Jak kredytobiorca ma pozwać bank, żeby wygrać? Są przecieki

3 min. czytania
07.04.2023 14:16
Obserwuj nas na Google

Jak frankowicz ma pozwać bank i wygrać? Na czym polega proces frankowy krok po kroku? Co się zmieni dla kredytobiorców wraz z nowelizacją Kodeksu Postępowania Cywilnego i jakie są przecieki o ustawie frankowej, która jest rzekomo procedowana w Komisji Nadzoru Finansowego mówi w podcaście "Biznes. Między wierszami" mec. Marcin Miszczuk z Kancelarii Radców Prawnych Grabowski i Wspólnicy.

Jak wygrać z bankiem w sądzie? Przecieki o ustawie frankowej
fot. LUKASZ SZCZEPANSKI/REPORTER/EastNews

Frankowicze coraz częściej wygrywają w sądach z bankami. Obecna statystyka pokazuje, że prawie 98 proc. spraw kończy się korzystnie dla kredytobiorców. Tymczasem r esort finansów radzi frankowiczom: zawrzyjcie ugody. „Nie ma darmowych kredytów”.

Oglądaj

Marcin Miszczuk z Kancelarii Radców Prawnych Grabowski i Wspólnicy tłumaczy w rozmowie z RadioZET.pl jak przebiega proces frankowy i w jaki sposób kredytobiorca może się do niego przygotować. Mecenas podkreśla, że w pierwszej kolejności należy zebrać podstawową dokumentację kredytową i wybrać pełnomocnika, następnie kancelaria pozyska dodatkowe dokumenty, np. zaświadczenia z banku, służące do wyliczenia wysokości roszczeń. Na tym etapie następuje realna ocena szans wygrania sprawy przez prawnika, a później przygotowanie i złożenie przez niego pozwu.

Gość podcastu "Biznes. Między wierszami" mówi także o czasie trwania postępowania. Kredytobiorcy, którzy zdecydują się na wystąpienie na drogę sądową muszą uzbroić się w cierpliwość. Czas trwania procesu może zająć od kilku miesięcy do kilku lat. Od czego to zależy? Jest wiele zmiennych:

  • Sąd, do którego skierowane jest powództwo
  • Obłożenie sądu innymi sprawami
  • Na jakiego sędziego trafimy
  • Jak sędzia jest obłożony sprawami w swoim referacie i jaki sposób procedowania przyjmuje
  • Jakie dowody zostaną zgłoszone w konkretnej sprawie

Cena całego procesu może być relatywnie niska w porównaniu do potencjalnej wygranej. Mecenas wylicza, z jakimi kosztami musi liczyć się kredytobiorca:

  • 1000 zł - oplata od pozwu niezaleznie od wysokosci przedmiotu sporu
  • 17zł – koszt oplaty skarbowej od pełnomocnictwa
  • 3000 zł - koszt zaliczki na biegłego (rzadkość)
  • Indywidualne wynagrodzenie kancelarii
Redakcja poleca

O co dokładnie toczy się walka w sądzie? Ustalenie nieważności umowy i zwrot kwot, które do tej pory uiściliśmy. Drugie roszczenie to "tzw. odfrankowienie, czyli eliminujemy niedozwolone postanowienia z umowy, ale zakładamy, że będzie ona trwała w dalszym ciągu" - mówi Marcin Miszczuk. W praktyce oznacza to, ze umowa będzie trwała, nie będzie już tam żadnych przeliczeń i odniesień do waluty obcej, ale pozostałe postanowienia, takie jak wysokość oprocentowania, pozostają w mocy.

Przecieki o ustawie frankowej

Mecenas Marcin Miszczuk z Kancelarii Radców Prawnych Grabowski i Wspólnicy podsumowuje przecieki dotyczące ustawy frankowej, która rzekomo jest obecnie procedowana w Komisji Nadzoru Finansowego. 

- Na tym etapie jest już za późno i nie w taki sposób ta ustawa powinna być uchwalona. Już w 2015 roku były głosy, aby taką ustawę wprowadzić. To miała być inicjatywa prezydenta, ale wówczas banki wyraziły szeroki sprzeciw wobec takiej inicjatywy, wręcz groziły, że będą pozywać Skarb Państwa o odszkodowania przed sądami arbitrażowymi - mówi prawnik. Dodaje, że można to też podsumować w kontekście ustawy węgierskiej, bowiem Węgrzy zdecydowali się na takie rozwiązanie już w 2014 roku. U nich problem kredytów frankowych był nawet szerszy, bo dotykał większego procentu społeczeństwa, ale dzięki temu, że dosyć wcześnie podjęto taką inicjatywę to kredytobiorcy węgierscy uniknęli tego skokowego wzrostu franka szwajcarskiego, który nastąpił 15 stycznia 2015 roku.

Według przecieków ustawa frankowa ma się opierać na tym, że banki będą proponowały wszystkim kredytobiorcom ugody, oparte na założeniu przewalutowania ich kredytów, tak jakby od początku były to kredyty złotówkowe, czyli z zastosowaniem adekwatnej do tych kredytów stopy WIBOR - wyjaśnia Marcin Miszczuk. - Gdyby kredytobiorca się nie zgodził na taką ugodę to jego kredyt byłby rozliczony według kursu NBP, prawdopodobnie chodzi tu o kurs średni. To nie zamknęłoby drogi, aby wystąpić z powództwem przed sądem. Tu też w odniesieniu do ustawy węgierskiej Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej zajął takie stanowisko, że wprowadzenie takiej ustawy nie może pozbawiać kredytobiorców możliwości dochodzenia swoich praw przed sądem. No ale założenie z przecieków wynika, że po ewentualnym wniesieniu takiego powództwa i wygraniu przed sądem, kredytobiorca byłby zobowiązany do zapłaty podatku w wysokości 100 proc. od kwoty, którą niejako by zyskał na różnicy między tą propozycja ugodową, a tym, co udałoby mu się w sadzie wywalczyć. To moim zdaniem pozbawia takiego kredytobiorcę prawa do sądu. Moim zdaniem ta ustawa ma za zadanie stworzyć systemowe rozwiązanie tej kwestii, a tak naprawdę tutaj celem głównym jest zniechęcenie kredytobiorcy, żeby do sądu się zwrócił, bo nie będzie mu się to opłacało - podsumowuje adwokat z Kancelarii Radców Prawnych Grabowski i Wspólnicy.

RadioZET.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET