PiS i rząd jednym głosem ws. azylu? Przydacz: Nie krytykujemy wszystkiego w czambuł
PiS i rząd jednym głosem ws. azylu? Poseł PiS, były szef Biura Polityki Międzynarodowej i były wiceszef MSZ Marcin Przydacz: - Nie krytykujemy wszystkiego w czambuł. - Polska granica musi być szczelna - dodaje.
Marcin Przydacz u Bogdana Rymanowskiego
Dopytywany o to, czy PiS poprze w takim razie zawieszenie prawa do azylu, co zapowiada premier, Gość Radia ZET odpowiada: - Musimy najpierw poznać całą strategię. Choć, jak dodaje, „samo odrzucenie prawa do azylu nie wydaje się zgodne z prawem międzynarodowym”. - Więc w tym sensie nie mogę zapowiedzieć poparcia dla projektu, który byłby niezgodny ze standardami międzynarodowymi – tłumaczy polityk PiS. Marcin Przydacz zaznacza jednak: - W przeciwieństwie do PO nie krytykujemy w czambuł wszystkiego, co się dzieje na granicy. Zdaniem byłego wiceministra spraw zagranicznych i byłego szefa Biura Polityki Międzynarodowej „dziś rzeczywiście jest konieczność utrzymywania stabilności granicy i nie można dać powodów do nadużywania pewnych uprawnień, a w wielu przypadkach jest, że nielegalni migranci nadużywają uprawnień, w tym prawa do azylu”. - Na pewno ja dziś nie będę krytykował działań, które mają zabezpieczyć polską granicę. Polska granica musi być szczelna, nikt nie może się przedostawać i nadużywać uprawnienia – mówi poseł Prawa i Sprawiedliwości.
Gość Radia ZET zaznacza, że „strategia migracyjna nie została przyjęta w Polsce przez ostatnie 30 lat”. - Pytanie, jaką tę strategię zaproponuje minister Duszczyk. Mam nadzieję, że będziemy dyskutować o tym w parlamencie – komentuje Marcin Przydacz.
Centra Integracji Cudzoziemców? - Naszym pomysłem jest to, że jeśli są już tutaj migranci z Białorusi, Ukrainy, Mołdawii, to trzeba ich w jakimś sensie integrować – komentuje były wiceszef MSZ. - Jeśli – a mam takie przypuszczenia, że lewicowo-liberalny rząd może inaczej podchodzić – jeśli Centra Integracji Cudzoziemców maj być miejscem, w którym będą przyjmowani migranci z Paktu Migracyjnego, to raczej we mnie afirmatywnej postawy pan nie znajdzie – dodaje polityk PiS. Jego zdaniem CIC nie powinny być „dla tych, którzy są nielegalnie podrzucani przez Niemców przez granicę”.
Polityk PiS o szansie na dogadanie się szefa MSZ z prezydentem. Co powinien zrobić rząd?
Pytany o to, czy możliwe jest, że Radosław Sikorski dogada się z Andrzejem Dudą, Marcin Przydacz komentuje: - Widzę szansę. Polityk zaznacza, że „konstytucja obliguje rząd i prezydenta do współdziałania”. - Rząd powinien wyciągnąć rękę poprzez powrót do sytuacji sprzed wojny politycznej, jaką wywołał minister Sikorski – uważa były szef Biura Polityki Międzynarodowej. Spotkanie zawróconych do kraju ambasadorów z prezydentem? - Minister Sikorski wysyła im pisma, w których mówi, że zabrania im spotkania z prezydentem, który tych ambasadorów powołał. Prezydent ma absolutne prawo do tego, żeby z nimi rozmawiać – mówi Gość Radia ZET. Jego zdaniem taki zwyczaj istnieje od 30 lat, a Radosław Sikorski „łamie wszelkie zasady cywilizowanego współdziałania władz”. - Ani Sikorski ani Tusk nie potrafią w kohabitację. Potrafią tylko w kłótnie i awanturę – uważa polityk PiS.
Przydacz o kandydacie PiS: To byłoby bardzo miłe…
Pytany o to, czy prawdą jest, że wybór kandydata PiS na prezydenta jest na ostatniej prostej i pytanie tylko: Przydacz czy Nawrocki, polityk PiS odpowiada: - To byłoby bardzo miłe, jeśli taki to jest dylemat, bo to pokazuje, że lista jest już bardzo krótka. - Wielokrotnie mówiłem, że gdyby ktokolwiek w życiu zaproponował mi start w takich wyborach, to potraktowałbym to jako ogromny zaszczyt – zaznacza Gość Radia ZET i zapewnia, że nie boi się wyzwań oraz jest w stanie „walczyć i pracować twardo”. - Czuję, że my, jako obóz centroprawicowy możemy te wybory wygrać, tylko musimy wybrać dobrego kandydata i ciężko pracować nad odzyskaniem zaufania większości Polaków – mówi w Radiu ZET Marcin Przydacz.
Marcin Przydacz o rozmowach z prezesem: Im dłuższa, tym bardziej istotna. Moje trwają półtorej godziny
- Ja jestem często w rozmowach z kierownictwem naszego obozu. Wielokrotnie rozmawialiśmy, jaki ten kandydat powinien być. Rozmawiałem z: prezesem Kaczyńskim, premierem Błaszczakiem, marszałek Witek, premierem Sasinem – mówi polityk PiS, pytany w internetowej części programu „Gość Radia ZET” o wybory prezydenckie. - Każdy się zastanawia, co tu zrobić i jak wystawić najlepszego kandydata – dodaje Marcin Przydacz. Dopytywany przez Bogdana Rymanowskiego o to, ile trwają jego rozmowy z Jarosławem Kaczyńskim, polityk, który jest wymieniany w gronie kandydatów na prezydenta odpowiada, że „każdy, kto kiedykolwiek był na rozmowie z panem prezesem Kaczyńskim wie, że im dłuższa rozmowa to znaczy, że rozmowa jest bardziej istotna, temat jest ważniejszy”. Przydacz precyzuje, że jego rozmowy trwają godzinę/półtorej.
Pytany o Marcina Mastalerka, który uważa, że Marcin Przydacz nie jest poważnie brany pod uwagę, polityk PiS odpowiada: - Pan Mastalerek nie jest jeszcze prezydentem RP. - Prezydentem jest Andrzej Duda, z którym ja mam bardzo dobre relacje i to raczej z jego opinią będę się liczył, jeśli przyjdzie do jakichkolwiek dalszych decyzji – komentuje Gość Radia ZET.
Błędy PiS? Przydacz wylicza
- Pierwszym problemem jest to, że wygraliśmy wybory, ale nie byliśmy w stanie stworzyć koalicji, więc: zdolność koalicyjna, poszerzenie możliwości współdziałania. To był problem i staram się nad tym pracować – odpowiada polityk PiS, pytany o błędy partii. Zdaniem Marcina Przydacza jest jeszcze „kwestia orzeczenia TK ws. aborcji i wywołane złe emocje”. - To jest jeden z powodów, przez które tąpnęło poparcie. W covidzie też były popełnione pewne błędy, kwestia zamykania lasów – wylicza poseł.
„Na miejscu polityków z Kijowa dwukrotnie bym się zastanowił”
Pytany o rzeź wołyńską i ekshumacje, były wiceszef MSZ odpowiada, że „Polska powinna się twardo domagać prawa do poszukiwania i ekshumacji, to nasz moralny i polityczny obowiązek”. - Nie jestem przeciwnikiem transakcyjnego podejścia do Ukrainy. Dla dobra samej Ukrainy dobrze byłoby, gdyby ta sprawa została rozwiązana, by móc myśleć o przyszłości w UE – mówi Gość Radia ZET. Marcin Przydacz podkreśla: - To MY będziemy decydować o tym, czy Ukraina wejdzie do UE, a nie Ukraina o naszym wejściu. Polityk PiS radzi również sąsiadowi: - Na miejscu polityków z Kijowa dwukrotnie bym się zastanowił, czy nie wykonać konkretnych decyzji, by zaskarbić sobie sympatię polityków i opinii publicznej w Polsce.
Poseł opowiada również o swoim dzieciństwie i piłce nożnej. - Byłem napastnikiem, większość swoich bramek strzeliłem z główki. Klub, do którego dojeżdżałem był 12 km od mojego domu, więc rower 3 razy w tygodniu (wiosna, lato, jesień, zima) na trening. To hartuje ducha. Nic nie ma za darmo, trzeba sobie to wyszarpać, wyrwać – opisuje Marcin Przydacz.
RadioZET/MA
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET