Kawa będzie ponad 3 razy droższa? Bruksela rozważa radykalne zmiany
Kawa, owoce i inne produkty trafiające na europejskie stoły mogą wkrótce znaleźć się w centrum dużej unijnej zmiany. Bruksela chce postawić importerom nowe wymagania, ale pomysł już teraz budzi obawy o to, co stanie się z cenami i dostępnością żywności.
- Dlaczego Unia Europejska chce zaostrzyć zasady dotyczące importowanej żywności.
- Które produkty mogą najbardziej odczuć planowane zmiany.
- Co nowe przepisy mogą oznaczać dla cen i dostępności produktów w sklepach.
UE rozważa nowe zasady importu żywności
Komisja Europejska analizuje możliwość wprowadzenia tzw. klauzuli lustrzanej. W praktyce oznaczałaby ona, że część produktów sprowadzanych do UE musiałaby spełniać wymagania dotyczące środków ochrony roślin obowiązujące również europejskich rolników, informuje Politico.
Chodzi przede wszystkim o substancje, których stosowanie na terenie Unii zostało zakazane ze względów zdrowotnych lub środowiskowych. Jednym z rozważanych rozwiązań jest niedopuszczanie do sprzedaży importowanej żywności, jeśli zawierałaby nawet śladowe pozostałości określonych pestycydów. Dla producentów spoza UE oznaczałoby to konieczność dostosowania metod uprawy do unijnych wymagań.
Kawa na czele listy zagrożonych podwyżkami
Skala potencjalnych zmian jest znacząca. Z analiz Wspólnego Centrum Badawczego wynika, że w najbardziej niekorzystnym scenariuszu, gdy zagraniczni producenci nie dostosują się do nowych wymogów, import produktów rolnych do UE mógłby zmniejszyć się aż o 41 proc.
Najbardziej odczuwalne konsekwencje mogłyby dotyczyć niektórych popularnych produktów.
Według przywoływanych analiz cena kawy mogłaby wzrosnąć nawet o 332 proc. Około 82 proc. mogłyby natomiast podrożeć owoce cytrusowe. Podwyżki mogą dotknąć także inne produkty, w tym owoce jagodowe. Mniejsza dostępność surowców oznaczałaby bowiem większą presję na ceny.
Rolnicy liczą na ochronę przed nierówną konkurencją
Zaostrzenie przepisów ma również drugą stronę. Unijni rolnicy od dawna zwracają uwagę na konkurencję ze strony producentów z państw, w których obowiązują mniej restrykcyjne regulacje dotyczące środków ochrony roślin. Wprowadzenie podobnych wymagań dla importowanej żywności miałoby ograniczyć tę różnicę. Europejscy producenci muszą bowiem przestrzegać norm, których nie zawsze muszą spełniać ich konkurenci spoza UE.
Bruksela staje więc przed trudnym wyborem. Z jednej strony chce zapewnić unijnym gospodarstwom bardziej wyrównane warunki rywalizacji. Z drugiej musi brać pod uwagę skutki dla konsumentów i bezpieczeństwa dostaw.
Pomysł nie spotyka się z entuzjazmem części państw eksportujących żywność do Unii Europejskiej. Sprzeciwiają się mu m.in. producenci i przedstawiciele branży z takich krajów jak USA, Kanada, Australia czy Paragwaj.
Ich argumentacja opiera się przede wszystkim na różnicach w warunkach prowadzenia upraw. Inny klimat, gleby oraz występowanie szkodników sprawiają, że rolnicy w poszczególnych częściach świata korzystają z różnych środków ochrony roślin.
Na razie nie ma ostatecznej listy substancji
Jednym z problemów pozostaje brak ostatecznych decyzji dotyczących szczegółów regulacji. Komisja Europejska nie określiła jeszcze definitywnie, które substancje miałyby zostać objęte nowymi zasadami. Wstępne analizy wskazują na 18 kluczowych środków chemicznych. Ewentualne przepisy mogłyby mieć wpływ na handel co najmniej 235 produktami rolnymi sprowadzanymi z 86 państw.
To oznaczałoby konieczność dostosowania części międzynarodowych łańcuchów dostaw do nowych wymagań.
Wyższe ceny nie tylko przy sklepowej półce
Skutki zmian nie musiałyby ograniczyć się do produktów bezpośrednio objętych nowymi wymogami. Problemy z importem części surowców mogłyby zwiększyć koszty także w innych sektorach gospodarki żywnościowej. Dotyczy to między innymi hodowli zwierząt. Jeżeli wzrosłyby ceny importowanych komponentów wykorzystywanych do produkcji pasz, wyższe koszty mogłyby następnie przełożyć się na ceny mięsa i produktów mlecznych.
W efekcie regulacja dotycząca pestycydów mogłaby mieć znacznie szersze konsekwencje dla rynku spożywczego.
Bruksela musi znaleźć równowagę
Debata wokół nowych zasad pokazuje, jak trudno pogodzić interesy europejskich rolników, producentów z państw trzecich i konsumentów. Dla rolników zaostrzenie wymagań może oznaczać bardziej uczciwą konkurencję. Dla importerów – konieczność przebudowania części dostaw. Dla konsumentów – ryzyko wyższych cen i mniejszego wyboru.
Na razie nie jest przesądzone, jaki ostatecznie kształt przyjmą przepisy. To właśnie od szczegółów regulacji będzie zależało, czy prognozowane wzrosty cen pozostaną jedynie czarnym scenariuszem, czy staną się realnym problemem dla europejskich konsumentów.
Źródło: Radio ZET/Politico
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET