`

Polska 2050 wypychana z rządu? Szyszko: Plotki są wysyłane po to, żeby osłabić Polskę 2050

4 min. czytania
10.08.2026 06:01
Obserwuj nas na Google

- Te plotki o naszych sprawach partyjnych są wysyłane po to, żeby osłabić Polskę 2050 i Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz przed negocjacjami budżetowymi na nowy rok. To jest cel prawdopodobny - oceniał, odnosząc się do koalicjantów, Jan Szyszko wiceminister Funduszy i Polityki Regionalnej z Polski 2050 w programie "Gość Radia ZET

Szyszko
fot. Radio ZET

Dotyczy to między innymi sprawy rzekomego wejścia do rządu Szymona Hołowni. - Ja trochę wiem, o tym jak takie rozmowy i negocjacje się toczą. Ja bym nie wierzył pogłoskom o powrocie Hołowni do rządu, ciężko też z praktyki politycznej sobie takie coś wyobrazić - mówił.  

Ministrem Kultury? - Mamy ministrę, która dobrze sprawie swoja funkcję. Wydaje mi się to bardzo mało prawdopodobne, nie słyszałem też, by takie rozmowy się toczyły, by miał zastąpić Martę Cienkowską - zarzekał się Szyszko.  

Wskazał, że “rząd nie jest od tego, żeby się przyjaźnić, tylko od tego, żeby robić robotę”. - Ale zauważyłem taką prawidłowość, że jak coś Polska 2050 chce coś zrobić, to są przecieki do mediów od koalicjantów, że coś u nas się dzieje - mówił. To na przykład kwestia przejęcia fotela szefa klubu prze Hołownię.  

- Fakty są takie, były w lipcu trzy posiedzenia Sejmu, jak Paweł Śliz był i jest szefem klubu Polski 2050. Jakby coś się miało wydarzyć, to by już się wydarzyło. Śliz jest szefem klubu - odpowiadał Szyszko.  

Wskazał, że “te plotki są wysyłane po to, żeby osłabić Polskę 2050 i Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz przed negocjacjami budżetowymi na nowy rok. To jest cel prawdopodobny”.

Oglądaj

Wiek emertytalny do zmiany? Szyszko w Radiu ZET: Należy o tym rozmawiać, a nie rozmowy ucinać, bo 12 lat temu ktoś z tego powodu przegrał wybory 

- Taka jest brutalna prawda i należy o tym rozmawiać, a nie rozmowy ucinać, że nie będziemy o tym rozmawiać, bo 12 lat temu ktoś z tego powodu przegrał wybory. Tak się odpowiedzialnej polityki nie robi - przekazał Jan Szyszko wiceminister Funduszy i Polityki Regionalnej z Polski 2050 w programie "Gość Radia ZET". 

Zapewniał, że przewodnicząca Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz “nigdy w życiu nie wysunęła takiej propozycji” by kobiety bezdzietne pracowały dłużej.  

- Natomiast rozpoczęła debatę na ten temat, zauważając, że coś z wiekiem emerytalnym czy z wiekiem, w którym Polacy przechodzą na emeryturę należy począć, ponieważ dysproporcja między kobietami a mężczyznami jest największa w Unii Europejskiej, ponieważ emerytury w Polsce są rekordowo niskie, a emerytury kobiet są jeszcze bardziej rekordowo niskie - oceniał. 

Wskazał, że on jest zdania, “że jeżeli jest realny problem i wszyscy sobie zdają sprawę, że jest problem, to on nie zniknie przez to, że zasłonimy uszy, zasłonimy oczy i powiemy nie, nie trzeba podnosić wieku emerytalnego, nic się nie dzieje, na pewno wszystko będzie okej”. 

- To tak nie działa. Jeżeli jest jakiś problem, to trzeba próbować, przynajmniej rozpocząć debatę o tym jak go rozwiązać. Jeżeli nie ma zgody na to, żeby zrównywać jakoś wiek emerytalny albo zmieniać wiek emerytalny, to należy pomyśleć jak tworzyć efektywne systemy zachęt do tego, żeby Polacy chcieli pracować dłużej - mówił Szyszko. 

Oglądaj

Po prostu “w sytuacji demograficznej, w której mamy najniższy wiek emerytalny w Europie, w której coraz więcej osób będzie w wieku starszym. Starzejemy się, mówiąc wprost, demografia leży”. 

- Coś trzeba zrobić, bo po prostu tego nie udźwigniemy - podkreślał. - Taka jest brutalna prawda i należy o tym rozmawiać, a nie rozmowy ucinać, że nie będziemy o tym rozmawiać, bo 12 lat temu ktoś z tego powodu przegrał wybory. Tak się odpowiedzialnej polityki nie robi - dodał.  

Krytyka systemu kaucyjnego. Szyszko w Radiu ZET: Mógł zostać sprawniej i lepiej wdrożony 

- System kaucyjny myślę, że mógł zostać sprawniej i lepiej wdrożony. I rzeczywiście sytuacja, w której nie jest łatwo oddać butelki - mówił Jan Szyszko wiceminister Funduszy i Polityki Regionalnej z Polski 2050 w programie "Gość Radia ZET". 

- Więc wydaje mi się, że problem jest raczej na poziomie wdrożeniowym, na poziomie tego, żeby ten system był wygodny i praktyczny. On działa w wielu państwach europejskich dobrze - oeniał.  

Dodał, że “można na przykład stworzyć więcej zachęt, a może też użyć metody kija do tego, żeby sklepy, zwłaszcza te wielkoformatowe sklepy, miały zachęty do tego, by system kaucyjny działał sprawnie”. 

- Należy rozważać metodę kija też. Czyli kary - powiedział. - Bo w tym momencie wydaje się, że system jest skonstruowany tak, że całkiem się to opłaca wielkoformatowym sklepom, żeby te maszyny do oddawania butelek nie działały zbyt sprawnie. Bo wtedy nie trzeba dokonywać aż tylu tych zwrotów - tłumaczył. 

Wydaje “mi się, że raczej system zachęt powinien być ustawiony tak, że w momencie, w którym jakieś na przykład butelki kupione w danym supermarkecie nie są zwrócone, to koszt braku pokrycia butelki plastikowej, koszt braku tego zwrotu na przykład spada na ten sklep, a nie de facto jest podwyżką opłaconą przez konsumenta”.  

- Druga rzecz o systemie kaucyjnym. To jest rzecz, którą moje środowisko polityczne podnosi, że nie ma żadnego wytłumaczenia, dlaczego na przykład małpki nie są objęte systemem kaucyjnym. We wszystkich państwach, których system kaucyjny obowiązuje, również małe butelki szklane. Setki, dwusetki - powiedział. - Myślę, że system kaucyjny cierpi na brak uszczelnienia - oceniał.  

Ale “jednocześnie chciałbym powiedzieć, że nie jest logiką dobrą to, co praktykuje Koncentracja. Czyli, że jeżeli coś nie działa, to należy to usunąć i wtedy nagle świat będzie lepszy”. 

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET