Inflacja w Polsce od miesięcy utrzymuje się na dwucyfrowym poziomie. Według prognoz OECD dopiero w 2024 roku uporamy się z galopującą drożyzną i odnotujemy jednocyfrowy wskaźnik. Do tej pory ceny podbiją warzywa z importu, których ceny już wywróciły do góry nogami zagraniczne rynki. „Rzeczpospolita” napisała o reglamentacji sprzedaży w Wielkiej Brytanii, czego powodem jest fala drożyzny.
Ceny warzyw w górę. Winne trzy czynniki
Atak zimy w krajach słynących z wysokich temperatur oznacza straty dla rolnictwa. Pomidory z Hiszpanii i Maroka są rekordowo drogie, gdyż zwyczajnie jest ich mniej. „Trzy grosze” do ceny końcowej dokładają rosnące w całej Europie koszty związane ze zużyciem energii.
„Na polskich bazarach pomidory kosztują nawet po 35 zł za kg, ale to i tak nieźle, bo przynajmniej są dostępne. W Wielkiej Brytanii supermarkety zaczęły reglamentować sprzedaż” – czytamy w dzienniku. To efekt słabszego i droższego importu, który zmusił np. Tesco do sprzedaży pomidorów, papryki czy ogórków w ograniczonej ilości: do trzech paczek na klienta.
Cenę podbija dodatkowo kurs walut. Euro zyskuje na wartości, co zwiększa koszt importu warzyw. Dziennik podał, że w grudniu papryka kosztowała o blisko 20 proc. więcej niż rok wcześniej, czyli najwięcej od 15 lat.
Polska produkcja także stoi pod znakiem zapytania. „Część producentów w Polsce przesuwa produkcję i rozsady na później, by oszczędzić na ogrzewaniu, bo ceny węgla w 2022 r. wzrosły o 131 proc., a ekogroszku – o 159 proc.” – czytamy w dzienniku. To odbije się także na cenach polskich warzyw.
RadioZET.pl/”Rzeczpospolita”
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET