`

Tusk broni babciowego przed Balcerowiczem. „Nikt nikomu niczego nie rozdaje”

3 min. czytania
04.04.2023 12:50
Obserwuj nas na Google

Leszek Balcerowicz skrytykował w Radiu ZET babciowe, czyli nowe świadczenie dla młodych matek zapowiedziane przez Donalda Tuska. Były minister finansów zarzucił szefowi PO wejście na drogę populizmu i licytowanie się na obietnice rozdawnictwa. - Tu nikt nikomu niczego nie rozdaje – odpowiedział Tusk, tłumacząc dokładnie skąd będą brały się pieniądze na wypłaty 1500 zł miesięcznie.

Donald Tusk
fot. Michal Dubiel/REPORTER/East News

Babciowe to jeden z hitów rozkręcającej się coraz bardziej kampanii wyborczej. Donald Tusk zaproponował 1500 zł miesięcznie dla matek, które po urlopie macierzyńskim wrócą do pracy. Pieniądze, wypłacane do ukończenia przez dziecko 3. roku życia, można byłoby przeznaczyć na opłacenie opieki nad latoroślą: wykupić miejsce w żłobku bądź przekazać je zajmującymi się wnukami babciom i dziadkom. Polacy w babciowym z miejsca się zakochali, Leszek Balcerowicz – wprost przeciwnie. - Mniej populistyczny jest program gospodarczy partii Hołowni niż obecny program PO – stwierdził w audycji „Gość Radia ZET”.

Babciowe nie będzie rozdawnictwem. „Pieniądze biorą się z pracy”

- Trzeba przeprowadzić rachunek finansów publicznych. Już w tej chwili widać, że utrzymanie tego co wprowadziło PiS wymagałoby albo zwiększenia deficytu, albo podwyżki podatków. Jeżeli ktoś tego nie chce, to musi spojrzeć na wydatki. Co się z nimi stało za rządów PiS-u? Wydatki budżetowe wzrosły o 3 punkty procentowe PKB, to jest bardzo duża suma, i na co to prawie wszystko poszło? Nie na edukację, nie na zdrowie. Na wydatki emerytalno-rentowe, z czego duża część tego wzrostu przypada z kolei na skutki obniżenia wieku emerytalnego – oznajmił Balcerowicz odpowiadając w audycji „Gość Radia ZET” na pytanie o ewentualną likwidację 500 plus oraz 13. i 14. emerytury. Ekonomista skrytykował także Tuska za pomysł babciowego, czyli kolejnego świadczenia mającego obciążyć budżet państwa.

Oglądaj

Szef PO odpowiedział na postawione zarzuty podczas spotkania z wyborcami, przyznając, że „Balcerowicz pełni rolę bardzo wnikliwego krytyka wielu rzeczy i sytuacji”. - Nikt mnie nie namówi, żebym reagował nieprzyjaźnie wobec Leszka Balcerowicza. (…) Gramy różne role społeczne. (...) Wziąłem na siebie zadanie, czy część zadania (…), żeby wygrać wybory. Chcę odpowiedzialnie w czasie tej kampanii powiedzieć, co ludzie będą z tego mieli. I robię to odpowiedzialnie – stwierdził Donald Tusk.

Lider Platformy przyznał, że byłego ministra finansów „zdenerwowało” babciowe. Balcerowicz tłumaczył, że za każdą propozycją wypłaty świadczeń powinno iść tłumaczenie, skąd pozyskane zostaną na to fundusze. Przypomniał przy tym, jak wygląda sytuacja pracujących po obniżeniu wieku emerytalnego. - Jeżeli ludzie wcześniej przechodzą na emeryturę, to inni płacą za to wyższe podatki nazywane składkami ZUS-u. Bo przecież system emerytalny w Polsce po redukcji zakresu OFE jest finansowany przez podatki. Ważne jest, żeby przedstawiać ludziom wybór, który jest bardzo jasny: wyższe podatki, wyższe składki, niższy wzrost lub wyższy wiek emerytalny w sytuacji, w której na szczęście ludzie dłużej żyją, przeciętnie rzecz biorąc – stwierdził były minister finansów.

Redakcja poleca

- Nie jest moją rolą uczyć Leszka Balcerowicza liczb. To jest dokładnie odwrotne filozofia od tej, którą ma PiS. (…) Kobieta otrzyma wsparcie od państwa w wysokości 1500 zł, aby móc opłacić opiekę nad dzieckiem i wrócić na rynek pracy – zadeklarował Tusk. Podał przykład, że kobieta zarabiająca 5000 zł brutto, to tylko w postaci składek i podatków odda państwu 1500 zł. W praktyce więc sama sfinansuje otrzymywane przez siebie babciowe.

- Tu nikt nikomu niczego nie rozdaje, po prostu wracamy do logicznego myślenia – dobrobyt i pieniądze rodzą się z pracy, a nie z wyciągania ręki i rozdawania – podkreślił szef PO. - Propozycja Tuska mieści się znakomicie w finansowaniu proponowanej sumy z Funduszu Pracy. Fundusz ten tworzony jest od ponad 30 lat, a obecnie, przy minimalnym bezrobociu, gromadzi nieobniżone składki pracodawców, tworzące finansową rezerwę. To rozwiązanie różni się od 500 plus, które wymagało znalezienia odrębnych pieniędzy na finansowanie. Propozycja Tuska nie jest proinflacyjna - powiedział „Faktowi” prof. Julian Auleytner, pomysłodawca 500 plus.

RadioZET.pl/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET