Wiceminister sportu: Piesiewicz powinien zastanowić się, czy jego misja jest dziś wciąż aktualna
- Radosław Piesiewicz powinien zastanowić się, czy jego misja jest dziś wciąż aktualna - powiedział w “Gościu Radia ZET” o szefie PKOl wiceminister sportu Ireneusz Raś.
Raś mówił, że pamięta “jak Piesiewicz, kiedy był wybierany, mówił, że za daleko idziemy w kierunku upolitycznienia sportu, który powinien pozostać poza podziałami politycznymi”. - Piesiewicz wszedł z koncepcją, że PKOl będzie takim nadministerstwem do spraw sportu. Zapowiedział, że tam będą spływać pieniądze spółek skarbu państwa i tak rzeczywiście przez poprzednią władzę zrobił i tym, nie chcę powiedzieć kupił, żeby nie zabrzmiało to tak transakcyjnie, ale trochę tak działaczy związkowych - precyzował Raś, dodając, że zapewne prezes PKOl zamierzał “przejąć kontrolę nad środkami publicznymi”.
Ocenił, że ta koncepcja upadła. Podsumował, że choć “z serca pewnie i z zaangażowaniem wspierał sportowców w Paryżu” to “Piesiewicz powinien zastanowić się czy jego misja jest dziś wciąż aktualna”.
- Trzeba przeanalizować Igrzyska i podsumować. Porównać to co udało nam się zdobyć, z tym co zakładaliśmy. Nie ma środowiska, które dziś powiedziałoby, że wynik olimpijski w Paryżu jest satysfakcjonujący - powiedział Raś.
Zaznaczył jednak, że “Olimpijczykom gratulujemy. To ich ogromny sukces, im się udało. Ważne, by w tych dyskusjach nie zatracić ich sukcesu”. - Ja wczoraj zapytałem w ministerstwie, o założenia medalowe, każdy związek zakłada, ile medali może zyskać i trzeba to teraz zweryfikować co i dlaczego się z tym założeniami nie udało - dodał.
"Osoba powszechnie szanowana"
- Uważam, że prezesem PKOl powinna być osoba powszechnie znana, szanowana ponad podziałami, bo to jest taki ambasador polskiego sportu na arenie międzynarodowej - powiedział Ireneusz Raś, wiceminister sportu.
Ocenił, że “trzeba nam takiej osoby dziś również, współpracującej z każdym i szanowanej przez wszystkich”. - Bo będziemy się gonić wokół tego sportu dziś mamy zamęt, a powinniśmy się gonić na bieżni - dodał Raś.
Szef PKOl do wymiany?
Zapytany, czy będzie zmiana na stanowisku szefa PKOl, odparł, że “prezesa PKOl mogą wymienić tylko członkowie PKOl, czyli związki sportowe. Czy dokonały one oceny merytorycznej startu? No nie. Szukamy cały czas rozliczeń, tracimy czas, a nie skupiamy się na meritum”.
- Konsekwencje muszą być dla związków sportowych, sprawdźmy to, kto kogo i na czyj koszt zabrał do Paryża, ale nie może to być jedyne działanie, równolegle rozmawiajmy i szukajmy rozwiązań dla poprawy sportu - zaznaczył Raś.
Prezesa PKOl Radosława Piesiewicza skrytykował, za plany przejęcia opieki i odpowiedzialności za zarządzanie sportowcami. - Taka koncepcja była, ja się spotkałem z tym, by prezes PKOl przejął sportowców i zarządzał nimi, uważam, że to się nie sprawdzi, nie będzie w naszych realiach skuteczne - mówił.
Dodał, że konieczny jest “rachunek sumienia, który minister Nitras chce teraz przeprowadzić”.
Zapewnił, że związki sportowe są transparentne i przygotowują sprawozdania. - Jak jakiś prezes sobie nie radzi, to jest przez związek wymieniany i tak powinno być, tak to działa - dodał.
Inne finansowanie?
Ocenił, że zmieniany powinien być sposób finasowania związków sportowych. - Zawsze jest jednak taka maniera, że na końcu jest ten cesarz, minister sportu, który albo da, albo nie da. Mnie to wkurza, powinny być czystsze kryteria. Wytyczone cele, które jak są realizowane, to są na to środki, jak nie, to wówczas tracą - mówił.
- Jak mamy prezesa związku i on sobie zakłada cele i ich potem nie realizuje, traci środki. Taki system powinien obowiązywać. Tak jest i w polityce, jak ktoś się nie sprawdza, traci poparcie - powiedział Raś.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET