„Jednych czeka tragedia, innych wielki kłopot”. Wasilewski o skutkach pożaru na Marywilskiej
O biznesowych skutkach pożaru hali przy ul. Marywilskiej 44, mówi w podcaście "Biznes. Między Wierszami" prezes zarządu Grupy MAK Andrzej Wasilewski, szef największego polskiego brokera ubezpieczeniowego. Z rozmowy dowiemy się, jakie są konsekwencje dla kupców, którzy prowadzili tam swoje firmy oraz jak polscy przedsiębiorcy mogą się zabezpieczyć przed podobną sytuacją.
Pożar hali przy ulicy Marywilskiej 44 w Warszawie spowodował olbrzymie straty. W obiekcie było ponad 1400 sklepów i punktów usługowych. Właścicielem obiektu jest spółka Mirbud, która była ubezpieczona, ale większość kupców, prowadzących w centrum swoje sklepy, nie miało indywidualnego ubezpieczenia towaru.
- To jest tragedia tysięcy rodzin, którym bardzo współczuję. Patrząc z biznesowego punktu widzenia, muszę jednak zwrócić uwagę, że świadomość i chęć ubezpieczenia się mniejszych przedsiębiorców jest na niskim poziomie. Moim zdaniem to jest dodatkowa tragedia, że brak wiedzy, świadomości, przezorności, a także skąpstwo powodują, że w sytuacji kryzysu wielu kupców ma poważne problemy lub pozostaje z niczym – mówi prezes Grupy Mak Andrzej Wasilewski.
Biznesowe skutki pożaru na Marywilskiej. Co zawiodło w sprawie ubezpieczenia i jak to naprawić?
Część przedsiębiorców z obiektu, który spłonął, posiadała prywatne ubezpieczenie. Nie zadbali jednak o odpowiednią dokumentację towaru, która jest podstawą do wyceny strat, a to może utrudnić wypłatę środków od ubezpieczyciela. Niektórzy martwią się, że polisę trzymali fizycznie w boksie, który spłonął. Czy da się odtworzyć taki dokument?
- Myślę, że z odzyskaniem dokumentu nie będzie najmniejszego problemu, bo rynek ubezpieczeniowy w Polsce jest już cywilizowany. Natomiast jeśli ubezpieczony przedsiębiorca nie prowadził ewidencji towaru to może mu być trudno przekonać ubezpieczyciela, jakie mienie i o jakiej wartości znajdowało się w budynku w trakcie pożaru – ostrzega Andrzej Wasilewski.
Prezes Grupy MAK podkreśla, że część polskich przedsiębiorców po wybuchu tragedii jest zaskoczona, że trudno im uzyskać środki z ubezpieczenia. Tłumaczy, że dzieje się tak, bo często mylona jest rola agenta i brokera. - Agent reprezentuje towarzystwo ubezpieczeniowe w stosunku do klienta. Broker jest przedstawicielem klienta w stosunku do towarzystwa, pełni rolę jego pełnomocnika i reprezentuje go w procesie odzyskiwania pieniędzy. Broker ma obowiązek o to walczyć, a także zapewniać i negocjować jak najlepsze ochronę - opisuje prezes.
Ile potrwa dochodzenie w tej sprawie i czy kupcy, którzy nie ubezpieczyli się indywidualnie, mogą liczyć na jakieś środki?
Nawet szefowi największego polskiego brokera ubezpieczeniowego trudno to określić: „To jest szalenie skomplikowana rzecz i i myślę że tutaj jednych czeka tragedia, innych wielkich kłopot, a przy tym niestety dużo złych niestety emocji, przeżyć i nerwów”.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET