Prezes URE ostrzega przed podwyżką cen prądu. „Trudne do przyjęcia”
- Niezależnie, czy podwyżki wyniosą 40, 50, 60 czy 70 procent, to mogą to być zwyżki kilkudziesięcioprocentowe, których społeczeństwo może nie zaakceptować – powiedział „Rzeczpospolitej” prezes Urzędu Regulacji Energetyki Rafał Gawin, odnosząc się do kończącego się zamrożenia cen energii. Ostrzegł, że prąd elektryczny może znacznie podrożeć w 2024 roku.
Ceny energii w 2023 roku zostały zamrożone dla odbiorców indywidualnych. W praktyce oznaczało to, że płaciliśmy tylko 40 procent faktycznej ceny prądu: reszta finansowana była między innymi ze środków spółek energetycznych oraz z budżetu państwa. Po nowym roku sytuacja może się jednak zmienić: Gawin przyznał, że podwyżki o 60-70 procent przy rynkowych założeniach „są to zwyżki prawdopodobne” - ale tylko w przypadku całkowitego odmrożenia cen. - Warto też zaznaczyć, że same taryfy za prąd powinny ulec znacznemu obniżeniu – dodał. Rachunki za energię nie wzrosłyby więc aż tak bardzo.
Ceny energii mogą wzrosnąć o 70 procent. Zamrożenie przedłużone?
Prezes URE odnosząc się do kwestii przyszłorocznych cen prądu zwrócił uwagę, że rachunek za prąd składa się po pierwsze z wartości towaru, a więc prądu, a po drugie, z kosztu transportu tego prądu, czyli dystrybucji. - Oznacza, to, że jeśli jedna składowa - w tym wypadku koszt pozyskania prądu - rośnie dwukrotnie, to nie oznacza, że nasz cały rachunek także wzrośnie dwukrotnie - podkreślił.
Dodał, że koszt pozyskania energii stanowi ok. 50-60 procent rachunku, „zaś transport, a więc dystrybucja, pozostałe 40-50 procent”. - Rachunek obejmuje też inne opłaty, ale ich skala jest znacznie mniejsza. Taryfa dystrybucyjna, jeśli nawet wzrośnie w stosunku do roku poprzedniego, to w znacznie mniejszym stopniu niż koszt pozyskania energii. Pragnę więc uspokoić: w przypadku całkowitego odmrożenia cen łączne opłaty za prąd - przy takich założeniach - nie będą dwukrotnie wyższe - wyjaśnił.
Gawin pytany o to, czy w efekcie potencjalnego wzrostu samego rachunku za energię o kilkadziesiąt procent, mrożenie cen energii na 2024 rok jest konieczne podkreślił, że „niezależnie, czy podwyżki wyniosą 40, 50, 60 czy 70 proc., to mogą to być zwyżki kilkudziesięcioprocentowe, których społeczeństwo może nie zaakceptować”.
- Z tego punktu widzenia pełne odmrożenie taryf na prąd jedną decyzją może być trudne do przyjęcia przez społeczeństwo. Myślę, że jest co do tego pełne zrozumienie także wśród decydentów. Podejmując inną decyzję, na przykład o stopniowym odmrażaniu cen prądu, musimy pamiętać, że same koszty pozyskania energii - względem 2022 r. - spadają i będą spadać. Musimy też pamiętać, że ceny energii mają znaczne przełożenie na inflację - zaznaczył.
Odnosząc się do pytania o to, czy mechanizm mrożenia cen energii powinien być przedłużony na kolejny rok powiedział: - Z perspektywy URE nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. My odpowiadamy za taryfy. One mają przełożenie na odbiorców końcowych, którzy podlegają ochronie taryfowej. Mechanizmy mrożenia cen mają znacznie szerszy zakres. Ja mogę powiedzieć jedynie, że pełne jednorazowe odmrożenie cen energii nie byłoby akceptowalne społecznie – stwierdził Gawin.
- W Polsce powstaną strefy z tanim prądem. Ale tylko dla wybranych
- Słuchacze Radia ZET ocenili ceny prądu. To czerwona kartka dla rządu
- Rząd wyznaczył nowe ceny prądu. Tyle wyniosą od października
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET