`

Gdzie trzymać pieniądze w razie wojny? Ekspert mówi o ważnej zasadzie

3 min. czytania
28.09.2026 12:01
Obserwuj nas na Google

W czasie kryzysu na wszelki wypadek lepiej nie trzymać wszystkich pieniędzy w jednym miejscu, choć lokaty i konta bankowe uchodzą za bezpieczne. Specjaliści zwracają uwagę, że w razie wojny problemy występują przede wszystkim z czasowym utrudnionym dostępem do środków. 

Gotówka
fot. Bartlomiej Magierowski/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie regulacje zwiększają bezpieczeństwo pieniędzy w bankach podczas wojny.
  • Dlaczego przechowywanie oszczędności w banku może być bezpieczniejsze niż w domu.
  • Jakie strategie dywersyfikacji proponują eksperci finansowi na czas kryzysu.

Co stanie się z pieniędzmi w bankach w czasie wojny?

W ciągu ostatnich tygodni w przestrzeni publicznej coraz częściej wybrzmiewają dyskusje na temat bezpieczeństwa. Jednym z omawianych wątków jest temat pieniędzy i ich bezpieczeństwa w czasie wojny. Co prawda infrastruktura finansowa ma działać w sposób odporny na zagrożenia, bo sektor objęty jest rygorystycznymi wymogami z obszaru cyberbezpieczeństwa.

Eksperci wskazują na regulacje takie jak DORA i Nis2. Mają one zwiększać przygotowanie instytucji na incydenty, a także ograniczać ryzyko zakłóceń pracy systemów. Dr Robert Pakla, którego słowa przytacza Wirtualna Polska, podkreśla, że przechowywanie oszczędności na rachunku bankowym bywa bezpieczniejsze niż trzymanie gotówki w domu. Wiceprezes Krakowskiego Banku Spółdzielczego mówił o tym podczas spotkania w Uniwersytecie Jagiellońskim, podając jako przykład zachowanie klientów po rozpoczęciu konfliktu w Ukrainie. Część osób – po wcześniejszym wypłaceniu środków – z czasem ponownie lokowała pieniądze w bankach. 

Warto jednak podkreślić, że w realiach wojennych lub w okresie napięć mogą pojawić się szybkie zmiany w prawie. Ponadto występuje ryzyko gwałtownych wahań kursów, zwłaszcza złotego i euro, w momentach kryzysowych. Dr Pakla zwrócił uwagę na konieczność dywersyfikacji środków. Warto trzymać oszczędności w różnych walutach, część majątku lokować w złocie fizycznym, a po uspokojeniu sytuacji rynkowej także w kryptowalutach. Przyda się również niewielka rezerwa gotówki – „na wszelki wypadek". Dostęp do bankowości elektronicznej może być czasowo utrudniony.

Co się stanie z kredytem w razie wojny?

Co istotne, w razie wybuchu konfliktu nadal trzeba będzie spłacać kredyt. – Choć trzeba się spodziewać, że w takiej sytuacji raczej przeważać będzie myślenie, jak chronić siebie i rodzinę niż dotyczące spłaty rat. Musimy jednak mieć świadomość, że jeśli nie będziemy płacić, stracimy mieszkanie – mówi w rozmowie z dziennikiem Fakt Jarosław Sadowski, analityk rankomat.pl.

W jego ocenie w takiej sytuacji dobrym rozwiązaniem może być porozumienie z bankiem. – Można np. ustalić, że bank zawiesza spłatę rat na jakiś czas, ale nalicza odsetki. Instytucjom finansowym będzie zależało na tym, by takie porozumienia z klientami zawierać i w przyszłości odzyskać pieniądze – dodał ekspert.

Redakcja poleca

Zaznaczył jednak, że wybuch konfliktu to sytuacja nadzwyczajna i można się spodziewać, że wtedy państwo podjęłoby także nadzwyczajne kroki i procedury, które zawieszałyby płatność rat. Rząd korzystał już z podobnych rozwiązań. Przykładowo, w okresie wysokiej inflacji w 2022 roku jako pomoc dla kredytobiorców wprowadzono wakacje kredytowe. Był to „urlop” od kredytu hipotecznego, czyli możliwość zawieszenia jego spłaty.

„Przerażeni Polacy wypłacali swoje oszczędności"

Aby lepiej zrozumieć, z jakimi problemami radzą sobie banki w obliczu konfliktu, warto cofnąć się do XX wieku. Przed II wojną światową Pocztowa Kasa Oszczędności była drugim największym bankiem w Polsce (po Banku Gospodarstwa Krajowego). Przygotowania do konfliktu rozpoczęła już w czerwcu 1939 roku. W centrali w Warszawie zbudowano schrony przeciwlotnicze. Z zachodniej Polski zaczęto ewakuować oddziały, część sprzętu ze stolicy została potajemnie przewieziona do Lwowa. „Przerażeni Polacy w rekordowym tempie podejmowali swoje oszczędności" – opisano na stronie PKO BP.

Wypłaty pieniędzy z PKO kontynuowano przez cały okres oblężenia Warszawy, przerywając je tylko na czas ostrzału artyleryjskiego i nalotów. Jak opisuje PKO BP, równocześnie z wypłatami do kas wpływały nowe wkłady, pochodzące z ewakuowanych instytucji, których pracownicy starali się przekazać do PKO uratowane pieniądze. Odpływ gotówki, wypłacanej z PKO przez przerażonych Polaków, był tak duży, że pomocy Kasie musiał udzielić Bank Polski, pożyczając 235 mln zł pod zastaw papierów wartościowych.

„Pracownicy PKO próbowali zabezpieczyć nie tylko swoje życie, ale również pieniądze klientów, skrytki bankowe, maszyny liczące, czeki i dokumenty. We wrześniu 1939 r. tylko w Warszawie dziennie obsługiwano nawet 800 osób" – informuje bank. W czasie wojny PKO działała pod zarządem okupanta. Udało się jednak uchronić Kasę przed likwidacją i utrzymać zaufanie społeczne. Przez całą wojnę wypłacano posiadaczom książeczek ich oszczędności zgromadzone przed wojną.

Źródło: Radio ZET/WP/Fakt/PKO BP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET