Gorąco wokół Zondacrypto. „Nawrocki autoryzuje szemrane interesy”, „KNF to wróg kryptowalut"

3 min. czytania
24.04.2026 06:10
Obserwuj nas na Google

Coraz głośniej o aferze związanej z rzekomą niewypłacalnością Zondacrypto – największej polskiej giełdy kryptowalut. Prezydent Karol Nawrocki zawetował dwie ustawy regulujące działalność tego sektora, politycy mają rozbieżne spojrzenia na tę sprawę. O komentarz poprosiliśmy przedstawicieli koalicji rządowej oraz opozycji. 

Zondacrypto
fot. Tomasz Jastrzębowski/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie problemy z płynnością ma Zondacrypto i ilu inwestorów dotyczy.
  • Dlaczego współpraca Zondacrypto z PKOl była krytykowana.
  • Co zarzuca Komisji Nadzoru Finansowego Bartłomiej Pejo.
  • Które działania PiS są krytykowane w związku z aferą kryptowalut.

Nie milkną echa afery wokół Zondacrypto. O tym, że największa polska giełda kryptowalut może mieć poważne problemy z płynnością, pisały na początku kwietnia media. O jakich liczbach poszkodowanych i kwotach, które mogły stracić osoby inwestujące w ten sektor, mówimy? 

Afera Zondacrypto. „Bezczelność”

- Poszkodowanych może być kilkadziesiąt tysięcy osób. Jeśli zaś chodzi o pieniądze, to musi oszacować prokuratura i instytucje państwowe – przyznał w rozmowie z RadioZET.pl Michał Szczerba. Zdaniem europosła KO PiS swoimi działaniami „począwszy od kampanii Karola Nawrockiego, uwiarygadniał ten podmiot, a dziś stawia się w roli ofiary, choć tak naprawdę pracował marketingowo nad tym, by budować wiarygodność zarówno podmiotu i rynku, co do którego były wątpliwości”.

Przekonywał, że nie powinno było dojść do współpracy Zondacrypto z Polskim Komitetem Olimpijskim. Przypomnijmy, że pojawiły się informacje, iż medaliści olimpijscy – np. skoczek narciarski Paweł Wąsek – mają problemy z wymianą tokenów na pieniądze. - To pokazuje że szczytem bezczelności było wprowadzenie do PKOl podmiotu niewiarygodnego, któremu dawano autoryzację. Poszkodowani są tylko ci, którzy inwestowali w giełdę kryptowalut ale również właśnie olimpijczycy i tu powinno się skończyć dymisjami – stwierdził Szczerba. 

„KNF to wróg sektora kryptowalut”

Nieco inaczej widzi to Bartłomiej Pejo z Konfederacji. - To przede wszystkim efekt działań naszego rządu. Gdyby polskie państwo pomyślało o zabezpieczeniu Polaków, użytkowników giełd kryptowalutowych, gdyby nie wrogie podejście ze strony Komisji Nadzoru Finansowego, to Zondacrypto najprawdopodobniej nie przeniosłaby się do Estonii, tylko zostałaby w Polsce i można by było regulować jej działalność. Niestety, tak się nie stało – mówił w rozmowie z RadioZET.pl.

Redakcja poleca

Co konkretnie zarzuca polskim władzom parlamentarzysta? - Po pierwsze, prawo jest wdrażane za późno, a po drugie, jest szkodliwe i niebezpieczne dla polskich przedsiębiorców oraz użytkowników giełd kryptowalutowych. Regulacje, które chciał wprowadzić rząd, a które zawetował prezydent Nawrocki, doprowadziłyby jedynie do tego, że nie mielibyśmy żadnej giełdy kryptowalutowej w Polsce, bo w tej propozycji warunki KNF są szkodliwe dla tego rynku – tłumaczył.  Zdaniem posła KNF to „wróg” i „szkodnik” dla branży kryptowalut, przez co nie może ona funkcjonować w Polsce na normalnych zasadach.

- Dlatego zaproponowaliśmy, pod przewodnictwem prof. Krzysztofa Piecha, ustawę, która jest przyjazna, a jednocześnie stanowi pewną możliwość kontroli tego sektora przez KNF – wyjaśniał Pejo. Chodzi m.in. o utworzenie specjalnego pionu w strukturze Komisji, który byłby odpowiedzialny za rynek kryptowalut. - Mamy wrażenie, że KNF w ogóle nie ma pojęcia, jak ten system funkcjonuje. A nawet jak rozumie, to jest – jak wspomniałem wcześniej – po prostu wrogo nastawiona – stwierdził, dodając, że ustawa w takim kształcie mogłaby liczyć na poparcie ze strony części PiS, a nawet podpis prezydenta Nawrockiego, a poza tym „pozwoliłaby na kontrolę państwa polskiego nad rynkiem kryptowalutowym i mogłaby spowodować, że użytkownicy giełd byliby faktycznie w Polsce chronieni”. - Ściągnęlibyśmy te giełdy z powrotem do Polski, gdzie miałyby one korzystne warunki do funkcjonowania – oznajmił. 

Afera uderzy w PiS i Nawrockiego?

Spora część komentatorów zwraca uwagę, że afera ta obciąża przede wszystkim właśnie PiS. - Mieli pełną świadomość tego, że kryptowaluty są wykorzystywane jako pralnia pieniędzy, by finansować działania o charakterze dywersji, sabotażu, ale też nielegalnego finansowania kampanii wyborczej. Przykład Mołdawii z zeszłorocznej kampanii referendalnej i parlamentarnej tylko to potwierdza. Dlatego też Komisja Europejska, a później Rada Europejska i Europarlament zdecydowały się na nową regulację, która niestety, z uwagi na weta prezydenta, w przypadku Polski w tych szczegółach nie weszła w życie – mówił Szczerba. 

Eurodeputowany KO przekonywał, że należy przyjrzeć się wetom Nawrockiego w tej sprawie. - Mam wrażenie, że gdzieś tam w tle są pieniądze i lobbying, który nie powinien mieć miejsca. Prezydent deklarował „po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy”, a tak naprawdę wygląda na to, że autoryzuje i wspiera szemrane interesy, a poza tym uniemożliwia KNF działanie, które byłoby skuteczne i w interesie inwestorów – podsumował. Czy w takim razie będzie odtajnione posiedzenie Sejmu z grudnia 2025 roku, które dotyczyło właśnie kryptowalut? - To są oczywiście decyzje marszałka Sejmu, które trzeba skonsultować ze służbami – ocenił Szczerba. - Absolutnie tak – stwierdził natomiast Pejo. 

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET