`

Prezes ZNP: To moja ostatnia kadencja. Protest? Mamy zaplanowane radykalne działania

4 min. czytania
03.07.2026 07:50
Obserwuj nas na Google

Sławomir Broniarz do szefowej MEN: - Trzeba wyjść poza czczą gadaninę. - Mamy zaplanowane radykalne działania – od manifestacji po lokalne akcje z parlamentarzystami - zapowiada Gość Radia ZET.

Mężczyzna w jasnym garniturze, mówi do mikrofonów na tle czerwonej ściany z logo.
fot. Radio ZET

Sławomir Broniarz w Gościu Radia ZET

Prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz w rozmowie z Marcinem Zaborskim.

- Czy obecny rząd dba o nauczycieli? – pyta Marcin Zaborski.

- Pośrednio tak, poza kwestią najważniejszą, którą są wynagrodzenia – komentuje w Radiu ZET prezes ZNP.

59 proc. głosujących w sondzie na radiozet.pl ocenia, że rząd o nauczycieli dba.

Sławomir Broniarz zapowiada protest nauczycieli, 31. sierpnia, przed Kancelarią Premiera. Dlaczego nie przed MEN? - Pani minister nie ma siły przebicia na Radzie Ministrów, która gwarantowałaby realizację także tego, o czym ona mówi. Mówimy pani minister, że trzeba wyjść poza czczą gadaninę – ocenia Gość Radia ZET i przypomina premierowi, że „w listopadzie 2024 pan premier sam, publicznie zadeklarował, że prace nad inicjatywą obywatelską ulegną przyspieszeniu”. Nauczyciele się wkurzyli? - Tak. (…) Nie są realizowane najważniejsze postulaty dot. poprawy sytuacji materialnej nauczycieli i pora dać sygnał, że spokój tego środowiska jest na wyczerpaniu – komentuje prezes ZNP i dodaje, że „padają bardzo konkretne zastrzeżenia dot. polityki wobec nauczycieli, braku realizacji deklaracji premiera, braku realizacji obietnic”.

Co, jeśli protest nauczycieli nie przyniesie efektu? - Radykalne działania są zaplanowane w scenariuszu, który został zaaprobowany na ostatnim posiedzeniu zarządu głównego ZNP i mają różną temperaturę – od manifestacji poprzez działania lokalne, które będą związane z posłami, parlamentarzystami – zapowiada Gość Radia ZET dodając, że „ciąg dalszy zdarzeń polega na eskalacji emocjonalnej działań” i na 3. lipca ZNP nie rozmawia jeszcze o strajku.

Czego oczekują nauczyciele? - Dziś jest tak, że to politycy poprzez tzw. wskaźniki decydują jaki będzie poziom wynagrodzenia nauczycieli. To jest absolutnie polityczna decyzja, niemająca żadnego powiązania z gospodarką narodową – zaznacza prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego. Związkowiec tłumaczy: - My chcemy tak, jak rośnie gospodarka, przeciętne wynagrodzenie w kraju mieć także w tym swój udział. - Jeśli parlament jesienią się do tego nie odniesie, nie będzie żadnych ruchów, nie będzie działania, które ma zrealizować obietnicę premiera, to będą kolejne działania protestacyjne, które będziemy ujawniać w każdym kolejnym tygodniu roku szkolnego – podkreśla prezes Broniarz.

Dodatkowo, jego zdaniem próg podatkowy jest za niski. - Rzeczywiście nasze wynagrodzenia są pochodną zwiększonego wysiłku, zwiększonego czasu pracy. Próg przekraczają nauczyciele, którzy mają 1,5 etatu, pracują w 2 szkołach. Ich zwiększony wysiłek ratuje naszą edukację – mówi prezes ZNP i dodaje: - Co tydzień brakuje nam – według MEN – ok. 2 mln godzin, które muszą objąć nauczyciele już zatrudnieni, ja pracuję o wiele więcej, pracuję czasami na 2 etaty i jestem dodatkowo karany 20 proc. wzrostem podatku.

Prezes ZNP: Rzecznik Praw Ucznia – niedorzeczny pomysł, Rzecznik Praw Nauczyciela – są nim związki zawodowe

Rzecznik Praw Ucznia? - To niedorzeczny pomysł, zły pomysł – ocenia szef Związku Nauczycielstwa Polskiego. A Rzecznik Praw Nauczyciela? Sławomir Broniarz komentuje, że „są nim dobrze pracujące związki zawodowe”.

Sławomir Broniarz zapowiada ostatnią kadencję w fotelu prezesa ZNP: Mam pewien plan

Prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego zapowiada w Radiu ZET, że to jego ostatnia kadencja w fotelu prezesa ZNP. Dlaczego? - Jest także życia poza związkiem i pracą zawodową. Mam pewien plan na siebie – odpowiada w internetowej części programu „Gość Radia ZET”. Sławomir Broniarz zapewnia, że ze związkiem nie zerwie, nie odejdzie z ZNP i dodaje: - Mam nadzieję, że tych, których reprezentuję moja decyzja nie będzie dziwiła. Co, jeśli związkowcy przyjdą i będą prosili, by został? - Nie przewiduję takiego scenariusza. Trudno, to będzie miłe, ale mało skuteczne – mówi wprost Gość Radia ZE.

Sławomir Broniarz dodaje, że „pozycja nauczyciela wbrew pozorom nie jest bardzo wysoka”. - Za każdym razem jest przedmiotem kontroli, weryfikacji rodziców, uczniów, organów nadzoru, organów prowadzących, wszelkiego rodzaju instytucji, które wokół szkoły są oplecione. Nie zazdroszczę nauczycielom, którzy mając tyle instytucji nad sobą, czują przesyt i wypalenie – mówi prezes związkowców.

„Na pochyłe drzewo każda koza wejdzie”

Szef ZNP zaznacza, że warunki pracy nauczycieli są „dalekie od oczekiwań i jest to „kwestia poziomu wynagrodzenia, sprawa ogromnego obciążenia nauczyciele dziesiątkami zadań, które są nam w naturalny sposób dokładane.” - Ale okazuje się, że na pochyłe drzewo każda koza wejdzie, na nauczyciela nakłada się masę zadań. Jesteśmy wypaleni, sfrustrowani – podkreśla Gość Radia ZET.

Zarobki nauczycieli i lekarzy. Prezes ZNP o patologii

- Anomalia, patologia. Polski system kształtowania płac w tym, co jest finansowane z budżetu państwa jest oparty o jakieś absurdalne rozwiązania – uważa Broniarz, pytany o to, co mówi się w środowisku nauczycieli na temat zarobków lekarzy. - ZNP wielokrotnie zwraca uwagę na to, że w samej szkole mamy dziwne rzeczy – pomoc przedszkolna potrafi zarobić więcej, niż nauczycielka, dla której ona jest ową pomocą. Kto inny płaci – dodaje związkowiec.

Reforma edukacji? Prezes ZNP odpowiada, że „wielu nauczycieli nawet nie było pytanych, nawet nie uczestniczyło w tym procesie”. - Ta część, która brała aktywny udział w zmianach programowych sądzi, że to będzie dobry kierunek. A każdy „przedmiotowiec” mówi wyraźnie: ja się spodziewam czegoś więcej – komentuje prezes Broniarz.

Pytany o nieobowiązkowe prace domowe, Gość Radia ZET ocenia, że to „decyzja, która ma kontekst absolutnie polityczny”. - ZNP wielokrotnie zwracał uwagę, że to był błąd, będący elementem populistycznego ruchu premiera – podkreśla związkowiec i przypomina, że „prace domowe miały ogromny walor motywacyjny, usystematyzowały wiedzę, uczyły dziecka samodzielności, odpowiedzialności”. Choć przyznaje, że  obciążenie nadmiarem prac domowych było głębokim nieporozumieniem.  

RadioZET/MA

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET