Rząd ma plan ws. SAFE w razie weta prezydenta. Bosacki: Możliwe bez ustawy
Rząd ma plan na wprowadzenie SAFE, mimo weta prezydenta. Wiceszef MSZ Marcin Bosacki: - Niebywałe szkodnictwo. Gość Radia ZET
Marcin Bosacki w Gościu Radia ZET
- Jestem przekonany, że uda się jeśli nie całość, to większość tego programu wprowadzić w życie. Dla dobra polskiego bezpieczeństwa i polskiego przemysłu obronnego, innymi środkami – zapowiada w Radiu ZET Marcin Bosacki, pytany przez Marcina Zaborskiego o to, co zrobi rząd, jeśli prezydent zawetuje SAFE. Wprowadzenie bez ustawy? - Tak, to jest możliwe – zaznacza Gość Radia ZET. Wiceszef MSZ tłumaczy, że „takie postępowanie prezydenta byłoby niebywałym szkodnictwem”. - To program, który ma same plusy i z przyczyn albo lobbystycznych, albo z powodu strasznej głupoty obóz PiS go kontestuje – uważa wiceminister spraw zagranicznych.
Marcin Bosacki podkreśla, że to nie jest żadna pułapka, a PiS mówiąc tak „boi się własnej niekompetencji i własnych ciągot autorytarnych”. - W programie SAFE są absolutnie same plusy. To tani program kredytowy, spłaca rozłożona na ponad 40 lat, przez 10 lat się nie spłaca kapitału. Nie trzeba płacić do niego VAT-u. SAME plusy – wylicza wiceszef MSZ.
Pytany o to, dlaczego np. Niemcy, Szwecja czy Holandia nie chcą SAFE, skoro to tak dobra pożyczka, wiceszef polskiej dyplomacji komentuje, że „program najbardziej jest potrzebny wschodniej flance, ale też korzystają z niego Włosi czy Belgowie, a kilka krajów ma tańszą albo porównywalną możliwość kredytową”. - Nadal mamy znacząco wyższe stawki pożyczki pieniędzy na rynku i dlatego dla nas oraz dla wielu innych krajów ten program jest niezwykle korzystny. On jest poza budżetem. Nie obciąża naszego ratingu, wskaźników zadłużenia – dodaje Marcin Bosacki.
Pytany o to, czy ws. SAFE powinno odbyć się referendum, wiceszef odpowiada, że nie. Podobnego zdania jest 65 proc. głosujących w sondzie na radiozet.pl.
Pieniądze z SAFE – na co pójdą? - Z całą pewnością żadne miliardy na Ukrainę nie trafią. Z prawie 200 mld 80 proc. co najmniej zostanie w Polsce. Subkontraktorami mogą być firmy z innych, niż europejskie krajów, w tym z Ukrainy. Być może część środków pójdzie na wspólne przedsięwzięcia polsko-ukraińskie, ale wzmacniające polską obronność, część może trafić do przedsięwzięć polsko-amerykańskich – mówi wiceminister spraw zagranicznych.
Wiceszef MSZ Marcin Bosacki: Prezydent nie dostał stanowiska rządu ws. Rady Pokoju. Możemy przeanalizować, jeśli zmienią się zasady
- Na razie nie – przyznaje Gość Radia ZET Marcin Bosacki, pytany o to, czy prezydent dostał na piśmie stanowisko rządu ws. Rady Pokoju. Wiceszef MSZ dodaje, że Karol Nawrocki dostał na razie analizy. -Wszyscy słyszeli przedwczoraj wypowiedź premiera, który jasno powiedział, że na obecnych zasadach Polska do Rady Pokoju nie wstąpi. Panowie z Kancelarii Prezydenta mają wiele wad, ale do tej pory nie wiedziałem, że należy do nich głuchota – komentuje wiceminister spraw zagranicznych zaznaczając, że prezydenccy ministrowie „jasno usłyszeli z ust premiera, że Polska na tych zasadach nie wchodzi, ale jeśli zasady by się zmieniły na bardziej korzystne, to możemy ponownie przeanalizować ten pomysł”.
Na jakich zasadach Polska mogłaby wstąpić do Rady Pokoju? - Np. nie może być warunkowości, że w tej organizacji pełnię praw i długotrwałe członkostwo mają tylko te kraje, które w pierwszym roku wpłacą miliard dolarów – odpowiada Marcin Bosacki. A co z płatnością? - Przepis z regulaminu Rady Pokoju jasno mówi, że każdy kraj, który nie chce mieć warunkowego członkostwa, zależnego od Donalda Trumpa, musi w ciągu pierwszego roku wpłacić miliard dolarów – mówi wiceminister spraw zagranicznych. Jego zdaniem w tej sprawie „pan Przydacz albo kłamie, albo nie potrafi czytać po angielsku, nie ma innego wyjaśnienia tej zadziwiającej zapowiedzi”.
- Jeśli dostał imienne zaproszenie, to materiały merytoryczne co do finansowania odbudowy Strefy Gazy dostanie – odpowiada wiceszef MSZ, pytany o to, czy prezydent Polski może być na pierwszym posiedzeniu Rady Pokoju, jako świadek obserwator.
Rozmowa z ambasadorem USA. Wiceszef MSZ zdradza szczegóły. „Spotkanie w 4 oczy”
- Czy ktoś z rządu powiedział ambasadorowi USA w Polsce, że przesadził? – pyta Marcin Zaborski.
- Tak. Jeden z wiceministrów spraw zagranicznych. Nie będę ujawniał szczegółów rozmów dyplomatycznych – mówi Marcin Bosacki.
Dopytywany przez prowadzącego o to, dlaczego ambasador Rose nie został wezwany do MSZ, na dywanik, wiceminister tłumaczy: - Można to robić w innych okolicznościach, jeśli ktoś z szefostwa MSZ – tutaj trochę się już ujawnię – spotykał z ambasadorem, spotkanie w 4 oczy.
Wiceszef MSZ krytykuje szefa MON: Niesmaczne i niegodne Polski. Zawsze byłem przeciwny lizusostwu
- Powiem szczerze, że nazywanie bazy w Bolesławcu Fortem Trump na pewno uzgodnione nie jest – mówi Gość Radia ZET Marcin Bosacki, pytany w internetowej części programu o słowa Władysława Kosiniaka-Kamysza. Minister obrony mówi w Tok FM o tym, że w Bolesławcu budujemy coś, co roboczo nazywa „Fortem Trump”. - Zawsze byłem przeciwny lizusostwu, by cokolwiek nazywać imieniem urzędującego prezydenta USA. To jest niesmaczne i niegodne Polski – uważa wiceminister spraw zagranicznych. Jego zdaniem „nazywanie baz wojskowych nie zasłużonymi dla historii RP prezydentami USA, tylko obecnymi, jest przekroczeniem pewnej granicy, której przekraczać nie powinniśmy”.
Marcin Bosacki z radą „dla amerykańskich przyjaciół”: Może warto spojrzeć na siebie
- Miałbym taką radę dla wszystkich przyjaciół amerykańskich - i mówię bez żadnego przekąsu, bo Ameryka jest naszym przyjacielem (…) - jeśli sondaże pokazują, że jesteś mało popularny albo twoja popularność gwałtownie spada, to może jednak warto spojrzeć na siebie, jeśli chce się dbać o to, by naród polski odnosił się tak przyjaźnie, jak jeszcze niedawno – mówi wiceminister spraw zagranicznych, w internetowej części programu „Gość Radia ZET”. Marcin Bosacki dodaje, że nawet przyjaciele w stosunkach międzynarodowych mają czasem różne interesy.
Bosacki o wykluczonym z IO ukraińskim sportowcu: Skandal, niesmaczne i niemoralne
- To, co robi Komitet Olimpijski jest absolutnym skandalem. Gdyby któryś z polskich sportowców miał na kasku osoby poległe np. w II WŚ, to co? Też by Komitet zabronił? – mówi wiceszef MSZ, pytany o wykluczenie z igrzysk ukraińskiego sportowca. Chodziło o jego kask, na którym miał wizerunki sportowców poległych w Ukrainie. - Absolutnie skandaliczne. Ukraina toczy bohaterską, obronną walkę, jeden ze sportowców uczcił bohaterów i jakiś urzędnik MKOL stwierdził, że to przekroczenie granic. Głęboko niesmaczne i niemoralne – ocenia Gość Radia ZET.
Co Polska zrobiła ws. Ziobry? - Oczywiście, że daliśmy Węgrom jasny przekaz, że jesteśmy z tego faktu niezadowoleni. Żaden polski, wysoki urzędnik w ostatnich tygodniach z Orbanem nie rozmawiał – przyznaje Gość Radia ZET i dodaje: - Możemy publicznie mówić, że Węgry się mylą i robią coś, co rujnuje sprawiedliwość w UE.
- Powiem coś, co jest tajemnicą świata politycznego – jest spora część polityków w PiS, którzy też chcieliby rozliczenia rej afery [Pegasusa – red.], bo uważają, że to pewna, określona cząstka tej formacji wykorzystywała dla swoich prywatnych celów Pegasusa – mówi polityk KO.
RadioZET/MA
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET