PKP Cargo po rządach PiS. „Prowadzili gospodarkę rabunkową”

3 min. czytania
21.06.2024 15:49
Obserwuj nas na Google

Źle się dzieje w PKP Cargo. Pracownicy w dobie zwolnień grupowych boją się o etaty, 30 procent załogi będzie objęte nieświadczeniem pracy nawet przez rok. Co się stało i jak do tego doszło? O tym, co zastał w spółce opowie dr Marcin Wojewódka, prezes spółki.

Marcin Wojewódka i Michał Tomaszkiewicz
fot. Radio ZET

PKP Cargo sprzedało lokomotywy. Pieniądze wykorzystało do remontów niepotrzebnych wagonów

- Wychodzą na jaw efekty złego zarządzania przez ostatnie 8 lat. To, co robiono w naszej spółce, to grabieżcza gospodarka, prowadzona przez poprzednie zarządy wespół notabene z częścią związków zawodowych. Z giganta, z firmy która miała prawie 60 procent udziału w rynku przewozów towarowych dzisiaj jesteśmy poniżej 30 procent. Żeby zobrazować: kiedyś na każde 10 wagonów towarowych jadących po polskich szynach 6 było z PKP Cargo, dziś to już tylko 3 – wyjaśnił dr Marcin Wojewódka w podcaście „Biznes. Między wierszami”.

Zarząd PKP Cargo złożył w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa na szkodę spółki przez członków zarządu kolejowej spółki piastujących swoje stanowiska w latach 2022-2023 - poinformował przewoźnik w komunikacie giełdowym.

Oglądaj

„W okresie pełnienia przez nich funkcji zostały zidentyfikowane nieprawidłowości wynikające z niedopełnienia ciążących na nich obowiązków dochowania należytej staranności wynikającej z zawodowego charakteru ich działalności, co stało się podstawą do złożenia zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa na szkodę spółki z art. 304 § 1 k.p.k.” - dodano. Jako przykład działania na szkodę spółki obecny prezes podał nam sposób realizacji decyzji węglowej.

- W 2022 roku premier Morawiecki wydał decyzję, która zobowiązała PKP Cargo – prywatną spółkę, żeby była jasność – do priorytetowego przewożenia węgla dla dwóch określonych podmiotów. To były takie firmy, które miały dostać nasze węglarki od ręki. Czyli tak naprawdę to co zrobił ówczesny zarząd PKP Cargo, to zabrał je z istniejących kontraktów, które gdzieś tam mieliśmy. Z dnia na dzień te wagony nie przyjechały do klientów, zamiast zarabiać pojechały pod porty, pod Szczecin, pod Trójmiasto i tam sobie czekały aż przypłynie jakiś statek – nakreślił sytuację Wojewódka. Prezes PKP Cargo dodał, że z tego powodu spółka straciła kontrakty rozwiązane przez partnerów. Na pytanie o to, czy będzie musiała płacić także kary za niewywiązanie się z umów szef PKP Cargo odpowiedzieć nie chciał, zasłaniając się sztywnymi regulacjami informacyjnymi dotyczącymi spółek giełdowych.

Redakcja poleca

Złożone do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa dotyczy wykonania przez członków zarządu PKP Cargo „bez odpowiedniej podstawy prawnej i należytego zabezpieczenia interesów spółki, decyzji Prezesa Rady Ministrów z dnia 25 lipca i 6 października 2022 roku o przewozie węgla, co doprowadziło po stronie spółki do wyrządzenia szkody majątkowej w mieniu PKP Cargo, utratę istotnych przychodów i spodziewanych korzyści.

Z informacji przekazanych przez wiceministra infrastruktury Piotra Malepszaka wynika, że przychody PKP Cargo pokrywają tylko połowę kosztów wypłat dla pracowników. Z tego powodu obecny zarząd postanowił skierować część zatrudnionych na nieświadczenie pracy.

- Skierowaliśmy osoby na nieświadczenie pracy, tam wypłacamy 60 procent wynagrodzenia, nie mniej niż minimalne wynagrodzenie. To nie spodobało się związkom zawodowym, którzy w mediach mówiły, że to przecież są niewolnicy ci maszyniści, że Wojewódka im każe siedzieć w domu za 60 procent pensji, że nie mogą pracować. Zakaz konkurencji jest po to, żeby oni teraz nie pracowali dla spółek, które PKP Cargo wygryzają z rynku, jeszcze bardziej pogarszając sytuację polskiego przewoźnika – wyjaśnił dr Wojewódka.

Redakcja poleca

Prezes PKP Cargo poinformował także o potencjalnej niegospodarności polegającej na zlecaniu remontów wagonów, które obecnie stoją nieużywane. Wątpliwości budzi także sposób, w jaki spółka zdobyła pieniądze na tę inwestycję.

- Przyczyną, żeby te wagony wyremontować, prawdopodobnie była chęć dania zajęcia 2500 pracownikom naszej spółki zależnej Cargo Tabor. Wymyślono więc, że PKP Cargo będzie zlecało naprawy wagonów do tej spółki. Tylko trzeba było mieć na to pieniądze. Nasi poprzednicy na miesiąc przed wyborami w zeszłym roku podpisali umowy leasingu zwrotnego, co oznaczało ich sprzedaż. Dzisiaj jeździmy na tych samych lokomotywach, tylko już nie własnych. Płacimy raty leasingowe, oczywiście spółka kilkaset milionów złotych zainkasowała, tylko zamiast spłacić zadłużenie, to te środki „przejadła” właśnie na remonty niepotrzebnych wagonów – dodał dr Marcin Wojewódka.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET