Agnieszka Zaręba: Realizujesz się zawodowo i biznesowo. Można o Tobie powiedzieć: inwestorka, prezeska, sportsmanka, ekspertka odżywiania, udziałowiec – czy Ewa Chodakowska to dzisiaj po prostu kobieta biznesu?
Ewa Chodakowska: Zgadza się. Przedstawiłaś mnie od początku do końca, ale ja nigdy nie planowałam być bizneswoman. Chciałam robić dobre rzeczy, które będą służyć ludziom. Dzisiaj mówię o sobie po prostu selfmade businesswoman, bo historia zaczyna się zupełnie ode mnie. Na początku nie miałam żadnego wsparcia, koneksji, kapitału, a teraz jestem kobietą spełnioną.
Zacznijmy od biznesu. Twoja najmłodsza spółka szyje stroje kąpielowe?
Marka Mission Swim ma już 4 lata, ale faktycznie na niej poprzestałam już zakładanie kolejnych firm. Skupiam się na rozwoju spółek, które współprowadzę. Nie ukrywam, że pracy jest bardzo dużo, bo na tę chwilę jest to sześć prężnie rozwijających się brandów, a część z nich wychodzi już poza granice naszego kraju. Jest co robić, ale nie jestem z tym sama. Współpracuję ze wspaniałymi ekspertami. Przy każdej współpracy stawiam na szczerość, transparentność, odpowiedzialność i zaufanie. Mam to szczęście, że skupiam wokół siebie osoby, dzięki którym śpię spokojnie. Firmę szyjącą kostiumy kąpielowe tworzę razem z Anną Rollmann. Wspólnie dbamy o każdy etap produkcji, od projektów po kontakt z podwykonawcami. Z Anną tworzymy biznes odpowiedzialny społecznie i skupiony na płaszczyźnie ekologicznej.
Dodatkowo jeszcze skalujecie biznes. Wspomniałaś, że kolejnym celem jest ekspansja międzynarodowa. Czy uchylisz rąbka tajemnicy, co planujecie?
Na tę chwilę nie mogę jeszcze zdradzić konkretnego kierunku, ale faktycznie drzwi do współpracy międzynarodowej powoli się otwierają. Do tej pory mieliśmy już sporo zagranicznych klientów, ale teraz stawiamy na szerszy rozwój biznesu.
Czy to prawda, że współpracujesz z projektantkami z Los Angeles, Londynu, Paryża i Mediolanu? Dlaczego stawiasz na tak szeroki rozstrzał geograficzny?
Tak. To są cztery nasze główne projektantki w Mission Swim. Każda z nich żyje w innym regionie świata, więc ma inną wizję i estetykę. Zatem każdy drop, każda kolekcja jest inna, jest na bieżąco z trendami z różnych części świata i poszerza naszą grupę docelową. Dzięki temu każda dziewczyna znajdzie coś dla siebie w naszej ofercie, bez względu na to, czy woli bardziej sportowy styl, czy elegancki i jaki ma rozmiar biustu. Mamy bardzo dużą różnorodność.
W swoim portfolio masz 6 spółek, 7 marek, 9 kategorii produktów. Jak nad tym wszystkim zapanować i jak znaleźć swoje miejsce w procesach, żeby mieć na nie cały czas wpływ?
Myślę, że bardzo ważnym jest fakt, że to wszystko nie wydarzyło się w ciągu jednej doby. Każda z tych firm jest rozwijana przez lata i opiera się na dobrych relacjach, rozwijanych przez bardzo długi czas. Podstawą jest porozumienie ze wspólnikami, wyznawanie podobnych wartości. Muszę czuć dobre intencje i podobną misję w drugim człowieku. To musi być osoba, która patrzy na świat moimi oczami, moim sercem i chce tworzyć rzeczy transparentnie. Taka spójność daje mi poczucie komfortu w biznesie. Nie ukrywam, że jestem szczęściarą, bo w moim otoczeniu na przestrzeni całego życia pojawiają się osoby, z którymi łapię wspólny język. Tak to się zaczyna, a później rozmawiamy o tym, co jest ich konikiem, w czym są najlepsi. Zaczynamy szukać wspólnej wizji na to jak pomagać ludziom, a biznes powstaje przy okazji. Mam przyjemność pracować z kobietami od 11 lat na polskim rynku, wsłuchiwać się w ich potrzeby. Żeby na nie zareagować muszę mieć zaufany zespół, zarówno przy tworzeniu kosmetyków, kostiumów, cateringu, treningów online czy produktów spożywczych. Wszystko jest współtworzone z ludźmi, którzy są bliscy mojemu sercu – a przy tym są absolutnymi ekspertami w swojej dziedzinie, pełnymi pasji i chęci tworzenia na najwyższym poziomie.
Jakie są twoje patenty na zarządzanie? Jak łączysz rolę szefowej, partnerki biznesowej i przyjaciółki?
Jeżeli działamy we wspólnym i spójnym celu to nie ma miejsca na konflikty. Nasze wizje na konkretny produkt mogą się różnić, ale gdy znajdujemy siebie nawzajem w połowie drogi to robimy coś jeszcze lepszego. Lubię zderzać skrajne opinie, lubię kiedy coś jest negowane, lubię konstruktywną krytykę, bo tylko wtedy możemy się rozwijać. Z takiej perspektywy o konfliktach nie ma mowy, natomiast jest ciągły rozwój, na który pozwala wzajemne zaufanie. Czyste serce i czysta intencja. A jak połączyć to z życiem prywatnym? Kiedyś wydawało mi się, że dobrze jest żyć swoją pasją, żyć swoją pracą. Nie potrzebowałam dnia wolnego. Na przestrzeni wielu miesięcy potrafiłam pracować 7 dni w tygodniu i czułam, że cały czas wzrasta moja energia. Aż przyszedł taki moment, kiedy zabrakło mi czasu dla rodziny, dla męża i dla siebie samej. Przeorganizowałam wtedy swój kalendarz. Zadzwoniłam do wszystkich naszych firm i powiedziałam, że od roku 2020 zmieniam swój tryb pracy i nie będę już dostępna 7 dni w tygodniu. Będę chciała mieć też dni wolne, czasem nawet na przestrzeni tygodnia gdzieś wyskoczyć, wyjechać. Zbiegło się to w czasie z wybuchem pandemii. To właśnie pandemia sprawiła, że zaczęłam żyć inaczej, znalazłam czas dla siebie, dla swojego męża, na swoje i nasze wspólne rytuały. Okazało się, że wciąż jestem zafascynowana pracą, która wykonuję, wciąż mam bardzo dużo do niej serca, zaangażowania, energii. Natomiast ta praca mnie na tę chwilę już nie eksploatuje i co ciekawe, jestem dużo bardziej produktywna niż wcześniej. Mam więcej czasu na czerpanie inspiracji z zewnątrz, na eksplorowanie nowych rzeczy, a co za tym idzie - więcej pomysłów.
A jaką szefową jest Ewa Chodakowska?
Jestem wymagającą szefową, bo w pierwszej kolejności wymagam przede wszystkim od siebie. Jednak gdybym pracowała z ludźmi, którzy nie są profesjonalni, którzy nie rozumieją mojej filozofii to byłoby nam pod górkę, byłoby ciężko. Każdy produkt, który wychodzi spod mojej ręki jest absolutnie najwyższej jakości i w przystępnej cenie. Byłoby to ciężkie do osiągnięcia gdybym pracowała z ludźmi, którzy nie podzielają mojej misji. Zatem jestem wymagająca, ale też otaczam się ludźmi o podobnych cechach.
Przy wyborze partnerów biznesowych ufasz swojej intuicji. Zanim podejmiesz z kimś współpracę musisz poczuć, że myślicie podobnie. A co jest później? Biznes to jednak twarde liczby, tabelki, excele, pieniądze,umowy.. Jak weryfikujesz osoby, które zostają Twoimi wspólnikami?
Zawsze zaczynamy od budowania relacji, od poznania człowieka. Oczywiście zawsze brane są pod uwagę kompetencje. Muszę wiedzieć czy dana osoba wie, czym chce się zajmować, czy się na tym zna i na ile jest profesjonalna w swoich działaniach, ale ważne jest właśnie budowanie tej relacji – serce, umysł i intencja odgrywają tu dużą rolę.
Ogromnym wsparciem jest dla mnie mąż, z którym wspólnie prowadzimy firmy. On się świetnie odnajduje w biznesowym modelu pracy i jest odpowiedzialny za wszelakie inwestycje, innowacje, rozmowy z partnerami, a ja tworzę relacje z ludźmi. Czasem nawet żartobliwie się obrażam, gdy ktoś mówi o mnie „biznesmenka”, bo wolę być po prostu kobietą dla, której biznes robi się przy okazji. Nie myślałam nigdy jak zarobić, a jak pomóc. Moje główne cele i wartości mam ustawione gdzie indziej. Taką filozofię przejęłam od mamy, która jest bardzo dobrym człowiekiem. Gdy zapytasz, co możesz dla niej zrobić, to odpowie ci, że największą przyjemnością będzie możliwość uczynienia czegoś dla ciebie. Uważam, że model biznesowy skupiony wyłącznie na inwestycji i pomnażaniu zasobów skazany jest na klęskę. Nie wierzę w taki biznes.
Podkreślasz wagę relacji rodzinnych i obecne bardzo dobre kontakty z najbliższymi. Jednak na początku swojej drogi zawodowej byłaś zdana sama na siebie. Czy to prawda, że w tamtym czasie nie mogłaś liczyć kompletnie na nikogo?
Kiedy zaczynałam nikt we mnie nie wierzył. Moja wizja była niejednokrotnie wyśmiana, wytykana palcem. Znajomi mówili, że wysoko mierzę, więc z wysoka będę spadać. Pukali się w głowę i mówili, że moje plany to marzenia ściętej głowy. Nawet mój partner, liczył na to, że szybko powinie mi się noga i prędko wrócę do niego z Polski do Aten. Założyliśmy się komu lepiej pójdzie rok – jemu w Grecji czy mnie w Polsce. Wygrałam - po roku to on przyjechał do mnie. Okazało się, że słusznie postawiłam na swoim. Przez ten rok, kiedy byliśmy w rozłące, miałam potrzebę udowodnienia, przede wszystkim sobie, że mój plan na wsparcie kobiet, pomysł na to aby tchnąć w nie wiarę w siebie i zwrócić uwagę na świadome korzystanie z własnego potencjału, jest możliwy do zrealizowania. Głęboko wierzyłam w to, że trening ciała potrafi zmienić nasze życie na każdej płaszczyźnie. Nie zrażały mnie reakcje osób, z którymi o tym rozmawiałam i które nie wierzyły w moją wizję. One wiedziały że nie mam znanego nazwiska, zasobów finansowych czy kontaktów, dlatego dla nich brzmiało to tak utopijnie i absurdalnie, że reagowały gromkim śmiechem. Dobrze, że tak się stało, bo mnie to dawało dużo siły. Dzięki nim nabierałam przekonania, że ja dokładnie wiem co chce osiągnąć, mam świadomość mocy sprawczej jaką nosi w sobie prosty trening ciała, ale muszę go inaczej przedstawić kobietom.
Ile czasu na początku poświęcałaś na pracę?
Nie miałam w ogóle życia prywatnego. Przez pierwsze lata pracy byłam bardzo skupiona na działaniach, na rozwoju, na komunikacji. Pracowałam czasem po 16 godzin dziennie, nie wypuszczałam telefonu z ręki. Te lata mam już za sobą, ale tak wyglądały moje początki. Wciąż sama prowadzę swoje social media, ale wtedy dochodziły jeszcze codzienne wyzwania związane z przebijaniem szklanego sufitu. Dzisiaj bardziej dbam o higienę pracy i staram się nie pracować w telefonie dłużej niż 10 godzin dziennie. To dla mnie ogromny sukces, bo jestem ogromnie zaangażowana w społeczność, którą stworzyłam i relacje z kobietami, które między innymi dzięki treningom zmieniają swoje życie.
Ta symbioza przyniosła również korzyści finansowe. Po jakim czasie pojawiły się pierwsze duże pieniądze?
Pieniądze pojawiły się po 2 latach działalności w Polsce, ale my nie pracowaliśmy po to, żeby zarabiać i odkładać. Cały czas inwestujemy zarobione środki. Nie wypłacamy sobie nawet dywidend z naszych marek tylko reinwestujemy te pieniądze w rozwój każdej jednej poszczególnej spółki. Myślę, że robimy to mądrze i myślimy przyszłościowo. Na pewno myślimy parę dekad do przodu, a nie tylko tu i teraz, choć życie chwilą też ma swoje zalety.
Inwestowanie jest naturalne w biznesie, choć jednak mniejszość przedsiębiorców decyduje się na rezygnację z wypłacania sobie dywidend. O takich przypadkach słyszy się raczej przy dużych firmach z rynku kapitałowego, gdzie zarząd chce być transparentny i zanim rozliczy się z inwestorami indywidualnymi czy funduszami inwestycyjnymi, nie pobiera dla siebie wynagrodzenia. Czy zamierzasz tak działać długofalowo? Czy ktoś Cię do tego zainspirował?
To był pomysł mojego męża i w ten sposób działamy od samego początku. Myślę, że jest to bardzo przyszłościowe i zawsze z korzyścią dla prowadzonej marki. Nie chciałabym się nigdy wiązać z partnerem, który liczy tylko na szybki zysk i na szybkie wypłaty, bo tego u nas nie ma.
Ale za to jest dużo ciepła i świątecznej atmosfery, bo rozmawiamy w grudniu. Czy Ewa Chodakowska daje dyspensę na święta Bożego Narodzenia? Czy możemy w tym czasie odpuścić ćwiczenia i liczenie kalorii? A może nie akceptujesz wyjątków i uważasz, że fit potrawy powinny być także na wigilijnym stole?
Może to zabrzmi górnolotnie, ale ja błogosławię nic nie robienie w trakcie świąt. Wszystkie tradycyjne potrawy, które wjeżdżają na stół powinny być zjedzone bez najdrobniejszych wyrzutów sumienia.Myślę, że Wigilia i Boże Narodzenie to idealny moment, żeby po prostu być z rodziną, żeby być obecnym, refleksyjnym, spokojnym, nie pędzącym. Oczywiście ruch jest wskazany, ale nie musi to być ciężki trening, można iść na długi spacer, ale nie pisałabym się tutaj na jakieś wyczynowe sporty.
Zdradzisz jakie jest twoje ulubione danie świąteczne?
Pewnie zaskoczę wiele osób i może część nie będzie wiedziała w ogóle o czym mówię, ale moim ulubionym daniem są pampuszki z makiem. To bardzo popularny przysmak w południowo-wschodniej Polsce, skąd pochodzę. To są takie cieplutkie bułeczki drożdżowe, puszyste, nadziewane konfiturą, dżemem, marmoladą i zatopione w gorącym maku przygotowanym na słodko z miodem, z bakaliami.
Jestem wielką fanką zasady „80 na 20”. W praktyce oznacza ona, że 80 proc. czasu trzymam się wspaniałych zasad zdrowego stylu życia, a 20 proc. rozrabiam z przyjemnością bez wzruszenia ramionami. Życzę wszystkim tej równowagi, wesołych świąt, radosnych, spokojnych, pełnych odpoczynku i uważności na siebie, na drugiego człowieka i miłości na zewnątrz, jak i wewnątrz nas.
Ewa Chodakowska - pionierka branży fitness w Polsce, trenerka, selfmade businesswoman. Jest współwłaścicielką, współtwórczynią i udziałowcem w sześciu spółkach, realizujących projekty skupione wokół promocji zdrowego stylu życia - BeBio (sklep BeBio i platforma BeActiveTV), Be Diet (diety online), Purella (zdrowe przekąski BeRaw i superfoods), naturalne kosmetyki beBio, Be Diet Catering oraz Mission Swim.