Swifties przylecieli do Warszawy nawet z USA. Oto jak koncerty Taylor Swift wpłyną na gospodarkę

2 min. czytania
02.08.2024 11:12
Obserwuj nas na Google

Taylor Swift przebywa w Warszawie w ramach "The Eras Tour". Hotelarze, restauratorzy i inni usługodawcy liczyli na potężne zyski z obsługi fanów, którzy przybyli do stolicy nie tylko z innych miast Polski, ale też z wielu państw świata. Jakich pieniędzy mogą się spodziewać?

Koncert Taylor Swift
fot. Filip Naumienko/REPORTER, Rex Features/East News

Taylor Swift w Warszawie. Do Polski przybyli nawet fani z USA

W czwartek Taylor Swift zagrała pierwszy koncert w Warszawie. Amerykańska supergwiazda zaprasza na PGE Narodowy również w piątek i sobotę. Na każdy z występów sprzedano ok. 70 tys. biletów. Wielu fanów przybyło do stolicy nie tylko z innych miast Polski, ale również z zagranicy, w tym z USA. Bilety na koncert Swift w jej ojczyźnie są bowiem tak drogie, że wielu osobom bardziej opłacało się kupić bilet na któryś z europejskich koncertów, a także bilet lotniczy i nocleg w hotelu. 

Efekt Taylor Swift na gospodarki państw

Turystyka koncertowa zaczyna zataczać coraz szersze kręgi. Efekt Taylor Swift na gospodarki państw zyskał nawet nazwy "swiftlation" i "swiftonomics", które odnoszą się do wpływu i wzrostu wydatków fanów amerykańskiej wokalistki na gospodarki miast goszczących jej koncert. W przypadku dwóch europejskich państw - Szwecji i Portugalii - efekt ten był opisany w profesjonalnych raportach. "W samym miesiącu koncertu inflacja usług w Szwecji została nietypowo podbita o 0,4 pkt. proc., a w Portugalii o ponad 1,5 pkt. proc.! To dodało w tych krajach odpowiednio 0,1 pkt. proc. i 0,4 pkt. proc. do inflacji ogółem" - odnotowano w analizie Banku Pekao.

Redakcja poleca

Ile zarobi Polska na koncertach supergwiazdy?

Nic więc dziwnego, że polscy hotelarze i restauratorzy liczyli na potężne zyski. Mówiło się nawet o dodatkowych 200 mln zł. - Jakiś pozytywny wpływ na gospodarkę to będzie miało, ale w raczej niewielkiej skali - mówi w Radiu ZET ekonomista, doradca domu inwestycyjnego Xelion Piotr Kuczyński.

Mniejsze zyski od przewidywanych dotyczą hotelarzy. Wbrew doniesieniom, że wiele tygodni wcześniej w stolicy próżno szukać miejsca w hotelu, w Warszawie wciąż jest wiele wolnych miejsc noclegowych. Ceny oczywiście poszły w górę, ale nadal można znaleźć pokój w centrum za 500 zł za noc. Cały czas dostępne są też najdroższe apartamenty za kilkanaście tys. zł za noc.

Źródło: Radio ZET

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET