`

KPO a sprawa polska. Czy naprawdę potrzeba nam tych pieniędzy?

4 min. czytania
20.09.2023 17:17
Obserwuj nas na Google

Tylko ogromne środki z KPO uratują naszą gospodarkę, chwiejącą się po ciosach zadanych przez pandemię i wojnę w Ukrainie - przekonuje opozycja. - Co my sobie za to kupimy, waciki? - wynika ze słów Adama Glapińskiego, który na konferencjach tłumaczy, że te miliardy z Unii to puch marny w porównaniu do potężnej polskiej gospodarki. Jak jest naprawdę? O to w podcaście "Biznes. Między wierszami" zapytaliśmy dr Błażeja Podgórskiego z Akademii Leona Koźmińskiego.

Błażej Podgórski i Michał Tomaszkiewicz
fot. RadioZET.pl

Krajowy Plan Odbudowy ogłaszany był jak wielki sukces rządu. Od czasu jednak zablokowania środków z powodu stwierdzonych przez Unię Europejską problemów z praworządnością o miliardach z Unii ośrodki zbliżone do rządu zaczęły wypowiadać się lekceważąco. KPO to 23,9 mld euro dotacji i 11,5 mld euro pożyczek udzielonych na preferencyjnych warunkach. Co zyskalibyśmy dzięki tym pieniądzom?

Krajowy Plan Odbudowy. Co zyska Polska?

- Jeżeli chodzi o podejście prezesa NBP Adama Glapińskiego to tutaj trochę bardziej się nie można zgodzić. No bo oczywiście, można powiedzieć, że to są waciki. Trzeba pamiętać o tym, że środki z KPO to blisko 16,5 procent naszego budżetu państwa na 2023 rok. Czyli to jest 16 procent naszych wydatków rocznych, a to jest tylko ta część, którą jest dotacyjna czyli to niezwrotna. A mamy tam jeszcze tą część pożyczkową, która stanowi dodatkowo 8 procent naszego budżetu. Czyli lekką ręką mówimy o 20 procentach wydatków państwa. Jeżeli byśmy patrzyli na to z perspektywy przeciętnego obywatela, który zarabia około 6000 zł, to jest w tym wypadku 1200 zł albo nawet i 1500 zł. Czy to jest dużo, czy mało, to jest pytanie do każdego z nas z osobna w przypadku jego dochodów – stwierdził w podcaście „Biznes. Między wierszami” dr Błażej Podgórski, prodziekan kolegium ekonomii i finansów w Akademii Leona Koźmińskiego, twórca kanału Bardzo Proste Finanse. Ekspert wyjaśnił, na co przeznaczymy te pieniądze, gdy zostaną już odblokowane.

Oglądaj

- To są środki, które przeznaczymy na inwestycje, na rozwój gospodarki. One wrócą ze zdwojoną siłą. To są dodatkowe środki, które mamy z Unii Europejskiej, połączone z tymi, które mamy w ramach normalnych dotacji Unii Europejskiej. I trzeba jeszcze pamiętać, że z blokowaniem KPO łączą się również kary od Unii Europejskiej. Czyli tak naprawdę to jest znacznie więcej niż nam się realnie wydaje. Nie dość że tych środków nie mamy, to jeszcze mamy za nie kary i to jest dość problematyczne – wyjaśnił Podgórski. Co nam dadzą takie inwestycje?

- KPO zapewni nam atrakcyjność inwestycyjną. Z kilku powodów: po pierwsze będziemy mieli więcej środków na nasze inwestycje państwowe. Po drugie bardziej nowoczesna gospodarka – a na jej modernizację mają być przeznaczane środki z Krajowego Planu Odbudowy - przyciąga szybciej inwestycje. Jeżeli byśmy zwrócili uwagę, jaki był wpływ na przykład budowy autostrady Warszawa-Łódź-Poznań, to zobaczylibyśmy, jak firmy w trakcie budowy tej autostrady lokowały się tam i jak rosły koszty pracy. To jest też jest bardzo ciekawe, jeżeli się porówna jaki jest koszt pracy i zatrudnienia ludzi w okolicach Mszczonowa, przy autostradzie, w Łowiczu czy Skierniewicach, to zobaczymy, że te koszty pracy gwałtownie poszły do góry. W regionach, które są mniej rozwinięte infrastrukturalnie, fabryk po prostu nie ma, nie ma też ofert pracy, więc jest ona tańsza – stwierdził dr Błażej Podgórski.

Redakcja poleca

- Pierwsze, najważniejsze źródło finansowania KPO to oczywiście składki poszczególnych państw członkowskich. Unia Europejska zadłużyła się, żeby mieć pokrycie przyznanych środków. Znacznie łatwiej jest wziąć pożyczkę Unii Europejskiej, która ją gwarantuje, na niższe oprocentowanie, niż na przykład szukać rządowi Niemiec albo rządowi Francji albo rządowi Polski. Znacznie łatwiej uplasować na rynku obligacje, gdy jest się bardziej wiarygodnym jako duża organizacja. Taki bardzo prosty przykład: czy zdolność kredytowa rośnie nam jak mamy żonę czy ona spada? Czy jeżeli małżeństwo bierze kredyt, to ma większą zdolność kredytową, czy mniejszą? – zapytał retorycznie ekspert.

Przełom millenium to był ten moment, kiedy ostatnio był kryzys w Polsce. My od tamtego momentu nie mieliśmy żadnego kryzysu, czyli większość młodego pokolenia tego kryzysu w ogóle nie pamięta. My cały czas mamy wzrost gospodarczy, ale z samej statystyki czy już samego prawdopodobieństwa wynika, że taki kryzys musi nastąpić. Mamy silne symptomy wynikające właśnie ze zmian cen surowców, mamy symptomy wynikające właśnie z pandemii, problemów gospodarczych i samego cyklu koniunkturalnego. Kryzys gospodarczy musi nastąpić. KPO miało przenieść poszczególne kraje Unii Europejskiej suchą stopą przez ten kryzys, żeby nie było tak głębokiej inflacji. Te państwa, które szybciej poradziły sobie z uzyskaniem KPO, miały znacznie niższą inflację, niż kraje będące w Unii Europejskiej – przypomniał dr Podgórski.

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET