Doradca Putina: "Ukraina może przestać istnieć". Tylko z jednym krajem Rosja chce rozmawiać
- W rozmowy dotyczące wojny w Ukrainie powinny być zaangażowane tylko Rosja i USA, żaden inny kraj Zachodu - oświadczył we wtorek Nikołaj Patruszew, jeden z najbliższych doradców rosyjskiego przywódcy Władimira Putina. Podał również terytorialne warunki brzegowe Moskwy w kontekście negocjacji pokojowych oraz zagroził, że "Ukraina może przestać istnieć".
- Nikołaj Patruszew, jeden z najbliższych doradców Władimira Putina, zabrał głos ws. ewentualnych negocjacji pokojowych na linii Moskwa-Kijów
- Jego zdaniem rozmowy pokojowe powinny być prowadzone tylko i wyłącznie przy udziale Rosji i USA. - Nie ma o czym rozmawiać z żadnym Londynem i Brukselą - powiedział
- Zdaniem urzędnika z Kremla państwa zachodnie prowadzą działania zmierzające do "wyniszczenia Ukrainy", która zaraz może "przestać istnieć"
Doradca Putina: ws. pokoju będziemy rozmawiać tylko z USA
Czy rok 2025 przyniesie przełom na froncie wojny rosyjsko-ukraińskiej czy raczej dojść może do negocjacji pokojowych między Moskwą a Kijowem? Ten drugi temat poruszył w niedawnym wywiadzie dla dla gazety "Komsomolska Prawda" Nikołaj Patruszew. To od zeszłego roku jeden z najbliższych doradców Władimira Putina, a medium, dla którego się wypowiadał, uznawane jest za jedną z tub propaganowych Kremla.
- Uważam, że negocjacje w sprawie Ukrainy powinny być prowadzone między Rosją i USA bez udziału innych zachodnich krajów. Nie ma o czym rozmawiać z żadnym Londynem i Brukselą - powiedział Patruszew. Dodał, że Moskwa szanuje Donalda Trumpa - który 20 stycznia zainauguruje swoją drugą kadencję na stanowisko prezydenta Stanów Zjednoczonych - przekonując, że "Ukraina nie będzie dla niego priorytetem, jak dla Joe Bidena". Nie szczędził przy tym ostrych słów Unii Europejskiej.
- Przykładowo przywódcy UE od dawna nie mają prawa się wypowiadać w imieniu wielu swoich członków, takich jak Węgry, Słowacja, Austria, Rumunia, które są zainteresowane stabilnością w Europie i zajmują zrównoważone stanowisko wobec Rosji - dodał. Współpracownik Putina celowo wymienił kraje, w których albo sytuacja polityczna jest niestabilna (anulowane wybory prezydenckie w Rumunii, perspektywa rządów skrajnej prawicy w Austrii), albo te rządzone przez prorosyjską władzę (Węgry, Słowacja).
Zdaniem urzędnika z Kremla państwa zachodnie prowadzą działania zmierzające do "wyniszczenia Ukrainy", która zaraz może "przestać istnieć". Powtórzył również warunki brzegowe, jakie Putin i jego ekipa stawiają w kontekście negocjacji. Są to przede wszystkim uznanie przez społeczność i instytucje międzynarodowe włączenia Krymu, Sewastopolu, Zaporoża, Chersona, a także tzw. Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej w skład terytorium Federacji Rosyjskiej.
Rozmowy pokojowe? Głos zabrali szefowie MSZ Rosji i Ukrainy
Wcześniej we wtorek minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow powiedział na konferencji prasowej, że Moskwa będzie czekać na oficjalne stanowisko administracji amerykańskiej po inauguracji Donalda Trumpa, w tym jeśli chodzi o wojnę w Ukrainie. Głos ws. ewentualnych pertraktacji zabrał również szef ukraińskiego MSZ.
- Nie odczuwamy żadnych nacisków. Dla nas bardzo ważne jest, aby nie manipulować terminem "pokój". Mówimy o kompleksowym i trwałym pokoju dla Ukrainy. To bardzo ważne i jest to nieodłączne rozumienie sprawiedliwego pokoju - powiedział minister Andrij Sybiha na wspólnej konferencji prasowej ze swym estońskim odpowiednikiem Margusem Tsahkną, który złożył wizytę w Kijowie.
Źródło: Radio ZET/PAP/polsatnews.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET