Prezydent może uhonorować Łukasza Litewkę. Marcin Przydacz: Rekomendowałbym

5 min. czytania
24.04.2026 07:00
Obserwuj nas na Google

Szef Biura Polityki Międzynarodowej prezydenta Marcin Przydacz: - Pan prezydent znał Łukasza Litewkę, znał go bardzo dobrze. - W wielu sprawach pan poseł przychodził do Pałacu Prezydenckiego - dodaje Gość Radia ZET.

Marcin Przydacz
fot. RadioZET

Marcin Przydacz w Gościu Radia ZET

- Pan prezydent znał Łukasza Litewkę. Znał go bardzo dobrze. W wielu sprawach pan poseł przychodził do Pałacu Prezydenckiego, starał się szukać porozumienia mimo, że nie zawsze jego szefowie polityczni byli zadowoleni, ale w duchu odwagi chciał robić dobre rzeczy – mówi w Radiu ZET prezydencki minister Marcin Przydacz. Dopytywany przez Bogdana Rymanowskiego o to, czy Karol Nawrocki uhonoruje pośmiertnie Łukasza Litewkę, Gość Radia ZET odpowiada, że „to zawsze decyzja osobista prezydenta, w jakiej formule chce uhonorować”, ale dodaje: - Gdyby mnie prezydent zapytał o opinię, to z całym przekonaniem i otwartym sercem rekomendowałbym uhonorowanie tej postaci. - Tyle można mu na tym etapie ofiarować. Historia o nim nie zapomni. To dobro pozostanie z nami na długo – komentuje minister.

Marcin Przydacz opisuje również, że sam miał okazję poznać posła Litewkę. - Znaliśmy się też na stopie niepolitycznej, bo graliśmy razem w sejmową, poselską piłkę, graliśmy wspólnie w futbol. Na boisku też był piłkarzem dżentelmenem – podszedł, pomógł. Jeśli było ostrzejsze starcie, to podał rękę z uśmiechem i chęcią gry dalej – opisuje Gość Radia ZET. Prezydencki minister dodaje, że poseł miał „charakter pracowitego piłkarza – biegał bardzo dużo, aktywnie uczestniczył, walczył w koleżeńskiej formule”. - Mamy grupę posłów piłkarzy i widziałem tam tylko dobre komentarze o nim – mówi Marcin Przydacz.

- Wczorajsza informacja zdruzgotała mnie i moich kolegów z różnych stron barykady politycznej. Był wyjątkowym człowiekiem i posłem, od którego biła dobroć i koleżeńskość. Wyjątkowo tragiczne, że ludzie, którzy tworzyli dobro tracą życie w tak tragicznych okolicznościach – mówi w Radiu ZET minister Przydacz.

Marcin Przydacz zapewnia: Moja współpraca ze Sławkiem Cenckiewiczem była bardzo dobra, godzinami rozmawialiśmy

Czy Sławomir Cenckiewicz musiał odejść z BBN przez konflikt z Marcinem Przydaczem? - Mam wrażenie, że część dziennikarzy szuka drugiego, trzeciego, czwartego dna – komentuje Gość Radia ZET minister Przydacz i zaznacza: - Mogę zapewnić, że moja współpraca ze Sławkiem Cenkiewiczem była bardzo dobra. - Podzieliliśmy się konkretnymi zadaniami, każdy realizował swoje. Jeśli kompetencje się zazębiały, to godzinami rozmawialiśmy. Spotykaliśmy się u niego w gabinecie, u mnie, w innej formule – przyznaje szef Biura Polityki Międzynarodowej prezydenta.

Dlaczego w takim razie szef BBN musiał odejść? - Z jednej strony wygrał proces z bezprawiem rządu Donalda Tuska w dwóch instancjach sądów administracyjnych, a jednocześnie próbuje się mu paraliżować pracę. Jak się jest szefem BBN i nie dostaje się informacji w formule niejawnej, to ta praca nie może być w pełni wykonywana z dobrym skutkiem dla prezydenta – komentuje Marcin Przydacz. Jego zdaniem „profesor Cenckiewicz stwierdził, że skoro on ma być przeszkodą w dobrej pracy dla prezydenta, to zajmie się innymi rzeczami”. Prezydencki minister ocenia, że teraz „na pewno przysłuży się profesorowi Czarnkowi, ale też jako intelektualista w polityce”.

Z kolei negatywnie minister ocenia działalność rzecznika ministra koordynatora służb specjalnych. - Patrząc na to, kto został rzecznikiem służb w Polsce to pokazuje, jak głęboki problem mamy dziś w Polsce. Nie podoba mi się ta postać. Jest skandalem, że taka postać dziś jest twarzą polskich służb. Ormo. Przeszkadza mi próba obrażania np. prof. Cenckiewicza i bezprawie, które realizuje ten pan i ci ludzie – mówi Gość Radia ZET.

Negatywna opinia marszałków Sejmu i Senatu ws. aneksu do raportu WSI? - Pan prezydent nie jest związany. Mam nadzieję, że pan Czarzasty wyda własną opinie, a nie będzie konsultował ze swoimi wschodnimi kontaktami – mówi minister Przydacz. Kontakty z Rosją? - Nie twierdzę, że marszałek Sejmu jest dziś na pasku Rosjan. Historię z lat 80. i jego miłość do komunizmu wszyscy pamiętamy. Mam dziś głęboko nadzieję, że to nie wschodnie kontakty marszałka… Pewnie będzie się konsultować z ludźmi z WSI – komentuje minister.

Przydacz: Morawiecki ma wszelkie podstawy, by patrzeć na siebie jako lidera dużego środowiska prawicowego

Pytany w „krótkiej piłce” o to, czy Mateusz Morawiecki przejmie PiS, Marcin Przydacz odpowiada, że „dziś nie ma takiej decyzji”, ale zaznacza: - Co będzie za 20, 30 lat… Mateusz Morawiecki ma wszelkie podstawy do tego, by patrzeć na siebie jako lidera dużego środowiska prawicowego.

Czy prezydent podpisze ustawę Polski 2050 o kryptowalutach? - Ustawa nie weszła jeszcze do prac sejmowych. Gdybym powiedział, że podpisze, a ona zostanie w pełni zmieniona… W zależności od kształtu prezydent decyduje. Rynek kryptowalut musi zostać uregulowany w odpowiedni sposób – odpowiada minister Przydacz.

Minister Przydacz o ochronie zdrowia i rządzie: Wygląda na celowe działanie, by doprowadzić do prywatyzacji. Być może będzie kolejny szczyt

- Sytuacja w służbie zdrowia jest dramatyczna, jest wynikiem nieumiejętnego zarządzania, ale także celowego działania, by doprowadzić do prywatyzacji niektórych elementów. Wygląda to na celowe działanie – ocenia prezydencki minister, w internetowej części programu „Gość Radia ZET”. Co robi prezydent? Marcin Przydacz odpowiada, że „w ramach kompetencji prezydent robi tyle, ile może”. - Być może będzie kolejny szczyt medyczny, zobaczymy. Jeśli będzie ku temu potrzeba – dodaje minister.

Marcin Przydacz atakuje także obecnie rządzących i zarzuca im „cynizm”. - Krytykowali finansowanie TVP i mówili „my damy na onkologię dziecięcą”. Nawet zagrali bezczelnie dziećmi chorymi na raka, by uderzyć w rząd Zjednoczonej Prawicy. Przyszli do władzy i nie dość, że nie dali na dzieci na onkologię, to zwiększyli finansowanie swojej propagandy – mówi Gość Radia ZET.

Minister o opóźnieniach w dostawie amerykańskiego sprzętu: Po znajomości możemy mieć mniejszy okres oczekiwania

Bliski Wschód i amerykański sprzęt i dostawy w opóźnieniach? - Mogą się pojawić. Będzie konkurencja w kolejce. Ważne są relacje. Kto będzie miał dobre relacje, to będzie miał mniejsze opóźnienia – uważa szef Biura Polityki Międzynarodowej prezydenta. Zdaniem Marcina Przydacza „po znajomości możemy mieć mniejszy okres oczekiwania, niż inni i lepiej o to zabiegać”. Minister przestrzega jednocześnie, że „jeśli SAFE, a tak mówią też dokumenty ma być wydane w perspektywie następnych 4 lat, to Europa nie ma dziś ani takich technologii, ani zdolności produkcyjnych i będzie na chybcika wydawane”.

Przydacz o prezydentach Polski i Francji: Są w bezpośrednim kontakcie. Spotkanie? Proponuje się wszelkie możliwe lokalizacje poza Warszawą

- Akurat panowie prezydenci [Karol Nawrocki i Emmanuel Macron – red.] są w bezpośrednim kontakcie, także i telefonicznym – zapewnia szef Biura Polityki Międzynarodowej. Wizyta prezydenta Francji w Polsce? - Z innych źródeł, niż od polskiego rządu wiem, że strona rządowa robiła wszystko, żeby do wizyty prezydenta Macrona nie doszło w Warszawie, bo miałby świadomość, że jak będzie w Warszawie, to prezydent Macron spotka się także z prezydentem Polski – ocenia Gość Radia ZET. Jego zdaniem „jeśli proponuje się wszelkie możliwe lokalizacje poza Warszawą, to jest to jasny sygnał, że nie chce się doprowadzić do spotkania z prezydentem”.

Szef BPM tłumaczy, że często przyjmuje dyplomatów rożnych państw, którzy chcą zorganizować wizyty swoich prezydentów w Polsce. – Mówią: będziemy organizować wizytę mojego prezydenta w pana kraju, czy są jakieś sugestie? Ja mówię: jeśli jest oficjalna, to powinniście się spotkać także z premierem i marszałkami – opisuje minister i dodaje: - Ja mam perspektywę państwową, a tam mam wrażenie, że często przebija partyjna.

RadioZET/MA

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET