Porzucił auto na lotnisku i nigdy nie wrócił. Rachunek za parking jest gigantyczny

2 min. czytania
08.07.2026 12:36
Obserwuj nas na Google

Miał być tylko chwilowy postój, a skończyło się na jednej z najbardziej zagadkowych historii motoryzacyjnych w Brazylii. Stara Honda od lat zajmuje miejsce na parkingu lotniska w Rio de Janeiro, a mimo upływu czasu wciąż nie wiadomo, dlaczego właściciel nigdy po nią nie wrócił. Po sześciu latach właściciel musiałby zapłacić za postój więcej, niż warte było samo auto.

Honda Civic
fot. X: @bokareage

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego porzucona Honda wzbudziła zainteresowanie mediów.
  • Jaką drogę pokonał samochód przed trafieniem na lotnisko w Rio.
  • Dlaczego auto nadal stoi na parkingu mimo ogromnego rachunku.

Zostawił samochód na lotnisku i przepadł. Tyle wlaściciel zapłaciłby za postój po 6 latach

Na jednym z parkingów lotniska Galeão w Rio de Janeiro znajduje się samochód, który mógłby opowiedzieć niezwykłą historię. Problem w tym, że brakuje najważniejszego elementu układanki – osoby, która mogłaby ją wyjaśnić.

Honda Civic EX-L Coupé z 2008 roku od 2020 roku stoi w tym samym miejscu. Przez lata nikt jej nie odebrał, nie przestawił ani nawet nie zgłosił się po jej odbiór. Dziś bardziej przypomina porzucony eksponat niż sprawny samochód – jest zakurzona, zniszczona i pozbawiona tablic rejestracyjnych.

Największym symbolem tej historii jest jednak rachunek za parking. Po sześciu latach opłaty miały wzrosnąć do około 35 tys. dolarów, czyli ponad 130 tys. zł. To kwota wielokrotnie przewyższająca wartość samego auta.

Redakcja poleca

Samochód, który przyjechał z daleka

Tajemnicę Hondy udało się częściowo odkryć dzięki temu, co zostało w jej wnętrzu. Dokumenty, naklejki i ślady poprzednich podróży wskazują, że samochód nie pochodził z Brazylii. Model Civic EX-L Coupé był wcześniej związany z rynkiem amerykańskim. Wszystko wskazuje na to, że auto było zarejestrowane w Nowym Jorku, a później rozpoczęło nietypową podróż przez kilka państw.

Ślady prowadzą przez Belize oraz Gwatemalę, zanim samochód trafił do Brazylii. Łącznie Honda miała pokonać ponad 15 tys. kilometrów. Część trasy musiała zostać pokonana drogą morską, ponieważ między Ameryką Środkową i Południową nie istnieje bezpośrednie połączenie drogowe.

Ostatni ślad pojawia się przed zniknięciem

Jeden ze znalezionych dokumentów – mandat wystawiony w 2019 roku w brazylijskim mieście Cabo Frio – sugeruje, że jeszcze wtedy Honda normalnie uczestniczyła w ruchu drogowym. Rok później pojawiła się na parkingu lotniska Galeão. I właśnie tam kończy się znana część jej historii.

Najbardziej zagadkowy szczegół znajduje się we wnętrzu pojazdu. Kluczyki pozostawiono na fotelu kierowcy. Wszystko wskazuje na to, że właściciel planował szybko wrócić po samochód. Nigdy jednak tego nie zrobił.

Dlaczego nikt nie zabrał auta?

Wydawałoby się, że po tylu latach rozwiązanie sprawy powinno być proste. W praktyce przepisy znacznie komplikują sytuację. Zarząd parkingu nie może dowolnie usunąć pojazdu. Najpierw trzeba ustalić właściciela i przeprowadzić wymagane procedury. Problem stanowią także kwestie formalne związane z ochroną danych oraz statusem prawnym samochodu.

W rezultacie auto nadal pozostaje na miejscu, a rachunek za postój każdego dnia rośnie.

Źródło: Radio ZET/Oglobo/Vela Rio

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET