Problematyczna wysokość waloryzacji. „Emeryci woleliby 5 procent”

3 min. czytania
10.02.2023 15:06
Obserwuj nas na Google

- Rząd będzie pokazywał, że w historii waloryzacja nie była tak wysoka, z czym nie sposób się nie zgodzić, wcześniej to było 1,2 czy 4 procent, no ale też inflacja była niższa. Emeryci woleliby dostać waloryzację na poziomie 5 procent, ale jednocześnie mieć inflację 2-3 procent - stwierdził w podcaście „Biznes. Między wierszami” Oskar Sobolewski.

emerytka chowająca pieniądze do portfela
fot. Marek BAZAK/East News

Waloryzacja emerytur i rent wyniesie w 2023 roku 14,8 procent – oficjalnie potwierdziła to minister rodziny i polityki społecznej Marlena Maląg. Ile dokładnie wyniesie podwyżka, można sprawdzić korzystając z kalkulatora emerytury po waloryzacji. – To nie wystarczy, żeby wyrównać wysoką inflację – zaalarmował w podcaście Oskar Sobolewski, założyciel Debaty Emerytalnej. Ekspert wyjaśnił, że bardziej opłacałaby się waloryzacja na poziomie 5 procent przy tempie wzrostu cen w granicach celu inflacyjnego stawianego przed RPP.

Waloryzacja 2023. Emeryci stracą

Po raz pierwszy od roku 2000 realna wartość emerytur spadła, i to aż o 4,7 procent – wynika z wyliczeń GUS. - Pieniądz traci na wartości i świadczenia również. Przy tak wysokiej inflacji to jest sytuacja dość normalna i oczywista, nie powinna nikogo dziwić. Niestety raczej wartość emerytur będzie wyglądała podobnie po roku 2023 – oszacował Oskar Sobolewski. Ekspert ocenił także, czy finanse seniorów zdołają uratować zapowiedziane 13. i 14. emerytury.

Oglądaj

Sobolewski zauważył przy tym, że ustalana co roku wysokość waloryzacji nie jest ani zasługą, ani winą rządu. Wyznaczana jest ona bowiem z zapisanego w ustawie wzoru.

- Czy premierem były Mateusz Morawiecki, czy premierką byłaby Beata Szydło czy Ewa Kopacz, czy rządziłby Donald Tusk, Szymon Hołownia, Władysław Kosiniak-Kamysz, Robert Biedroń, Włodzimierz Czarzasty, Adrian Zandberg czy jeszcze inny polityk lub polityczka, jeżeli nie zostałyby zmienione przepisy, na podstawie których wyliczany jest wskaźnik waloryzacji, to ta podwyżka byłaby dokładnie taka sama – zaznaczył założyciel Debaty Emerytalnej.

- Czy patrząc historycznie, czy patrząc przyszłościowo, zakładając jakąś zmianę na fotelu premiera czy premierki, ten wskaźnik wyglądałby dokładnie tak samo. Inną kwestią jest dodatek kwotowy, czyli minimalna podwyżka, w 2023 roku wynosząca 250 zł brutto, bo to wynika już z ustawy przyjętej przez parlament. To minimum można oczywiście ukształtować w inny sposób, to jest pewnego rodzaju wyrównywanie tych najniższych emerytur, gdybyśmy je waloryzowali procentowo, to podwyżka byłaby niższa niż te 250 zł – dodał Sobolewski.

Redakcja poleca

Nie oznacza to jednak, że rząd ma całkowicie związane ręce. O ile wzór bezdyskusyjnie wyznacza minimalną wysokość waloryzacji, o tyle zostawia przestrzeń na jej lekkie podwyższenie.

- Od rządu zależy przyznanie waloryzacji kwotowej. Do tego wskaźnik waloryzacji składa się z dwóch elementów: wysokości inflacji emeryckiej wyznaczanej przez GUS oraz przynajmniej 20 procent wzrostu wynagrodzeń. W 2022 roku rząd zwiększył ten drugi wskaźnik do niemal 70 procent skali podwyżek wynagrodzeń, dlatego też waloryzacja wyniosła 7 procent. Jak duży powinien być wkład wzrostu wynagrodzeń do ostatecznej wysokości waloryzacji powinno być kompromisem wypracowywanym na Radzie Dialogu Społecznego, finalnie z powodu zwyczajowego braku porozumienia rząd ustala to samodzielnie. Ewentualnie można uchwalić ustawę, w której wprost będzie wskazana wysokość waloryzacji na dany rok – wytłumaczył Oskar Sobolewski.

RadioZET.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET