`

Katarzyna Kotula odpowiada Konfederacji: Mamy wywieźć z kraju, unicestwić dzieci?

6 min. czytania
21.05.2026 07:00
Obserwuj nas na Google

Pełnomocnik rządu ds. równości Katarzyna Kotula z Lewicy odpowiada Konfederacji: - Mamy zdelegalizować, wywieźć z kraju, unicestwić dzieci z tęczowych rodzin?! - Jest ich 50 tys. albo i więcej - dodaje Gość Radia ZET.

Katarzyna Kotula
fot. RadioZET

Katarzyna Kotula w Gościu Radia ZET

Konfederacja składa projekt ustawy, zakazujący adopcji dzieci przez pary jednopłciowe, a Katarzyna Kotula pyta polityków w Radiu ZET: - Co my mamy zrobić z tymi dziećmi?! - Zdelegalizować, wywieźć z kraju, unicestwić? – dodaje Gość Radia ZET. - Ja bym np. chciała, żeby Konfederacji nie było w Sejmie – powinnam napisać taką ustawę? – komentuje pełnomocnik rządu ds. równości. Minister podkreśla, że trudno dokładnie powiedzieć, ile jest dzieci wychowujących się w tęczowych rodzinach, ale jest to „50 tys., a może nawet więcej”. -

Partia, która ma pro life na sztandarach dziś chciałaby spowodować, żeby zniknęły dzieci, które wychowują się w tęczowych rodzinach – zaznacza Katarzyna Kotula w rozmowie z Marcinem Zaborskim zaznaczając, że już dziś możliwa jest adopcja dzieci przez pary osób tej samej płci. - Są rodziny, w których wychowuje się 2 lub 3 dzieci, wychowują je kobiety, które ze sobą żyją, mieszkają i od lat tworzą RODZINĘ, jak każda inna. A rodzinę powinniśmy chronić – tak mówi konstytucja – zaznacza Gość Radia ZET.

Kotula zapewnia: Transkrypcja będzie powodowała skutki prawne. Ile par na to czeka? Ok. 2 tysięcy, ale jeszcze raz sprawdzamy

- Zrobiliśmy ręczne liczenie, bo nikt nie zebrał tych danych. Dane zebraliśmy w ciągu ostatniego roku i to jest ok. 2 tysięcy par dzisiaj. Zwracamy się do ambasad, konsulatów, by jeszcze raz sprawdzić te dane – odpowiada pełnomocnik rządu ds. równości, pytana o to, ile par może dziś liczyć na transkrypcję aktu małżeństwa.

Dopytywana przez Marcina Zaborskiego o wypowiedź Piotra Zgorzelskiego z Radiu ZET, który ocenia, że transkrypcja nie będzie powodowała skutków prawnych, Katarzyna Kotula odpowiada: - ZUS – być może marszałek Zgorzelski to przespał – wydał jasną deklarację, że wszystkie transkrypcje zagranicznych aktów małżeństwa będą powodowały skutki prawne w postaci świadczeń, za które odpowiada ZUS: renta wdowia, zasiłek opiekuńczy. Na co jeszcze mogą liczyć takie pary? - Od początku na sztywno mówiliśmy, że będzie można starać się o wspólne rozliczanie. Mamy deklarację pół na pół, że tak, NFZ będzie uznawał [transkrypcję – red.]. Czekam na odpowiedź na moje pismo drugi raz wysłany do ministra finansów ws. wspólnego rozliczania, zwolnienia z podatku od spadków i darowizn – wylicza wiceszefowa Lewicy. - Pewnie będziemy to testować trochę na żywym organizmie, bo państwo nie było do końca przygotowane – dodaje polityk.

Czy pary jednopłciowe mogą się rozwieść w Polsce? - Myślę, że tak. Na zasadzie zwyczajnej, prywatne prawo międzynarodowe to reguluje przecież. Według mnie mogą to zrobić w Polsce – komentuje minister zaznaczając, że „te małżeństwa są po prostu małżeństwami według polskiego prawa”.

Katarzyna Kotula: Może w tym roku – 30 lat w stałym związku to dobra rocznica, żeby kupić sukienkę i zorganizować porządne wesele

- 30 lat żyję w stałym związku, jeszcze się nie zdecydowałam na małżeństwo. Może w tym roku – 30 lat to dobra rocznica, żeby kupić sukienkę i zorganizować porządne wesele. Wtedy będę się zastanawiała gdzie się rozwieść. To oczywiście ironiczne – mówi Gość Radia ZET.

Dopytywana o rozmowy z Karolem Nawrockim, polityk odpowiada, że rozmawia z jego środowiskiem, a przedstawiciele prezydenta pojawiają się na komisji nadzwyczajnej. - Jest otwarty kanał do dyskusji z panem prezydentem i mam nadzieję, że ze środowiskiem pana prezydenta, którego chcemy przekonać, że to niekontrowersyjna ustawa o bezpieczeństwie, także finansowym – zaznacza pełnomocnik rządu ds. równości.

Co zrobi PiS? - Pytam co im się tak naprawdę nie podoba w tej ustawie. Mam nadzieję, że znajdą się politycy prawicy, którzy będą mieli odwagę [poprzeć ustawę o statusie osoby najbliższej – red.] – komentuje wiceszefowa Lewicy.

Katarzyna Kotula ocenia, że „najbardziej na świecie instytucję ważności małżeństwa skompromitowali polscy konserwatyści”. - Jakaś odmiana konserwatyzmu, która mówi o tym, że oni mogą mieć drugie i trzecie żony, rozwody kościelne, ale ktoś ma żyć według zasad, które oni noszą na sztandarach – podkreśla Gość Radia ZET.

Katarzyna Kotula apeluje: Powinniśmy rozpocząć dyskusję o wieku emerytalnym. Zrównanie? Premier się nie zgodził. Powiedział mi, że się sparzył i przegrał przez to wybory

- Wiek emerytalny to jest gorący, polityczny kartofel, ale powinniśmy tę debatę rozpocząć na poważnie – apeluje Katarzyna Kotula, w internetowej części programu „Gość Radia ZET” i dodaje: - Moja propozycja jest najlepszą. Jaka to propozycja? - Sercem mojego pomysłu jest to, żebyśmy każdej kobiecie liczyli 2 lata za 1 dziecko do wieku emerytalnego. Jeśli powiemy kobietom, że każde dziecko daje wam 2 lata w kwestii wyrównania emerytury, to może to jest dobry kierunek – mówi wiceszefowa Lewicy i pełnomocnik rządu ds. równości. Zdaniem polityk, „ten wiek emerytalny może dyskryminować mężczyzn,  mogą czuć się dyskryminowani”. - Żyją krócej, krócej pobierają emeryturę. Kobiety też dyskryminuje, bo one mają niższe emerytury – zaznacza Gość Radia ZET. Zdaniem minister „wiek emerytalny nie powinien być zależny od płci”, a mógłby być zależny od stażu pracy, rodzaju pracy i właśnie liczby posiadanych dzieci. Dopytywana o to, czy będzie to propozycja wyborcza Lewicy, wiceprzewodnicząca partii ocenia, że jest to „dobry kierunek”.

Kotula: Rozmawiałam z premierem…

Pytana o Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz, która zapowiada, że będzie walczyła o zrównanie wieku emerytalnego, Katarzyna Kotula odpowiada wprost: - Nie ma zgody w tym rządzie, by zmieniać wiek emerytalny ani na poważnie rozpoczynać tę dyskusję. – Premier nie wyrazi na to zgody. Zrobił to raz. Miałam taką rozmowę z premierem, jak rozpoczęłam dyskusję, powiedział, że się sparzył i przegrał przez to wybory – zdradza polityk Lewicy.

Ustawa o statusie osoby najbliższej? Minister: W ciągu kilku tygodni ma szanse trafić na biuro prezydenta

Pytana o to, kiedy ustawa o statusie osoby najbliższej może trafić na biurko prezydenta, pełnomocnik rządu ds. równości zapowiada: - Mam nadzieję, że w ciągu kilku tygodni. - Spokojnie przez wiele tygodni, bez dużego zainteresowania mediów pracowaliśmy w komisji, procedowaliśmy artykuł po artykule i ustawę wprowadzającą – dodaje gość Radia ZET.

Kotula o kilometrówkach Żukowskiej: Jej samochód jest używany przez innych posłów

Kilometrówki? - Wiele rzeczy jest do uporządkowania. Pani poseł ma samochód, wiem skąd odjeżdża, widzę czasem jak parkuje i wiem, że jeździ. Jest szefową klubu parlamentarnego i właściwie nie widzę, by korzystała z parlamentarnego samochodu. Najczęściej jest używany przez innych posłów spoza Warszawy, którzy potrzebują podjechać na jakąś uroczystość, spotkanie – przyznaje polityk Lewicy. Zdaniem Katarzyny Kotuli, „rzeczywiście nie do końca jest transparentne jak posłowie jeżdżą, gdzie jeżdżą, a powinno być”. - Osobiście uważam, że kilometrówki powinniśmy rozliczać w zakresie tego, skąd poseł pochodzi i gdzie ma biura. Ja np. wewnętrznie nie latam, ale jeśli ktoś lata i wykorzystuje kilometrówki to może to rodzić wątpliwości – komentuje Gość Radia ZET.

Katarzyna Kotula o Szymonie Hołowni: Dobry człowiek. Może nie był przygotowany, może się pogubił

- Może być tak, że Szymon Hołownia nie był przygotowany na to, co zastanie w środku, kiedy zrobi krok do wielkiej polityki. Chciał być prezydentem, miał świetną kampanię i potem wierzył, że w drugim rzucie ma takie szanse. Polityka bywa brudna i bywa trudna. Najlepiej mieć skorupę stuletniego żółwia – mówi polityk Lewicy, w internetowej części programu „Gość Radia ZET”. Poseł Trela o Hołowni, że to „wtyka prawicy”? Katarzyna Kotula przyznaje, że ona by tak nie napisała i dodaje: - Wydaje mi się, że Szymon Hołownia jest dobrym człowiekiem, być może w jakimś momencie się pogubił, bo bardzo chciał uniknąć polaryzacji, która trawi polską politykę od lat i szukał własnej drogi. - Może miał poczucie, że może nie czuje się dobrze w koalicji to szukał jakichś kontaktów po prawej stronie sceny politycznej tłumacząc, że uważa, że powinniśmy w polityce rozmawiać ze wszystkimi. To bardzo idealistyczne podejście. Rzeczywistość tak nie wygląda – komentuje Gość Radia ZET. - Zdrowia, spokoju życzę jemu i jego rodzinie. Być może polityka nie jest dla niego, może czuje się nią wyniszczony. Ubolewam bardzo nad tym – mówi wiceszefowa Lewicy.

RadioZET/MA

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET