Edyta Kwiatkowska-Pelizg.
Disco-polo coaching, czyli jak osiągnąć sukces, ale się nie narobić
– Pierwszy raz usłyszałam o „disco-polo filozofii" na studiach, kiedy profesor opowiadał o upraszczaniu tysięcy lat ludzkiej myśli do hasełek w stylu tych, które widzimy na magnesach na lodówkę – wspomina Edyta Kwiatkowska-Pelizg, coacherka ICF, facylitatorka IAF, moderatorka Design Thinking i dyplomowana trenerka biznesu Wszechnicy UJ. – Te hasła mogą być chwilowo motywujące, mogą nawet przynieść krótkotrwałe wsparcie, ale nie skłaniają do głębszej refleksji ani nie prowadzą do prawdziwej zmiany – dodaje.
Mimo stosunkowo krótkotrwałego efektu tzw. disco-polo coaching z roku na rok rośnie w siłę. Media społecznościowe zalewają materiały tworzone przez pseudo-specjalistów, influencerów, których złote rady mają każdemu użytkownikowi przynieść szczęście i bogactwo, bez większego wysiłku. Chcesz mieć pieniądze? Swoje pragnienie zapisz 15 razy na błękitnej karteczce. Chcesz być szczęśliwym człowiekiem? Po prostu kup nowego e-booka, dzięki któremu zapomnisz o problemach.
– Disco-polo coaching opiera się na metodach, które coraz częściej wydają się dziwaczne i odrealnione. Zamiast solidnej pracy nad sobą, klient dostaje proste i chwytliwe hasła, które brzmią jak refreny piosenek – są miłe, ale płytkie. Powtarzające się frazy, nie pozostawiają miejsca na głębszą refleksję czy rozwój – zauważa Edyta Kwiatkowska-Pelizg.
Skoro kluczem nie jest skuteczność, co stoi za wciąż rosnącą popularnością prostych przekazów motywujących? – Pseudo-coaching stał się tak modny i powszechny, ponieważ idealnie wpisuje się w naszą współczesną potrzebę szybkich rozwiązań – tłumaczy ekspertka.
– Żyjemy w świecie, w którym wszystko dzieje się w przyspieszonym tempie, od zamówienia jedzenia po dostęp do informacji, więc nic dziwnego, że podobnego podejścia szukamy w rozwoju osobistym i zawodowym. Obietnice błyskawicznych efektów, łatwość przekazu i często wręcz hipnotyzujące slogany pseudo-coachów przyciągają tych, którzy szukają drogi na skróty – wyjaśnia Edyta Kwiatkowska-Pelizg, jednocześnie zaznaczając, że kultura mediów społecznościowych wspiera rozwój tego typu przekazów i pomaga mi utrzymać się „na fali”.
– Algorytmy promują treści, które są proste, chwytliwe i dobrze wyglądają w krótkim formacie. W efekcie motywacyjne cytaty i nagrania pseudo-coachów rozprzestrzeniają się błyskawicznie, sprawiając wrażenie, że rozwój osobisty to coś, co można osiągnąć szybko i bez większego wysiłku – wyjaśnia. Szybki rezultat w zabieganym świecie jest na wagę złota. Więc użytkownicy są w stanie słono zapłacić za indywidualne porady popularnych pseudo-coachów.
Gdy pseudo-coaching się kończy, często w głowie zostaje chaos
Śledzenie aktywności pseudo-coachów w mediach społecznościowych nie musi być szkodliwe. Wiele zależy bowiem od tego, jak traktujemy tego typu przekazy. Jeśli pojedyncze hasła poszczególnych twórców podnoszą nas na duchu, rozbawiają czy też motywują do działania, nie ma potrzeby, by całkowicie je odrzucać. – Problem pojawia się wtedy, gdy popadamy w skrajność, wierząc, że można zastąpić wieloletnie procesy głębokiej pracy nad sobą weekendowym warsztatem. To właśnie w świecie rozwoju osobistego i zawodowego stało się niemal normą, przekonanie, że wystarczy jedno wydarzenie, jedna książka czy jedno hasło, aby zbudować trwałą zmianę – tłumaczy Edyta Kwiatkowska-Pelizg.
Szybkie metody mogą przynieść chwilowe wsparcie czy motywację, niestety jeśli w „magicznych” sposobach na dobrobyt i sukces pokładamy zbyt dużą nadzieję, możemy zacząć odczuwać frustrację.
– Nikt nie mówi głośno o tym, co dzieje się później z osobami, które próbowały zastąpić długoterminowy proces, jak na przykład psychoterapię, tego typu eksperymentami. Historie o interwencjach psychoterapeutów po nieudanych sesjach pseudo-coachów rzadko ujrzą światło dzienne, bo dobro pacjenta zawsze jest priorytetem. Jednak faktem jest, że pseudo-coaching w wielu przypadkach może pogłębić problemy, szczególnie w tak delikatnych obszarach jak poczucie własnej wartości. Jeśli na tym polu ktoś doświadczy negatywnych skutków, trudno oczekiwać, że inny coach będzie w stanie to naprawić – zaznacza Kwiatkowska-Pelizg.
Negatywne konsekwencje mogą także przenieść się na sferę zawodową, powodując odwrotny do zamierzonego efekt. – Nadmierna motywacja, wyniesiona z sesji pseudo-coacha, może prowadzić do decyzji, które okażą się przedwczesne. Kwiatkowska-Pelizg zaznacza, że działalność pseudo-coachów niesie ze sobą wiele zagrożeń, z którymi trzeba się liczyć. – Iluzja zmiany, szybko się rozpada, pozostawiając chaos – podkreśla.
Po co komu coaching? Wtedy warto skorzystać z pomocy prawdziwego profesjonalisty
Rosnąca popularność coachów-influencrów sprawia, że cała dziedzina przestaje cieszyć się zaufaniem. Tymczasem, jak podkreśla Edyta Kwiatkowska-Pelzig, sesje z coachem mogą przynieść wiele dobrego. – Ich istotą jest wspieranie klientów w odnalezieniu najlepszych rozwiązań dla wyzwań, z którymi się mierzą, oraz odkrywanie ich wewnętrznego potencjału – tłumaczy.
Kluczowy jest jednak wybór odpowiedniego specjalisty. Na co zwrócić uwagę? Jeśli chcemy mieć pewność, że pracujemy pod czujnym okiem profesjonalisty, powinniśmy przed rozpoczęciem spotkań, sprawdzić nie tylko certyfikaty, które posiada ekspert. Te bowiem z roku na rok są coraz łatwiej dostępne. – Warto zwrócić uwagę na kwalifikacje, ale też doświadczenie i podejście do klienta. Prawdziwy coach nie obiecuje łatwych i szybkich rozwiązań, ale pomaga znaleźć te, które są trwałe i autentyczne – zaznacza Kwiatkowska-Pelzig.
Kiedy rozważyć skorzystanie z porad coacha? – Taka współpraca jest szczególnie cenna w momentach, gdy czujemy, że sami nie jesteśmy w stanie wypracować optymalnego rozwiązania, czy to w życiu osobistym, czy zawodowym. Mogą to być trudności w relacjach, brak równowagi między pracą a życiem prywatnym, czy brak satysfakcji z wykonywanej pracy – zaznacza facylitatorka IAF.
Warto podkreślić, że doświadczony coach w czasie spotkań z klientami nie zawsze „programuje” ich do osiągania kolejnych, coraz o bardziej spektakularnych sukcesów. – Czasem coaching pomaga uświadomić sobie, że nasze cele są zbyt ambitne albo niezgodne z tym, co jest dla nas naprawdę ważne. Dobry coach nie tylko wspiera w pokonywaniu przeszkód, ale przede wszystkim pomaga odkryć nasze zasoby, mocne strony i możliwości, które czasem pozostają niewidoczne dla nas samych.
*Edyta Kwiatkowska-Pelzig – trenerka przywództwa i komunikacji, przedsiębiorczyni, facylitatorka, executive coach, TEDx speaker. Od 12 lat trenerka biznesu i umiejętności psychospołecznych. Założycielka CEO360 Institute i fundatorka Fundacji House of life. Wspiera liderów i zespoły w odkrywaniu ich potencjału, rozwija kompetencje przywódcze i inspiruje do działania, tworząc przestrzeń do osiągania ambitnych celów w atmosferze współpracy i zaangażowania.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET