Z tego artykułu dowiesz się:
- Co grozi za jazdę rowerem po pasach bez zsiadania.
- Które wyjątki pozwalają rowerzystom na przejazd po pasach.
- Dlaczego niektórzy rowerzyści krytykują zakaz jazdy po pasach.
Czy można jechać rowerem po pasach?
Odpowiedź na to pytanie powinna być oczywista: nie można jechać po pasach; wcześniej trzeba zsiąść z roweru i przeprowadzić go przez przejście. Niestety, wielu rowerzystów niekoniecznie zaje sobie z tego sprawę lub celowo lekceważy obowiązujące w Polsce przepisy. Za ich łamanie grozi mandat w wysokości od 50 do 100 zł. Zgodnie z prawem, pasy, czyli tzw. zebra, przeznaczona jest dla pieszych, którzy mogą tam przejść na drugą stronę jezdni. Oznacza to, że powinni się oni zachowywać jak piesi — a zatem podjeżdżają do przejścia, po prostu zejść z roweru i pokonać zebrę pieszo, prowadząc swój jednoślad. Od zasad jest jednak kilka wyjątków.
Kto nie musi schodzić z roweru, by przejechać przez pasy?
Wyjątkiem jest sytuacja, która dotyczy dzieci poniżej 10. roku życia. Takie osoby traktowane są jak piesi, w związku z czym nie muszą prowadzić roweru Warto dodać, że a sama sytuacja dotyczy także jazdy rowerem po chodniku. Dzieci mają do tego prawo, o czym wielu pieszych nie pamięta. Drugi wyjątek stanowi przejazd w miejscu, przez które biegnie ścieżka rowerowa. Przejazd dla rowerów oznaczony jest znakiem poziomym P-11 oraz symbolem roweru P-23. Często też jezdnia w tym miejscu jest pomalowana na czerwono, dzięki czemu inni uczestnicy ruchu widzą, że rowerzysta nie musi zsiadać z roweru i może wjechać na jezdnię. W innych sytuacjach, ze względów bezpieczeństwa, rowerzysta musi rower przeprowadzić.
Quiz: Wiesz, co oznacza ten znak drogowy? Quiz nie dla niedzielnych kierowców
Przeprowadzanie roweru przez pasy wzbudza kontrowersje wśród rowerzystów
Niezależnie od tego, jakie są przepisy, wielu rowerzystów w zakazie przejeżdżania rowerem po pasach widzi relikt przeszłości i skostniały przepis, który na rowerzystów nakłada większy obowiązek zachowywania ostrożności, odejmując go kierowcom. Zwracają na to uwagę aktywiści Warszawskiego Alarmu Smogowego. "Bez żadnych badań, analiz i doświadczeń uznano, że tak będzie lepiej. Wygodniej. Dla kogo? Dla priorytetyzowanego ruchu samochodowego. Żeby nie przeszkadzać kierowcom. Żeby to rowerzysta musiał uważać bardziej, niż zmotoryzowany. Bo jest mniejszy i słabszy w miejskiej dżungli. A kierowcy może się przecież spieszyć. Kierowcy nic nie może zaskoczyć. Kierowca nie musi być gotowy. Od bycia gotowym są niechronieni" — czytamy w jednym ze wpisów na Facebooku.
Póki co jednak — przepisy obowiązują, a do schodzenia z roweru i przeprowadzania go na drugą stronę trzeba się stosować.
Źródło: Radio ZET/auto-swiat.pl/Warszawski Alarm Smogowy
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET