`

Likwidacja świadczeń przez „dziurę Morawieckiego”? Maląg tłumaczy stan budżetu

3 min. czytania
20.10.2023 14:26
Obserwuj nas na Google

- Przyszłoroczny budżet, przyjęty przez rząd premiera Mateusza Morawieckiego, zakłada środki na wszystkie programy społeczno-gospodarcze - zapewniła w piątek na antenie TVP Info minister rodziny i polityki społecznej Marlena Maląg. To odpowiedź na zarzuty, że finanse kraju są w tak złej kondycji, że nie wszystkie świadczenia da się utrzymać.

Marlena Maląg i Mateusz Morawieckie
fot. Zbyszek Kaczmarek/REPORTER/East News

800 plus i 14. emerytura zostaną zlikwidowane? W wypowiedziach polityków obecne opozycji zaczęły pojawiać się sugestie, że kwestie kontynuowania wypłat tych świadczeń będą poddawane pod dyskusję. Powodem ma być potencjalna „dziura Morawieckiego” – znacznie większy od oficjalnego deficyt. O ile politycy zgodnie podkreślali, że  nie ma mowy o likwidacji 13. emerytury, o tyle głosy dotyczące „czternastki” nie dają już takiej pewności. Nawet Lewica, która twardo postulowała, że nic nie zostanie odebrane, zaczęła tłumaczyć, że od 14. emerytury lepsza będzie druga waloryzacja świadczeń. Minister Maląg zapytana o to, czy są pieniądze w budżecie na realizację programu 800 Plus, odpowiedziała: oczywiście, są pieniądze w budżecie.

Likwidacja 800 plus i 14. emerytury? „Pieniądze są w budżecie”

Minister rodziny zapowiedziała, że za chwilę z ust opozycji będziemy słyszeli, że „pieniędzy nie ma i nie będzie”. - Kiedy okazałoby się, że opozycja stworzy rząd to oczywiście będą tak majsterkować przy tym budżecie, żeby pieniądze mogły w końcu do elit wypływać. Przecież te elity są zgłodniałe. Oni potrzebują pieniędzy, konkretnych pieniędzy - powiedziała Maląg.

Oglądaj

- Nie zwykły obywatel, tylko właśnie ta elita - zaznaczyła. Mówiła także o swoich obawach dotyczących ewentualnych przyszłych rządów opozycji.

- Widzę taki scenariusz, że gdyby przejęła opozycja tzw. demokratyczna, władzę to będzie tak, że przyjrzą się budżetowi i powiedzą, że nie ma pieniędzy, trzeba oszczędzać i Polakom będą opowiadali, że warto pracować za 5 zł. Bo po co, my mamy być silni? Po co polskie rodziny mają być silne? Przecież można handel w niedzielę przywrócić, bo to już słyszeliśmy, pani Małgorzata Kidawa-Błońska już o tym mówiła, niech kobiety idą pracować w niedzielę, niech pracują na kasie w Lidlu, Niemcy będą mieli zamknięte sklepy, a Polacy będą dla Niemców pracować - powiedziała szefowa resortu rodziny i polityki społecznej.

Redakcja poleca

Zniesienie zakazu handlu w niedziele to jeden z postulatów zgłaszanych przez nową parlamentarną większość. Andrzej Domański z Koalicji Obywatelskie mówił o tym w audycji „Gość Radia ZET”, tłumacząc, że oznaczać to będzie wzrost PKB oraz dopływ dodatkowych środków do budżetu, z których można będzie finansować nowe świadczenia.

- Pieniądze na realizację naszych zobowiązań są i będą. Skąd je pozyskać? Na przykład dzięki zejściu z oprocentowania polskich obligacji. Wystarczy, że zejdziemy do poziomu czeskiego, czyli np. 4 proc. To już będą oszczędności rzędu nawet 17 mld zł do 20 mld zł w skali roku. Mamy pieniądze, chociażby z mniejszych kosztów obsługi długu. Dodatkowe pieniądze to 270 mld zł z Krajowego Planu Odbudowy. Ekstra pieniądze to także zakładany wyższy wzrost gospodarczy i uwolnienie niedziel handlowych – mówił Domański.

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET