Gaz ziemny – w trosce o bezpieczeństwo energetyczne.
Transformacja energetyczna Polski i stopniowe odchodzenie od węgla stawiają przed naszym krajem szereg wyzwań. Zanim powstanie pierwsza elektrownia jądrowa, zostanie rozbudowana sieć odnawialnych źródeł energii do oczekiwanych mocy, potrzebne nam jest paliwo, które zapewni systemowi stabilność oraz możliwość szybkiego reagowania na zmieniające się zapotrzebowanie na energię. Funkcję tę obecnie spełnia gaz ziemny. Niestety gaz nie jest paliwem niskoemisyjnym, jest paliwem kopalnym i jego spalanie wpływa na zmiany klimatyczne. Jak pogodzić cele transformacji energetycznej z bezpieczeństwem energetycznym Polski w obliczu gwałtownych zmian geopolitycznych ostatnich lat?
W roku 2024 nadal blisko 60% energii w Polsce wytwarzanej było w oparciu o węgiel, a więc proces odchodzenia od tego paliwa zajmie jeszcze wiele lat. Rozbudowa niskoemisyjnych źródeł wytwarzania energii OZE, choć dynamicznie postępuje, to także jest inwestycją rozłożoną na lata. Stąd stabilność systemu energetycznego w Polsce zaczął spełniać gaz ziemny i tak w ubiegłym roku około 16% wytworzonej energii pochodziło właśnie z tego paliwa. Czy jest to rozwiązanie korzystne, tak z punktu widzenia zmian klimatu, jak i bezpieczeństwa energetycznego kraju?
Gaz ziemny – paliwo przejściowe?
Patrząc na tę kwestię tylko z punktu widzenia ambitnych celów klimatycznych, gaz nie stanowi rozwiązania problemu postępującego ocieplenia globu. Gaz to w głównej mierze metan. To jest gaz, który jest takim dwutlenkiem węgla na sterydach. Jest około 86 razy silniejszy od CO2 jeśli chodzi o wpływ na klimat – zauważa Diana Maciąga z Polskiej Zielonej Sieci, ekspertka Koalicji Klimatycznej –Żeby nasze działania były zgodne ze scenariuszem utrzymania tego średniego ocieplenia globu na poziomie 1,5 stopnia Celsjusza, czyli de facto uniknięcia katastrofy klimatycznej, musielibyśmy odejść od energetyki gazowej do 2035 roku.
Powstaje jednak zasadnicze pytanie o to, jaka jest alternatywa dla gazu? Stopniowe wygaszanie elektrowni węglowych i zwiększanie udziału energii z OZE w miksie energetycznym może tworzyć problemy związane z obniżaniem stabilności całego systemu. Co w sytuacji, kiedy źródła OZE – z powodu zmieniających się warunków pogodowych – nie wytworzą potrzebnej ilości energii? Jak szybko uzupełnić wtedy te braki? Potrzebna jest większa baza czy też coś, co będzie ten system stabilizowało. Nie możemy tak beztrosko odejść od węgla i następnego dnia funkcjonować tylko i wyłącznie w oparciu o źródła zeroemisyjne, źródła odnawialne – wyjaśnia Grzegorz Bujnowski, Dyrektor Wykonawczy do Spraw Handlu Gazem Orlen.
Ile gazu potrzebujemy?
W Polsce w 2024 roku zużyto około 18 mld m3 gazu, z czego blisko połowę wydobywamy sami. W okresie transformacji energetycznej liczba ta będzie się zwiększać i według planów w latach 2030-2035 roczne zużycie wyniesie 27 mld m3, głównie ze względu na stosowanie gazu w bilansowaniu systemu energetycznego wraz z wygaszaniem kolejnych elektrowni węglowych. Skąd Polska pozyskuje obecnie i będzie pozyskiwała w przyszłości w większych ilościach to paliwo, opowiada Grzegorz Bujnowski z Grupy Orlen. Z polskich źródeł w zeszłym roku jako Orlen gazu wysokometanowego w ekwiwalencie wydobyliśmy 3,5 mld m3. Jako cały Orlen też 8,6 mld m3, ponieważ większość tego gazu wydobywaliśmy na szelfie norweskim i stamtąd importujemy do Polski. Pozostałe ścieżki pozyskania, to są terminal LNG w Świnoujściu i infrastruktura, interkonektory, zarówno z Norwegią, jak i z Niemcami, Litwą, Ukrainą i Słowacją.
Jak jednak pogodzić rosnące zużycie gazu z planami ograniczania emisji CO2? Zgodnie ze strategicznym projektem Krajowego Planu na Rzecz Energii i Klimatu w ambitny scenariuszu zakładano maksymalne roczne zużycie gazu na 20-21 mld m3. Faktem jest, że trendem w Europie jest obecnie redukcja zużycia gazu ziemnego, a nie jego zwiększanie. Trzeba pamiętać, że od czasu inwazji Rosji na Ukrainę w Europie zapotrzebowanie na gaz spadło już o 20%! I to jest trend, który się nie odwróci – wyjaśnia Diana Maciąga z Polskiej Zielonej Sieci.
Wydaje się, że problemem jest nasz krajowy miks energetyczny, w zbyt dużym stopniu oparty nadal na węglu. Inne kraje mają w tym zakresie większe możliwości wspomagania się już zbudowaną infrastrukturą pozyskiwania energii z czystych źródeł, a także liczne kraje korzystają z energii jądrowej. Polska jest dopiero na początku drogi tej transformacji i stąd plany zwiększania zużycia gazu. Plany, bo jak podkreśla Grzegorz Bujnowski z Grupy Orlen – My nie wychodzimy od samej liczby, my na tyle szacujemy to zapotrzebowanie w 2027 roku. Ono jest obarczone na pewno sporym marginesem błędu, ponieważ jak mówimy, te źródła będą źródłami bilansującymi i to, jak one będą dużo produkowały energii elektrycznej, będzie zależało od tego, jak bardzo stabilne będą źródła OZE. Gazówki będą wchodziły jako tak naprawdę system domykający, więc im więcej OZE, stabilnego OZE, który produkuje energię, może nawet 24 godziny na dobę i 7 dni w tygodniu, tym lepiej.
Geopolityka a gaz – bezpieczne paliwo?
Skoro obecnie z własnych źródeł pozyskujemy około połowy rocznego zapotrzebowania na gaz, a jednocześnie planowane jest większe zużycie tego paliwa, to rodzi się pytanie o to, czy import gazu na przykład z USA, w obliczu sytuacji geopolitycznej, jest niezagrożony i bezpieczny, jako ten czynnik zabezpieczający nasz krajowy system energetyczny? Optymistycznie na sprawę zapatruje się Grzegorz Bujnowski z Grupy Orlen. Jako Polska odrobiliśmy lekcje przez ostatnie lata i jak zostaliśmy przetestowani w 2022 roku. Możemy powiedzieć, że jesteśmy zdywersyfikowani i to kwietniowe odcięcie dostaw gazu z kierunku rosyjskiego nie sprawiło tego, że komuś w Polsce gazu zabrakło. Więc biorąc pod uwagę to, w jaki sposób jesteśmy zdywersyfikowani, wydobycie własne, import gazu rurociągami z
Norwegii i też gaz LNG, wydaje się, że to daje nam podstawę do tego stwierdzenia, że jesteśmy bezpieczni.
Z drugiej strony warto zapytać, czy tak duży udział importu gazu do Polski w przyszłości nie powoduje ryzyka jakiegoś kryzysu? Choć najbezpieczniejszym wydaje się kierunek norweski i Baltic Pipe, o tyle transport gazu LNG z Kataru czy Stanów Zjednoczonych jest obarczony znacznym kosztem ekonomicznym oraz ekologicznym. Czy zmiana tak naprawdę jednego dilera (tj. Rosji) na drugiego, to jest odejście od uzależnienia? Niestety nie. De facto przechodzimy na uzależnienie od Stanów Zjednoczonych, od Kataru – precyzuje Diana Maciąga z Koalicji Klimatycznej. A badania pokazują, że emisyjność, ślad węglowy LNG ze Stanów Zjednoczonych to jest około 30-33% więcej niż ślad węgla. Wracając do definicji bezpieczeństwa energetycznego, teraz nie jest to już tylko zapewnienie ciągłości dostaw, ale także zapewnienie ich po cenach, które są możliwe do udźwignięcia przez społeczeństwo.
Gaz – ile z nami zostanie?
Jedni traktują gaz ziemny jako paliwo przejściowe, inni jako tylko stabilizujące system energetyczny – pozostaje jednak zapytać o to, jak długo takim paliwem pozostanie? Czy jego udział w miksie energetycznym po osiągnięciu szczytu zapotrzebowania będzie spadał? Tak naprawdę to wszystko zależy od tego, w jaki sposób będzie realizowany nasz ambitny cel modernizacji i transformacji całej energetyki, czyli zielony segment. To nie jest tak, że rynek gazu dzisiaj kreuje politykę energetyczną. Tak naprawdę rynek gazu czy Orlen odpowiadają na to, w jaki sposób to bezpieczeństwo energetyczne utrzymać. Jeżeli pojawi się nasz projekt elektrowni jądrowej, plus zwiększy się udział OZE w miksie, plus powstaną magazyny energii – w sposób naturalny gaz ziemny będzie wypierany. Czy w ogóle, czy na mniejszą skalę? Trudno mi powiedzieć. Chyba, że pójdziemy już taką drogą, że gaz ziemny zostanie zastąpiony biometanem, wodorem czy jakimiś innymi gazami syntetycznymi – wyjaśnia Grzegorz Bujnowski z Grupy Orlen.
Mając na uwadze fakt, iż gaz ziemny jest paliwem kopalnym i emisyjnym, poszukiwanie alternatywnych rozwiązań oraz stawianie na innowacyjność w tym zakresie wydaje się rzeczą ważną, aby uniknąć postępujących negatywnych skutków zmian klimatu. Wszystkie scenariusze, które dają nam szansę na uniknięcie tych problemów, to są scenariusze, które mówią, że gaz musi zniknąć. Jedną z recept zastąpienia tych „reszteczek” gazu, jakich będziemy potrzebować, jest biometan. Polska ma dość duży potencjał w produkcji biogazu. Natomiast to na pewno nie są jednak ilości, które pozwolą nam zastąpić gaz w takiej formie, w jakiej jest on wykorzystywany teraz – dodaje Diana Maciąga z Polskiej Zielonej Sieci.
Ambitne cele klimatyczne, jakie stawiają sobie kraje Europy – w tym Polska – są ważne dla naszej przyszłości. Można je zdefiniować – jak czyni to Diana Maciąga z Koalicji Klimatycznej – precyzyjnie: Chodzi o to, żeby zastąpić system energetyczny oparty na paliwach kopalnych, systemem który tych paliw kopalnych nie wymaga. Jak wdrożyć i zrealizować takie założenia? Warto być otwartym na głosy płynące z
różnych stron i elastycznie dostosowywać wdrażane rozwiązania tak, aby z jednej strony zapewnić bezpieczeństwo energetyczne, a z drugiej uchronić społeczeństwo przed negatywnymi skutkami zmian klimatu. A gaz? To jak długo pozostanie z nami, zależy także od naszej oszczędności, innowacyjności i pomysłowości w codziennym zarządzaniu zużyciem energii.
Więcej o wykorzystaniu gazu ziemnego, jako paliwa w Polsce, posłuchasz w rozmowie z Dianą Maciąga z Polskiej Zielonej Sieci, ekspertką Koalicji Klimatycznej oraz Grzegorzem Bujnowskim, Dyrektorem Wykonawczym do Spraw Handlu Gazem z Grupy Orlen