Małgorzata Wassermann o komisjach i Donaldzie Tusku: Rewanżyzm, mściwa ścieżka i chęć odwetu
- Czy komisje śledcze rozliczą PiS? – pyta Bogdan Rymanowski.
- Komisje śledcze w tym kształcie mają służyć za igrzyska dla społeczeństwa, bo chleba nie widać po tym nowym rządzie, który się kształtuje. Nie ma czego rozliczać – odpowiada Gość Radia ZET Małgorzata Wassermann.
Gość Radia ZET. Małgorzata Wassermann u Bogdana Rymanowskiego
81 proc. głosujących w sondzie na radiozet.pl uważa, że komisje rozliczą Prawo i Sprawiedliwość.
Dopytywana o Donalda Tuska, który mówi o Jarosławie Kaczyńskim przed komisjami, że „świadek to dość łagodne określenie”, posłanka PiS odpowiada: - Przebija się rewanżyzm, mściwość i chęć odwetu za ileś lat, za co, za 8 lat ciężkiej pracy, że społeczeństwu żyje się lepiej? Małgorzata Wassermann dodaje również: - Każdy z nas jest przygotowany, że mogą być zadane pytania i będzie na nie odpowiadał. - Jeśli ktoś chce urządzić mściwą ścieżkę i nas przez nią przeprowadzić – mam nadzieję, że społeczeństwo oceni to w sposób właściwy – mówi polityk.
Pytana o to, czy zasiądzie w którejś z komisji, była szefowa komisji ds. Amber Gold zapowiada: - Jak zobaczymy, jak zostaną powołane, ile dostaniemy miejsc i wtedy to będą decyzje klubu i jeśli klub mnie powoła, to jestem do tego gotowa.
„Jak sobie pan marszałek wyobraża wezwanie świadka z dnia na dzień?”
Komisje śledcze będą pracowały w ekspresowym tempie – tylko 3 do 6 miesięcy? - Chciałabym zobaczyć, jak to mają zrobić. Jeśli zbierze się 11 posłów, takich, jak ja, którzy dziś dostaną samo hasło np. „komisja ds. Pegasusa”, to ja jako parlamentarzysta z doświadczeniem, prawnik, adwokat powiem, że poprosiłabym o wszystkie materiały zgromadzone w ministerstwach, prokuraturach, służbach na ten temat. Zanim te wnioski zostaną przegłosowaną, zanim wyjdą, wrócą do Sejmu, posłowie dostaną dostęp – mija kilkanaście tygodni – opisuje była szefowa komisji śledczej. Dodaje, że członkowie komisji „mogą być najbardziej pracowici, ale jak mają pracować bez zaznajomienia się z dokumentami?”. - Wszyscy zetknęliśmy się z tym, że sprawy w sądach trwają bardzo długo. Właśnie dlatego, że sądy gromadzą materiał dowodowy, analizują, czekają na niego – tłumaczy Wassermann. Polityk PiS podkreśla poza tym, że „świadek musi zostać wezwany pisemnie, idzie awizo 2-tygodniowe itd.” - Jak sobie pan marszałek wyobraża wezwanie świadka z dnia na dzień? Chyba, że będzie całkowicie demolował ustawę i będą wzywani na telefon – mówi Gość Radia ZET.
Małgorzata Wassermann uważa, że skoro nowy rząd tak bardzo narzekał na to, co robiło PiS, że w Polsce jest tyle problemów, to zaczynanie od komisji „bardzo źle wróży”. - Skoro narzekaliście państwo, że źle prowadzimy służbę zdrowia – co nie polega na prawdzie – to powinniście zacząć od zmian w służbie zdrowia. Z tego, co słyszymy, to nie ma nawet chętnego, żeby ten resort objąć – zwraca się posłanka PiS do większości. - Robienie z tego głównego programu dla nowego rządu nie świadczy dobrze – ocenia polityk.
Wassermann przyznaje: Jestem rozczarowana do granic
Małgorzata Wassermann dodaje również, że jest załamana tym, co usłyszała na nagraniach, czyli rozmową panów Banasia i Chmaja. - Moja jakakolwiek wiara w to, co robi dziś NIK pod kierownictwem Mariana Banasia jest zerowa. Jest mi niezmiernie przykro, znamy się wiele lat, pochodzimy z Krakowa i jestem rozczarowana do granic – mówi posłanka PiS.
Małgorzata Wassermann: Będziemy bronić Polski do ostatniego dnia. Min. Ziobro? Proszę mnie zwolnić…
- Jaki będzie finisz zobaczymy, jak będzie głosowanie. Cały czas państwo polskie funkcjonuje, odbywają się wizyty międzynarodowe, bardzo ważne rozmowy. Będziemy bronić Polski do ostatniego dnia – odpowiada Gość Radia ZET Małgorzata Wassermann, pytana o dwutygodniowy rząd Mateusza Morawieckiego. Posłanka PiS dodaje: - Bardzo alarmujemy i ostrzegamy przed zagrożeniem, które płynie ze strony UE, jeśli chodzi o zmianę traktatów. Dopytywana o to, czy dostała od premiera propozycję wejścia do rządu, polityk komentuje: - Nie ujawniam nigdy treści moich prywatnych rozmów. Rozmowy w kuluarach Wassermann-Morawiecki? - Jestem coraz bardziej rozczarowana poziomem dziennikarstwa. Pan premier dysponuje gabinetem, a na korytarzy rozmawiam z nim przy każdym Sejmie. Jeśli chce porozmawiać, to nadal urzęduje w KPRM, wykonuje jeden telefon i taki poseł, jak ja stawia się na wezwanie – mówi Gość Radia ZET i dodaje: - Nie potrzebuje mnie łapać w korytarzu.
Prezydent Krakowa? „Nie”
- Zbigniew Ziobro był znakomitym ministrem sprawiedliwości? – pyta Bogdan Rymanowski.
- Proszę mnie zwolnić z oceny działania wymiaru sprawiedliwości. Nie da się na takie pytanie odpowiedzieć. Pan minister Ziobro trafił na wiele trudności, choćby kwestie sądów – komentuje Małgorzata Wassermann.
- PiS powinien przejść rewolucję, inaczej już nigdy nie wygra? – pyta prowadzący.
- Nie – ocenia posłanka Prawa i Sprawiedliwości.
- Chciałabym zostać w końcu prezydentem Krakowa? – pyta gospodarz programu.
- Nie – zapewnia Gość Radia ZET.
Małgorzata Wassermann: Prezes NBP to prywatnie przesympatyczny człowiek
- Jestem niesamowicie poruszona groźbami, które są kierowane w stosunku do szefa NBP. Ja jestem wielką fanką tego, jak on przeprowadził nas przez kryzys – mówi posłanka PiS, w internetowej części programu „Gość Radia ZET”. Dopytywana o konferencje Adama Glapińskiego, Małgorzata Wassermann odpowiada, że „wywołują u mnie dużą sympatię”. - To przesympatyczny człowiek prywatnie – zdradza polityk.
Wassermann o Sikorskim: Boję się polityki zbliżenia z Rosją
Pytana o Radosława Sikorskiego na czele MSZ, posłanka PiS komentuje: - Oj, Boże drogi. - Powiedzmy, że nie jestem fanką prowadzenia przez niego polityki zagranicznej – dodaje. Małgorzata Wassermann podkreśla, że pamięta wszystko, co Radosław Sikorski „zrobił w przypadku Smoleńska, a więcej może, czego nie zrobił”. - Co do tej kandydatury posiadam obawy i mam do tego prawo. Boję się, że będzie realizowana polityka zbliżenia z Rosją, jaka była, a ona nie służy ani Polsce, ani Europie – mówi Gość Radia ZET.
Dopytywana o katastrofę smoleńską, córka Zbigniewa Wassermanna odpowiada, że „do końca życia pozostaniemy na pewnej fazie gdybania”. - 13 lat powtarzam, że w dniu zdarzenia nie zabezpieczono miejsca zdarzenia, nie pobrano próbek, doszło do utraty materiału dowodowego w sposób nieodwracalny. Dziś wszystko opiera się na rekonstrukcji i hipotetycznych złożeniach – mówi posłanka PiS i dodaje, że „serce sercem, rozum rozumem, natomiast jest kwestia twardego dowodu”. - Łączy mi się to w jedną całość, ale jako prawnik muszę przyjąć taką wersję, która wynika z logicznego, bezspornego ciągu i dowodu. W tym materiale dowodowym są luki nie do nadrobienia – komentuje w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim.
Polityk przeprasza za jedzenie w Sejmie: Potrzebowałam trochę cukru, biję się w pierś, ale żenujące jest to, co robią młodzi posłowie
- To, co się dzieje z Sejmem, to jest bardzo przykre. Ja zjadłam wczoraj cukierka. Nie będę rozwijać moich możliwości żywieniowych, jestem bardzo dużym alergikiem na bardzo wiele rzeczy. Od godziny 6:00 potrzebowałam trochę cukru, bo obrady trwały dalej – tłumaczy Małgorzata Wassermann, pytana o wczorajsze nagranie, na którym je na sali plenarnej. - Zjadłam tego cukierka, przyznaje się, moja wina, biję się w pierś – dodaje. Wassermann zaznacza jednak, że „żenujące” jest to, co robią młodzi posłowie w Sejmie. - To jest bieganie z telefonami i nagrywanie wszystkiego i wszędzie. Przychodzą ci ludzie, którzy nie znają innego życia, jak życie w sieci i uważają, że wszystko trzeba tam publikować. To coraz trudniejszy Sejm z uwagi na takie zachowania – mówi Gość Radia ZET. - Apeluję do tych młodych ludzi, którzy przyszli dziś do Sejmu, żeby się zastanowili, że nie wszystko jest zawsze na sprzedaż – dodaje.
Dopytywana o to, czy partia wystawi ją jako kandydatkę na wicemarszałek Sejmu, Małgorzata Wassermann odpowiada: - Nie ma i nigdy nie będzie naszej zgody, żeby opozycja wskazywała nam personalia. - Jedynym naszym kandydatem jest Elżbieta Witek i nie widzę innej możliwości – podkreśla.
„Nie powiedziałam, że nie wystartuję”
Co z wyborami w Krakowie? - Nie powiedziałam, że nie wystartuję. Rozmowy trwają i jak przyjdzie odpowiedni czas i zostaną zakończone, to wtedy odpowiednie osoby je zakomunikują – mówi Małgorzata Wassermann. - Mam różne ambicje i zainteresowania. Proszę spokojnie nam pozwolić pracować nad wyłonieniem kandydata – dodaje.
Pytana o Jarosława Kaczyńskiego, posłanka PiS odpowiada: - Jako PiS w ogóle sobie nie wyobrażamy Prawa i Sprawiedliwości bez prezesa Kaczyńskiego. Jej zdaniem lider jest „silny i niekwestionowany”. - Mamy nadzieję, że bardzo długo będzie to jeszcze Jarosław Kaczyński – zaznacza.
Unijne traktaty? - Zbyt wiele lat jestem obserwatorem życia politycznego, żebym nie mogła wyobrazić sobie sytuacji, w której Tusk oficjalnie każe swoim posłom głosować przeciwko zmianom, a w sposób mniej lub bardziej milczący przyjmuje do wiadomości, że kilka osób się wyłamie. Jeśli moja wyobraźnia idzie zbyt daleko – oczekuję, że pan Tusk, pan Kosiniak i pan Hołownia wypowiedzą się, że osoby, które głosują wbrew interesowi Polski więcej się na ich listach nie znajdą – komentuje Gość Radia ZET.
Pytana o to, dlaczego zagłosowała przeciwko kandydatce na RPD, polityk komentuje, że „dużym zagrożeniem dla dzieci i też dla ich stanu psychicznego jest usilne wprowadzanie ich w ideologiczne arkany życia”. - Mówię np. o tęczowych piątkach itd. Akceptuję absolutnie każdego człowieka z jego poglądami, ale dzieci mają na to czas. Włączanie takiej edukacji we wczesnym wieku przedszkolnym czy szkolnym powoduje u nich potem różne problemy egzystencjonalne – dodaje. - Musimy być dobrzy dla siebie i tolerancyjni, natomiast nie musimy dzieci, które się dopiero rozwijają emocjonalnie tak mocno edukować – ocenia Małgorzata Wassermann.
RadioZET/MA
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET