Zamknij

Kidawa-Błońska: jeśli ludzie się do mnie uśmiechają, to naturalne, że się witam

12.02.2020 11:34

Każdy polityk musi się przyzwyczaić, że ludzie mogą na niego reagować dobrze albo źle - powiedziała kandydatka PO na prezydenta Małgorzata Kidawa-Błońska, komentując zakłócanie wystąpień prezydenta na Pomorzu. Jeżeli ludzie się do mnie uśmiechają, podają rękę i mówią, że mi sekundują, naturalne jest, że z tymi osobami się witam - dodała.

Kidawa-Błońska
fot. Karol Makurat/Reporter
loader

W poniedziałek, na Pomorzu prezydent Andrzej Duda uczestniczył w uroczystościach z okazji 100. rocznicy zaślubin Polski z morzem. W Pucku i Wejherowie grupa manifestujących próbowała zakłócić spotkanie z prezydentem. Pikietujący mieli ze sobą transparenty, na których widniały hasła m.in. "Konstytucja", "Duda jesteś wstydem narodu", "Duda = 4 litery", "Przestańcie kraść, wyPAD 2020". Demonstrujący gwizdali i wykrzykiwali hasła: "Marionetka", "Będziesz siedział".

W uroczystościach uczestniczyła też wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska (PO), kontrkandydatka Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich. Na filmikach zamieszczonych w internecie widać, że spotyka się ona z protestującymi wcześniej osobami, które pytają: "było słychać?".

Kidawa-Błońska o incydencie w Pucku

W środę w TOK FM Kidawa-Błońska oceniła, że uroczystości były ciekawe, dobrze zorganizowane i przyjechało na nie wiele osób z całej Polski. Wskazała, że obecne były także "rodziny +Gazety Polskiej+, które kiedy szłam ulicą, także dawały niezadowolenie, że jestem na tych uroczystościach".

To jest normalne. Ja się przyzwyczaiłam do tego, że takie zachowania są niestety w Polsce naturalne. (...) Pamiętam Powązki, pamiętam jak na prof. (Władysława) Bartoszewskiego gwizdano, na generała (Zbigniewa) Ścibor-Rylskiego. I było cały czas przyzwolenie. Mówiliśmy: nie możemy być obojętni, jeżeli się ktoś zachowuje w taki sposób, powinniśmy wszyscy wspólnie zwracać na to uwagę. Ale zawsze była akceptacja ze strony rządzących, zawsze mówiono: ludzie mają prawo wyrażać swoje emocje. Ja się zgadzam, ludzie mają prawo wyrażać swoje emocje, a my, politycy, powinniśmy tak samo szanować tych ludzi, którzy nas popierają, i tak samo tych, którzy nas nie akceptują Małgorzata Kidawa-Błońska

- Ale zawsze była akceptacja ze strony rządzących, zawsze mówiono: ludzie mają prawo wyrażać swoje emocje. Ja się zgadzam, ludzie mają prawo wyrażać swoje emocje, a my, politycy, powinniśmy tak samo szanować tych ludzi, którzy nas popierają, i tak samo tych, którzy nas nie akceptują - powiedziała.

Zobacz także

Kandydatka Platformy Obywatelskiej w tegorocznych wyborach prezydenckich dodała, że podczas uroczystości protestowała duża grupa ludzi niezadowolonych z prezydentury Andrzeja Dudy.

Jeżeli ludzie się do mnie uśmiechają, podają mi rękę i mówią, że mi sekundują, naturalne jest, że z tymi osobami się witam. Bo te osoby spotykałam także na demonstracjach pod sądami, pod Trybunałem Konstytucyjnym. Do każdej osoby, która się do mnie zwraca, mówię "dzień dobry" i się uśmiecham. Tak samo, jak do pana, który powiedział, że jak przyjadę na Podkarpacie, to mnie wyrzuci. Napisałam tweeta: jeżeli pan chce ze mną porozmawiać, proszę bardzo, proszę przyjechać - porozmawiajmy. Może go do czegoś przekonam. Nikogo nie będę wykluczać Małgorzata Kidawa-Błońska

- Polacy przez tyle lat (byli) nazywani gorszym sortem, hołotą, łże-elitami (...). I mówili to nie przypadkowi ludzie na ulicy, tylko to mówili prominentni, ważni politycy PiS. To pan (Joachim) Brudziński krzyczał do opozycji: komuniści i złodzieje. Powiedzieli, że można wszystko, niech się nie dziwią, że ludzie, którzy mają poczucie dumy, temu się sprzeciwiają. Ja bym nie chciała, żeby tak było, ale to się dzieje - podkreśliła.

Zobacz także

- Jeżeli ktoś się tak zachowywał przez tyle lat - a na dodatek rzeczywiście prezydentura Andrzeja Dudy, łamanie konstytucji, budzi wielki opór społeczny - musi się przyzwyczaić, że ludzie nie będą zadowoleni i nie będą uśmiechali się, mówiąc że nic się nie stało, bo stało się bardzo dużo złego. Natomiast każdy polityk musi się przyzwyczaić do tego, że ludzie mogą na niego dobrze reagować albo źle - dodała.

Małgorzata Kidawa-Błońska o hejcie w TVP

Kidawa-Błońska wskazała także, że w telewizji publicznej "hejt jest od rana do wieczora". - Przez ostatnie tygodnie, kiedy moje notowania zaczęły rosnąć, to co na mój temat wygaduje telewizja i w jaki sposób mnie przedstawia, to jest jeden wielki skandal. Nikomu to nie przeszkadza, nikt nie mówi, że telewizja publiczna powinna mnie przeprosić za to, co mówi w stosunku do mojej osoby. To jest opłacane z naszych, z Polaków pieniędzy i to jest celowy mechanizm - powiedziała.

Ludzie, niezależnie od tego czy lubią PiS, czy lubią Platformę, czasami protestują. Ale to jest protest, a nie hejt. Hejt to jest telewizja publiczna, to jest trolling, który się dzieje w internecie. Jeżeli mieliśmy takie farmy w Ministerstwie Sprawiedliwości, to znaczy, że to jest chory system. I naprawdę oskarżanie obywateli, że wyrażają swój sprzeciw, a akceptowanie, że państwo robi hejt wobec swoich obywateli, to są zupełnie dwie różne rzeczy Małgorzata Kidawa-Błońska

Kidawa-Błońska zadeklarowała, że jeśli przed pierwszą turą wyborów zostanie zorganizowana debata wszystkich kandydatów, to również weźmie w niej udział. Wskazała, że w kampanii będzie mówić m.in. o poczuciu bezpieczeństwa, zdrowiu, edukacji, czystości powietrza i drożyźnie.

Wybory prezydenckie 2020

Wybory prezydenckie odbędą się 10 maja - ogłosiła w środę marszałek Sejmu Elżbieta Witek. Wedle przepisów, ewentualna II tura (w przypadku, gdyby żaden z kandydatów nie uzyskał wystarczającej większości głosów) odbędzie się dwa tygodnie później, czyli 24 maja. 

Zobacz także

Do tej pory zamiar udziału w wyborach prezydenckich zadeklarowali: Małgorzata Kidawa-Błońska (PO), Władysław Kosiniak-Kamysz (PSL), Robert Biedroń (Lewica), Krzysztof Bosak (Konfederacja) i publicysta Szymon Hołownia. Oficjalnie chęci ubiegania się o kolejną kadencję nie ogłosił urzędujący prezydent Andrzej Duda. Jego obecna kadencja upływa 6 sierpnia. 

RadioZET.pl/PAP