Marek Magierowski w Gościu Radia ZET
Były ambasador Polski w USA oraz w Izraelu w rozmowie z Marcinem Zaborskim:
- Trzymam kciuki za polski rząd i administrację amerykańską, żeby doszło do porozumienia i rzeczywiście podpisania formalnego dokumenty, który przewidywałby budowę stałej bazy amerykańskiej w Polsce na przestrzeni kilku lat. Dostrzegam jednak wiele problemów – przyznaje Gość Radia ZET Marek Magierowski, pytany o stałą bazę wojsk amerykańskich w Polsce.
Jakie to problemy? - Stricte finansowy i to nawet nie po stronie polskiej, ale bardziej po amerykańskiej. Pentagon ma ogromne problemy finansowe, nie tylko związane z obecną wojną na Bliskim Wschodzie – tłumaczy były ambasador Polski w USA. Dyplomata projektu baz nie przekreśla i trzyma kciuki, ale zaznacza: - Przestrzegałbym przed oczekiwaniem zbyt optymistycznym, że ta baza powstanie w ciągu roku, dwóch czy nawet pięciu lat. Zdaniem Marka Magierowskiego „może się okazać, że będziemy trochę dłużej na nią czekać”. Gość Radia ZET dodaje również, że jest kolejny, poważniejszy problem w kontekście relacji europejsko-amerykańskich. – Pamiętajmy, że prowadzony jest przegląd obecności wojsk USA w Europie i wiele wskazuje, że zostanie gwałtownie ograniczona – mówi były ambasador w Waszyngtonie. Jego zdaniem „nie jest wykluczone, że będziemy mieli do czynienia za kilka lat z sytuacją, w której liczba amerykańskich żołnierzy, która oscyluje między 70, a 80 tys. w Europie, zostanie gwałtownie ograniczona. - Załóżmy, że w Polsce będziemy mieli 10 tys. amerykańskich żołnierzy, ale ogólnie w Europie liczba zostanie ograniczona do np. 30 tys., co z punktu widzenia naszego bezpieczeństwa będzie bilansem niekorzystnym – analizuje Marek Magierowski.
Ekspert o „bardzo niepokojącym sygnale”: Jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji, jeśli chodzi o utrzymanie spójności NATO
- Dziś rano portal „Politico” napisał o tym, że spotkanie, które ma się odbyć w Polsce, na poziomie roboczym między politykami z ministerstw obrony państw NATO-wskim, zostanie ograniczone do 6 uczestników – m.in. bez Francji, bez Wielkiej Brytanii i bez państw bałtyckich. To kolejny, bardzo niepokojący sygnał, który być może przeleci niezauważony przez polskie media, ale kiedy spojrzymy na kilka wydarzeń, wręcz incydentów ostatnich tygodni czy miesięcy, to świadczy o tym, że jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji, jeśli chodzi o utrzymanie spójności NATO – ocenia Gość Radia ZET.
Relacje polsko-amerykańskie? Zdaniem byłego ambasadora Polski w Stanach Zjednoczonych, „są na pewno są lepsze niż relacje Europy z USA dziś”. Marek Magierowski dodaje, że „współpraca na poziomie europejsko-amerykańskim nieco szwankuje”.
Putin na G20? Magierowski: Policzek dla wielu narodów. Mam nadzieję, że dojdzie do porozumienia przywódców
Pytany o zaproszenie Władimira Putina na szczyt G20, były ambasador Polski w USA przyznaje, że gdy pojawiła się ta informacja, to przez jakiś czas miał nadzieję, że uda się przekonać Donalda Trumpa do zmiany zdania. - Widziałem tu rolę prezydenta Nawrockiego, a mówiąc szerzej: kilku prezydentów, np. krajów bałtyckich, którzy także mają nienajgorsze relacje z obecną administracją – mówi Gość Radia ZET. Zdaniem dyplomaty, zaproszenie przywódcy Rosji to „policzek dla wielu przywódców, wielu narodów i państw, które będą w szczycie uczestniczyły, także dla Polski”.
Czy Polska powinna zbojkotować szczyt? Marek Magierowski odpowiada, że „to nie prezydent Nawrocki jest gospodarzem szczytu tylko prezydent Trump i może sobie zaprosić kogo chce” i dodaje, że „z punktu widzenia naszych relacji z Waszyngtonem byłoby czymś niedopuszczalnym zbojkotowanie wyjazdu na ten szczyt”. - Mam nadzieję, że dojdzie do jakiegoś porozumienia kilku co najmniej, jeśli nie kilkunastu przywódców państw świata. W przypadku kilku krajów europejskich, może dojść do sytuacji, w której pojawią się delikatne naciski, by obecność Władimira Putina np. dosyć gwałtownie ograniczyć. On nie musi przyjeżdżać na cały szczyt, może przyjechać, ale spotkać się tylko z Trumpem – mówi dyplomata. Jak podkreśla, nie wyobraża sobie i nie radziłby polskim decydentom bojkotowania szczytu.
Marek Magierowski: Spór o ambasadorów? Można znaleźć złoty środek, obie strony powinny zrobić krok do tyłu
- Obie strony powinny zrobić krok do tyłu. Zbyt dużo zbyt toksycznych słów zostało wypowiedzianych w kontekście tego sporu. Kandydaci? Udałoby się znaleźć przynajmniej w przypadku kilku ważnych ambasad, chociażby tej w Waszyngtonie. Obie strony mogłyby znaleźć dobrego, apolitycznego kandydata – mówi były ambasador Polski w USA i Izraelu, pytany w internetowej części programu „Gość Radia ZET” o spór rządu i prezydenta ws. ambasadorów. Zdaniem Marka Magierowskiego „można znaleźć złoty środek – kogoś, kto jest doświadczonym, zawodowym dyplomatą z doświadczeniem, niezwiązanym bezpośrednio z żadną partią, ale z wagą polityczną”. - Nie będę wymiał nazwisk, żeby ich nie spalić, ale wymieniałem je w prywatnych rozmowach z przedstawicielami PiS i osobami z różnych kręgów politycznych sugerując, że skoro ja mam zostać odwołany, to starałem się wyjść z konstruktywnymi propozycjami – mówi Gość Radia ZET.
Były ambasador opowiada również „gorzką anegdotę”. - Gdy przyjeżdża ktoś i obejmuje stanowisko charge d'affaires, to kiedy spotyka się ze swoimi odpowiednikami z innych ambasad, z urzędnikami trochę niższego szczebla administracji amerykańskiej, z kongresmenami i przedstawia się jako nie ambasador tylko charge d'affaires, to pierwsze pytanie, jakie pada z drugiej strony brzmi: A kiedy przyjeżdża ambasador? – mówi Marek Magierowski.
Były ambasador chwali wystąpienia ministra Sikorskiego: W 99 proc. mógłbym się podpisać bez wahania
Pytany o wystąpienia Radosława Sikorskiego na forach międzynarodowych, Marek Magierowski przyznaje, że ma „dość skomplikowane i napięte relacje” z szefem MSZ, ale podkreśla: - Staram się być na tyle uczciwy intelektualnie, że oceniam na chłodno i pragmatycznie jego wystąpienia publiczne, szczególnie te, które dotyczą wojny rosyjsko-ukraińskiej, stosunku Europy, „świata Zachodu” w relacjach z Kremlem. - W 99 proc. jego przemówień na różnych forach mógłbym się podpisać bez wahania. Jeśli rozdzielimy sfery polskiej polityki wewnętrznej oraz tego, co jest w interesie naszego kraju, to minister Sikorski swoje zadanie spełnia. Być może jest w tym trochę gry pod siebie, natomiast nawet, jeśli by tak było, to efekty są bardzo pozytywne, a widzę to po reakcjach zachodnich mediów, ekspertów, komentatorów – mówi Gość Radia ZET.
Marek Magierowski o „wyimaginowanym świecie” Donalda Trumpa: Łaknie szacunku ze strony innych ludzi nawet, jeśli są to tacy rzeźnicy jak Putin czy Kim Dzong Un
- Problem z prezydentem Trumpem polega na tym, że on żyje w swoim wyimaginowanym świecie. Stworzył coś na wzór królewskiego dworu w Białym Domu, a każdy królewski dwór osadza się na prostych mechanizmach – nie ma nikogo, kto powiedziałby prawdę. Nie ma Stańczyka. Trump potrzebuje Stańczyka, który powie mu „panie prezydencie, to była błędna decyzja” – mówi były ambasador Polski w USA. Zdaniem Marka Magierowskiego „dla prezydenta Trumpa wciąż jest ważne to, żeby poklepywać się po plecach z najważniejszymi politykami światowymi”. - Fizyczne poklepywanie po plecach jest nagminne. Łaknie szacunku ze strony innych ludzi nawet, jeśli są to tacy rzeźnicy jak Putin czy Kim Dzong Un. Patrzy na nich z podziwem, bo oni mają nieograniczoną władzę, a Donald Trump ma władzę ograniczoną i bardzo mu to przeszkadza i boli – analizuje Gość Radia ZET.
Pytany o to, czy gdyby Putin zaatakował któryś z krajów NATO – Trump bez wahania wyśle tam swoich żołnierzy, były ambasador odpowiada, że „bez wahania na pewno nie”. - Na pewno będzie najpierw dążył do eskalacji, na pewno będzie pod ogromnym wpływem wielu polityków republikańskich, którzy będą go przekonywać, że nie należy tego czynić, należy się wstrzymać i dążyć do jak najszybszego zawarcia porozumienia pokojowego z Rosją. Z drugiej strony będzie pod naciskiem generalicji – mówi Marek Magierowski.
RadioZET/MA
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET