Emerytury mają być wyższe. Rewolucyjna zapowiedź rządu
Emerytury niższe niż minimalne stają się prawdziwą plagą – stanowią już 10 procent wśród nowych świadczeń przyznawanych przez ZUS. Rząd ma pomysł, jak pokonać tę „patologię”: w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej trwają „wstępne prace koncepcyjne” nad wliczaniem do wymaganego do otrzymania emerytury minimalnej stażu pracy lat na umowach cywilnoprawnych i prowadzeniu jednoosobowej działalności gospodarczej.
Emerytura minimalna ma wzrosnąć po waloryzacji w 2024 roku do 1783,82 zł brutto – przewidywaną wysokość świadczeń po podwyżce opublikował ZUS. Coraz większa liczba seniorów otrzymuje emerytury niższe od tej kwoty. To często „ofiary” transformacji systemowej, podczas której pracodawcy w poszukiwaniu cięcia kosztów proponowali pracę na umowach cywilnoprawnych, od których nie były odprowadzane składki. Nie dość, że przez to nie zwiększał się kapitał w ZUS-ie, to na dodatek lata takiej pracy nie wliczały się do staży wymaganego do otrzymania najniższego świadczenia. W przypadku kobiet prawo do emerytury minimalnej otrzymuje się po przepracowaniu 20 lat składkowych, mężczyźni muszą przepracować 5 lat dłużej. Nowy rząd zamierza, zgodnie z obietnica złożoną podczas kampanii wyborczej, przyjść im z pomocą.
Staż pracy na umowach cywilnoprawnych. MRPiPS zapowiada zmiany
Już ponad 350 000 emerytów otrzymuje od ZUS emeryturę niższą niż minimalna, liczba ta w ostatnich latach gwałtownie rośnie. Najniższe przyznane przez Zakład świadczenie wynosi zaledwie 2 grosze miesięcznie. Skąd wzięła się ta plaga, komu grozi i jak przed nią uciec? Na te pytania w podcaście „Biznes. Między wierszami” odpowiedziała Agnieszka Jaworska-Martycz, ekspertka Instytutu Emerytalnego.
„Pragnę podkreślić, że dostrzegamy problem osób, które nie nabyły prawa do emerytury najniższej bez swojej winy, w szczególności w wyniku trudnej sytuacji społeczno-gospodarczej w okresie transformacji systemowej (np. długotrwałe bezrobocie). Podejmiemy prace w zakresie możliwości poprawy sytuacji tej grupy osób” – napisała ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk w piśmie odpowiadającym na pytania zadawane przez posłów podczas exposé premiera Donalda Tuska.
- Uważam też, że oprócz zwalczania patologii rynku pracy musimy także zredukować ich skutki. Dlatego rozpoczęliśmy w ministerstwie wstępne prace nad uregulowaniem kwestii stażu pracy - tak, żeby wliczało się do niego także zatrudnienie na podstawie umów cywilnoprawnych czy jednoosobowej działalności gospodarczej – zapowiedziała szefowa MRPiPS w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”.
Deklaracja walki z umowami „śmieciowymi” i ich konsekwencjami została złożona przez polityczkę także na łamach „Rzeczpospolitej”, podczas której zapowiedziano zmianę w prawie, zgodnie z którą do stażu pracy będą wliczały się także lata przepracowane na umowach cywilnoprawnych i jednoosobowej działalności gospodarczej. Było to obietnicą złożoną przez Lewicę podczas kampanii wyborczej.
- Jedną z tych konsekwencji jest staż pracy osób, które przez 10-20 lat pracowały na umowę-zlecenie albo były na jednoosobowej działalności gospodarczej, prowadziły firmy. Państwo traktuje je jak osoby, które nic nie robiły. I nie wlicza im tego produktywnego czasu do stażu pracy – wyjaśniała Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.
Źródło: Radio ZET/Gazeta Wyborcza/Rzeczpospolita
- Podwyżki pensji i nowe świadczenia. „Udało nam się znaleźć w budżecie pieniądze”
- Masz taką emeryturę? Dostaniesz „400 plus”
- Najpierw punkty, potem pieniądze. ZUS podał zasady wypłat
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET