`

Tusk nie spełni tej obietnicy? "Ja bym tak grubo nie szedł"

2 min. czytania
22.02.2024 13:16
Obserwuj nas na Google

Donald Tusk powiedział przed wyborami, że jeśli byłby premier, to benzyna byłaby tańsza, kosztując nawet 5,19 zł za litr. Czy ta obietnica może zostać zrealizowana przez nowy rząd? Sceptyczny jest wiceminister aktywów państwowych Marcin Kulasek. - Trzeba zapytać premiera, co miał na myśli. Ja bym aż tak grubo nie szedł. To by było to, czego chcemy uniknąć, co robił Daniel Obajtek na polecenie Nowogrodzkiej, czyli sztuczne kreowanie cen benzyny - tłumaczył w rozmowie z Wirtualną Polską.

Tusk
fot. PAP

Jedną z obietnic, jakie w trakcie zeszłorocznej kampanii przed wyborami parlamentarnymi, złożył Donald Tusk, było doprowadzenie do spadku cen benzyny na poziom 5,19 zł za litr. Jednak na ten moment, ponad dwa miesiące po wyborach, nie ma widoków na realizację tego postulatu.

Tusk nie spełni tej obietnicy? "Ja bym tak grubo nie szedł"

Do tej sprawy odniósł się w rozmowie z Wirtualną Polską Marcin Kulasek, który początkowo bronił szefa swojego rządu, argumentując, że "mamy cztery lata na pewne rzeczy". Gdy jednak prowadzący przytoczył cytat z Tuska, który obiecywał tańszą benzynę "tuż po wyborach", wiceminister aktywów państwowych nieco zmienił front.

- Trzeba będzie zapytać premiera, co miał na myśli. Ja bym aż tak grubo nie szedł, że w momencie, gdy koalicja rządowa przejmuje władzę, to obniża ceny. To by było to, czego chcemy uniknąć, co robił Daniel Obajtek na polecenie Nowogrodzkiej, czyli sztuczne kreowanie cen benzyny - powiedział polityk Lewicy.

Redakcja poleca

Przyznał jednocześnie, że nie wie, czy taka obniżka cen benzyny byłaby w ogóle skuteczna do osiągnięcia w tej kadencji, ponieważ "zależy ona od sytuacji na świecie, od rynku paliw". - Polska nie jest żadnym naftowym El Dorado, nie ma np. tylu złóż ropy, które by nam pozwoliły samodzielnie kreować ceny - stwierdził.

Orlen zaniżał ceny paliw przed wyborami? Prokuratura bada sprawę

Przypomnijmy, że politycy obecnej koalicji rządowej, jeszcze jako przedstawiciele opozycji, krytykowali poprzedniego prezesa PKN Orlen Daniela Obajtka. Ich zdaniem doprowadził on do sztucznego zaniżania cen paliw w okresie od sierpnia do października 2023 roku, a więc tuż przed wyborami parlamentarnymi, co miało pomóc PiS w ich wygraniu. On sam bronił się, że koncern działa długoterminowo, a "stabilizacja cen zapewnia stabilną sprzedaż".

Sprawą zajęła się już Prokuratura Okręgowa w Płocku. Śledczy podkreślili, że postępowanie dotyczy „sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa wyrządzenia szkody majątkowej w wielkich rozmiarach w spółce Orlen w nieustalonej dotychczas kwocie”.

Źródło: Radio ZET/Wirtualna Polska

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET