Fala zwolnień nie ustaje. Nieuchronna zmiana zagrożeniem dla całej branży
Kryzys w polskim przemyśle motoryzacyjnym narasta, napędzany zmianami na europejskim rynku, spadkiem popytu na samochody spalinowe i presją na rozwój elektromobilności. Branża, która w dużej mierze opiera się na eksporcie, odczuwa skutki zmniejszającej się produkcji oraz rosnących kosztów w europejskich fabrykach.
Kryzys w polskim przemyśle motoryzacyjnym
Jak informuje "Rzeczpospolita", zatrudnienie w polskim sektorze motoryzacyjnym zmalało do 197 tys. osób we wrześniu 2024 r., w porównaniu z 204 tys. w grudniu 2023 r. Eksperci przewidują, że w latach 2025 i 2026 sytuacja się pogorszy, szczególnie wśród producentów części samochodowych, ponieważ spadek produkcji pojazdów przekłada się bezpośrednio na zmniejszone zapotrzebowanie na komponenty. Problemy dotykają zarówno dużych, jak i mniejszych zakładów. W 2024 roku wielu producentów ogłosiło zwolnienia. Magneti Marelli w Bielsku-Białej planuje zwolnić prawie jedną trzecią załogi do końca roku, a redukcje zatrudnienia mają miejsce także w MA Polska w Kielcach i Tychach. W zakładach DRÄXLMAIER w Jeleniej Górze rozpoczęte w październiku zwolnienia potrwają do lutego 2025 r. Symboliczne dla tego kryzysu jest zamknięcie fabryki silników FCA Powertrain w Bielsku-Białej, gdzie pracę straciło 468 osób, oraz zakończenie działalności fabryki autobusów Volvo we Wrocławiu i Scanii w Słupsku w pierwszym kwartale 2024 roku. Coraz większa niepewność dotyka również Wieltonu, polskiego lidera w produkcji przyczep i naczep, który zmaga się z malejącymi zamówieniami na rynku transportowym.
Załamanie rynku motoryzacyjnego w Polsce jest ściśle powiązane z kryzysem w całej Europie. Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, ocenia, że europejski przemysł motoryzacyjny znajduje się w najgłębszym kryzysie od kilkunastu, jeśli nie kilkudziesięciu lat. W Niemczech liczba upadłości dostawców w pierwszych ośmiu miesiącach 2024 roku dorównała całorocznemu poziomowi z 2023 roku. Najwięksi producenci komponentów ogłosili redukcję kilku–kilkunastu tysięcy miejsc pracy.
Problematyczna elektromobilność
Przejście na elektromobilność pogłębia trudności w branży motoryzacyjnej, ponieważ silniki elektryczne wymagają mniej części niż spalinowe, co zmniejsza zapotrzebowanie na komponenty i prowadzi do redukcji zatrudnienia. Planowane w Europie miejsca pracy w sektorze elektromobilności powstają wolniej, a w 2024 roku zlikwidowano kolejne 32 tys. etatów. Prognozy wskazują, że w Niemczech do 2035 roku zniknie 190 tys. miejsc pracy w wyniku przechodzenia na napędy elektryczne. Polska może jednak skorzystać na rozwoju przemysłu bateryjnego dzięki nowym inwestycjom, jak te w Zawierciu, Brzegu i Koninie. Kluczowymi wyzwaniami pozostają jednak wysokie koszty energii i jej emisyjność, od których rozwiązania zależy przyszłość sektora w Polsce.
Źródło: RadioZET.pl/Rzeczpospolita
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET