`

Czapeczka MAGA zaczyna uwierać. PiS zapłaci rachunek za miłość do Trumpa?

8 min. czytania
13.04.2026 06:15
Obserwuj nas na Google

Jeszcze niedawno posłowie PiS skandowali nazwisko Donalda Trumpa w sejmowej sali. Dziś jego kolejne decyzje i wypowiedzi coraz częściej stawiają polityków tej partii w niewygodnej sytuacji. Fascynacja nieprzewidywalnym politycznym guru zaczyna wystawiać rachunek, którego kilka lat temu polska prawica zupełnie się nie spodziewała.

Jeszcze niedawno posłowie PiS skandowali nazwisko Donalda Trumpa w sejmowej sali.
fot. PAP/ EPA

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak związek PiS z Trumpem wpływa na ich wizerunek
  • Dlaczego politycy PiS nie krytykują Trumpa
  • Co mówią sondaże o zaufaniu do deklaracji Trumpa
  • Jakie konsekwencje mogą mieć groźby Trumpa o wyjściu z NATO

Ponowne zwycięstwo Donalda Trumpa w listopadzie 2024 roku miało być wielką szansą także dla polskiej prawicy, szczególnie Prawa i Sprawiedliwości, które konsekwentnie i od wielu lat publicznie go popierało i identyfikowało się z jego działaniami. Tymczasem związek z Trumpem staje się dla PiS coraz większym problemem wizerunkowym. Politycy tej partii niemal od początku prezydentury zamiast chwalić się skutecznością amerykańskiego prezydenta, częściej muszą szukać tłumaczeń dla jego nieprzewidywalnych i skrajnych zachowań. Z wielkiej euforii i nadziei, które towarzyszyły posłom PiS w listopadzie 2024 roku, gdy na sali sejmowej skandowali oni imię i nazwisko nowego amerykańskiego przywódcy, pozostała coraz trudniejsza do ukrycia polityczna dezorientacja.

Dziś niektórzy politycy PiS poza kamerami przyznają, że słynne wiwaty na cześć Trumpa w polskim Sejmie rzeczywiście były niestosowne, bo choć sympatyzowanie z zagranicznymi politykami nie jest samo w sobie niczym nagannym, to tak ostentacyjne manifestowanie poparcia – szczególnie w wykonaniu ugrupowania, które tak często odwołuje się do haseł suwerenności państwa i „wstawania z kolan” – wyglądało mocno kuriozalnie. Oficjalnie jednak PiS nie koryguje ani o milimetr swojej linii. Nadal twardo i wiernie obstaje przy Donaldzie Trumpie, widząc w nim zarówno politycznego zbawcę, jak i ideologicznego guru.

„Trump gra twardo i ja lubię taką postawę”

Jednym z posłów, który najbardziej widowiskowo demonstruje swoje poparcie dla Trumpa i ruchu MAGA, jest Mariusz Gosek, bliski współpracownik Zbigniewa Ziobry. Gdy pytamy go o to, czy jest rozczarowany polityką amerykańskiego prezydenta, odpowiada bez zawahania: - Czuję się rozczarowany, ale postawą Niemiec i mediów im sprzyjających. Donald Trump gra twardo i lubię taką postawę, bo z obłudnikami i hipokrytami zawsze trzeba tak grać. Wiadomo było, że jeżeli Donald Trump tak twardo zagrał, to za chwilę będzie zawieszenie broni z Iranem. Daje godziny na pewne rzeczy i na drugi dzień okazuje się, że doszło do zawieszenia broni na 14 dni.

Zdaniem Mateusza Mazziniego, socjologa, reportera i latynoamerykanisty, na tle europejskiej, antyunijnej, nacjonalistyczno-populistycznej prawicy PiS jest całkowitym ewenementem. – Za wyjątkiem Orbána i Fideszu, który jest podpięty pod kroplówkę Trumpa i mocno sprzężony finansowo i instytucjonalnie, ze świecą szukać prawicowej, populistycznej partii w Europie, która nie byłaby gotowa na chociaż minimalną krytykę czy utrzymywanie zdrowego dystansu do Trumpa. Politycy PiS wydają się ludźmi, którzy są niezdolni do krytyki Trumpa z przyczyn ideowych albo mają całkowicie mylną diagnozę wpływu Trumpa na losy Europy – wylicza.

Redakcja poleca

Czerwony dywan i oklaski dla Putina

Od początku drugiej kadencji Trumpa sprawy nie układają się tak, jak liczyło na to PiS. Pierwszą kwestią była oczywiście Ukraina. Trump, jak wyliczyło CNN, co najmniej 53 razy publicznie obiecywał szybkie zakończenie wojny ukraińsko-rosyjskiej, za którą obwiniał swojego poprzednika Joe Bidena. Narrację tę powielali także polscy politycy, głównie z PiS. Wielokrotnie zapewniali, że tylko Donald Trump jest w stanie doprowadzić do zakończenia wojny w Ukrainie, zwracając uwagę na jego kluczowe cechy charakteru.

Sytuacja szybko zaczęła wymykać się spod kontroli, bo nie dość, że amerykańskiemu prezydentowi nie udało się zakończyć wojny, to jego polityce wobec Rosji i Ukrainy towarzyszyła cała seria trudnych do wyjaśnienia wypowiedzi i zachowań, w których zdawał się on obarczać większą odpowiedzialnością Kijów. Wymowne były tutaj dwie sceny: czerwony dywan rozłożony przed Putinem podczas spotkania obu przywódców w Anchorage, oklaski Trumpa dla rosyjskiego dyktatora oraz awantura w Białym Domu w trakcie rozmów z Wołodymyrem Zełenskim.

W kolejnych miesiącach groteskowe wypowiedzi i wpisy Trumpa urosły do rangi internetowego memu. Amerykański prezydent jak mantrę powtarzał, że zakończył osiem wojen i należy mu się za to Pokojowa Nagroda Nobla. Wielokrotnie zapowiadał potrzebę zajęcia Grenlandii, włączenia do USA Kanady, a także przekształcenie zniszczonej Strefy Gazy w luksusowy kurort – Riwierę Bliskiego Wschodu.

Pytany w TVN o sprawę Grenlandii Jacek Sasin z PiS obwinił Europę o eskalowanie napięć. - W obliczu zagrożeń, które generuje Rosja, w naszym interesie jest ścisły sojusz ze Stanami Zjednoczonymi. Na tym powinniśmy się koncentrować, a nie egzaltować się tym, że jakiś mały kraj poczuł się dotknięty, bo został źle potraktowany przez swojego sojusznika - stwierdził. Szef prezydenckiego BBN Sławomir Cenckiewicz przekonywał z kolei, że patrzy na sprawę z zupełnie innej perspektywy niż ci, którym – jak mówił – „serce nakazuje walczyć o wolność Grenlandczyków”.

Po słynnej awanturze w Białym Domu, do której doszło w czasie spotkania Trump–Zełenski, politycy PiS winą obarczyli prezydenta Ukrainy. - No głupek byśmy powiedzieli. Tak się zachował niestety i tu nie ma co owijać słów w bawełnę, tak się zachował prezydent Ukrainy - komentował Przemysław Czarnek. W podobnym tonie wypowiedział się eurodeputowany tej partii Waldemar Buda. - Nikt przed nim w ten sposób się nie zachowywał w Białym Domu – mówił.

„Rytualne, bezrefleksyjne poddaństwo”

- Dzisiaj to obrażanie Donalda Trumpa może spowodować tyle, że za chwilę Ameryka opuści NATO. I wtedy nie ma NATO. Trzeba być głupcem, żeby myśleć, że Niemiec będzie bronił Polaka. Niemcy latami się przecież rozbrajali. Nadal jest uderzanie w Donalda Trumpa i wypychanie go, także przez mainstreamowe media, aby wszyscy zapomnieli o tym, co Niemcy uczynili Polsce – przekonuje Mariusz Gosek z PiS.

W ocenie Mateusza Mazziniego, przez działalność PiS, jego podejście do Trumpa i ruchu MAGA  „przebija się irracjonalne, mocno zideologizowane przekonanie o polskiej wyjątkowości”. - Z szeregów PiS jest tylko ciągłe, rytualne wręcz i bezrefleksyjne poddaństwo. Oni zachowują się tak, jakby wierzyli, że z racji na to, gdzie Polska leży geograficznie i że przez lata byliśmy modelowym sojusznikiem pod kątem zakupu amerykańskiego uzbrojenia, Amerykanie nigdy nas nie opuszczą. To fantazja o Polsce jako o europejskim Singapurze – zauważa.

Wiwaty na cześć Trumpa w polskim Sejmie i paradowanie w czapeczkach MAGA to jednak nie wszystko. W styczniu 2026 roku opinię publiczną zszokował wpis europosła PiS Dominika Tarczyńskiego, który opublikował w mediach społecznościowych nagranie z momentu interwencji federalnej w Minneapolis, dodając podpis o treści „Good job ICE! FAFO”. Chodzi o sprawę zastrzelenia 37-letniego mieszkańca Minneapolis, Alexa Prettiego, przez federalnych agentów podczas szeroko zakrojonej operacji imigracyjnej. FAFO to skrót od wulgarnego zwrotu „Fu*k Around and Find Out”, który można przetłumaczyć jako „zrób coś nierozsądnego i przekonaj się o konsekwencjach”.

W 2024 roku Tarczyński chwalił się z kolei, że doniósł do otoczenia amerykańskiego polityka na Polskę. - Mogę ujawnić, że sztab Donalda Trumpa otrzymał wszystkie materiały z negatywnymi wypowiedziami na jego temat – mówił. - Donald Trump jest świadomy, co pisała na jego temat żona Radosława Sikorskiego, co mówili o nim polscy politycy, w tym Donald Tusk – wyliczał w rozmowie z portalem wpolityce.pl.

Sprawy nie układają się dla polskiej prawicy korzystnie także w ostatnich miesiącach. Z sondażu przeprowadzonego przez SW Research na zlecenie Onetu wynika, że większość badanych nie ufa deklaracjom Donalda Trumpa dotyczącym powodów ataku na Iran. Aż 54,8 proc. respondentów przyznało, że nie wierzy w podawane publicznie uzasadnienia tej decyzji. Przeciwnego zdania jest jedynie 17,9 proc. ankietowanych, natomiast 27,3 proc. nie potrafiło jednoznacznie ocenić wiarygodności tych wyjaśnień.

Jednak ostatnie działania Trumpa wywołują niezadowolenie przede wszystkim w USA. Badanie przeprowadzone przez YouGov dla „The Economist” (zrealizowane w dniach 1–3 kwietnia) wskazuje, że politykę Trumpa popiera jedynie 36 proc. obywateli USA, podczas gdy aż 57 proc. ocenia ją negatywnie.

Trump grozi „zagładą cywilizacji”, ale zmienia zdanie

Po uderzeniu na Iran i zablokowaniu przez to państwo Cieśniny Ormuz w górę poszybowały ceny paliw. Co gorsza, eksperci wskazują, że wyższe ceny ropy i gazu niebawem przełożą się na wzrost inflacji na świecie, także w Polsce. Skala tego zjawiska będzie jednak zależała przede wszystkim od tego, jak długo utrzyma się blokada Cieśniny Ormuz.

Dla PiS to trudna sytuacja, bo pełną odpowiedzialność za możliwe tąpnięcia w gospodarce ponosi w tej chwili agresywna polityka Donalda Trumpa. Działaniom wojennym towarzyszą także budzące grozę publiczne wypowiedzi amerykańskiego przywódcy. Kilka dni temu zapowiadał całkowitą anihilację społeczeństwa w Iranie. „Dzisiaj w nocy zginie cała cywilizacja i nigdy już nie powróci. Nie chcę, żeby tak się stało, ale najprawdopodobniej tak będzie” – pisał Trump, ale już dzień później zapowiedział dwutygodniowe zawieszenie broni z Iranem, uzależniając je od otwarcia Cieśniny Ormuz.

W ruchu MAGA, czyli politycznym zapleczu Trumpa, coraz więcej polityków i komentatorów mówi wprost o zdradzie prezydenta, który wcześniej obiecywał, że nie uwikła Stanów Zjednoczonych w kolejną wojnę, zwłaszcza na Bliskim Wschodzie. Jeden z najważniejszych głosów środowiska MAGA, Tucker Carlson, określił atak na Iran jako „obrzydliwy i zły”.

Sprawę inaczej widzą jednak politycy PiS, którzy z ogromną determinacją bronią także tej decyzji Trumpa. - Wojna w Iranie wybuchła, bo był reżim i dyktatura, mordowanie dzieci, kobiet. To się komuś podoba? Ktoś to uznaje, że przyjaciel Putina, który dostarczał mu drony, Shahedy, ogromną broń, które zabijane były również kobiety i dzieci na Ukrainie. Ile mediów to podnosi, że Iran to sprzymierzeniec Putina? - wylicza Mariusz Gosek. - Mam nadzieję, że zapanuje w Iranie pokój. Nie ukrywam, że codziennie poświęcam 2-3 godziny na lekturę mediów amerykańskich z wielu źródeł, i widzę, jak zmienia się nastawienie dziennikarzy i ludzi kształtujących opinię publiczną w USA, jak dowiedzieli się, jakim arsenałem dysponował Iran. Jeżeli ktoś myśli, że ci dyktatorzy trzymali to sobie po to, żeby było fajnie, to gratuluję – dodaje.

Czapeczka MAGA, która miała być symbolem triumfu prawicowej, populistycznej kontrofensywy, chcąc nie chcąc, staje się dla zafascynowanych trumpizmem polityków PiS obciążeniem. Kolejne kuriozalne wypowiedzi amerykańskiego prezydenta, apokaliptyczne groźby, nieprzewidywalność i nieustanna zmiana zdania budzą coraz więcej obaw o przyszłość bezpieczeństwa w Europie. Politycznie najgorszy jest jednak brak skuteczności Trumpa. Z kampanijnych obietnic zakończenia wojen i niskich cen energii pozostaje jedynie wspomnienie. Dostrzegają to już także wyborcy w innych krajach. - Jeżeli Orban przegra, to prawdopodobnie będziemy mieli koniec efektu poparcia Trumpa. Jeżeli Orban przegra, to będzie trochę dowód na to, że przywiązanie do Trumpa staje się wersją „Szkarłatnej litery”, że to toksyczna relacja, która bardziej szkodzi niż pomaga – zauważa Mazzini.

Trump wyprowadzi Amerykę z NATO?

Największy niepokój wywołują jednak ostatnie zapowiedzi Trumpa dotyczące przyszłości NATO i możliwości opuszczenia Sojuszu przez USA. Tak dramatyczny krok zmieniałby całą architekturę bezpieczeństwa w Europie i naraził pokój na kontynencie w najbardziej dotkliwy sposób od końca II wojny światowej. - Musimy teraz ponownie przemyśleć NATO, bo nie byli z nami. I powiem ci – a mówię to od 25 lat – nie byli z nami i nie będą z nami – mówił w ostatnim wywiadzie dla Fox News Donald Trump.

Podobnie jak w pozostałych przypadkach politycy PiS nie widzą tutaj żadnego problemu w deklaracjach amerykańskiego prezydenta, a za ewentualny rozpad NATO obarczają środowiska, które ośmielają się krytykować Trumpa i „wypychać go z Europy”. - Gdyby Ameryka zdecydowała się na wycofanie jakiegokolwiek kontyngentu wojskowego, a mówi się o Niemczech czy Hiszpanii, to nie ma NATO. Jakim potencjałem dysponuje ta „armia europejska”? I co, Niemiec znowu będzie przewodził? Niemcy niech najpierw zapłacą reparacje i oddadzą dzieła sztuki, które nam ukradli. Złodzieje. – komentuje poseł Mariusz Gosek.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET