Kaczyński na ławie oskarżonych. Prezes PiS zabrał głos przed rozprawą

2 min. czytania
04.11.2025 12:43
Obserwuj nas na Google

Jarosław Kaczyński stawił się we wtorek w warszawskim sądzie rejonowym na rozprawie dotyczącej prywatnego aktu oskarżenia, który przeciwko niemu skierował europoseł KO Krzysztof Brejza. Prezes PiS ma odpowiadać za słowa o "odrażających przestępstwach".

Kaczyński
fot. PAP

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie zarzuty stawia się Jarosławowi Kaczyńskiemu w sprawie Krzysztofa Brejzy.
  • Dlaczego Sejm uchylił immunitet prezesowi PiS. 
  • Które działania specjalnych służb wspomina europoseł KO. 

Kaczyński w sądzie. Prezes PiS na ławie oskarżonych

Sprawa z oskarżenia prywatnego Krzysztofa Brejzy dotyczy słów Jarosława Kaczyńskiego podczas posiedzenia sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa z marca ubiegłego roku. Prezes PiS powiedział wówczas o europośle Koalicji Obywatelskiej, że to "znaczący polityk formacji opozycyjnej", który "dopuszcza się bardzo poważnych, a przy tym odrażających przestępstw". W związku z oskarżeniem Brejzy Sejm w marcu uchylił Kaczyńskiemu immunitet.

Lider PiS przed wejściem do sądu powiedział dziennikarzom, że nie widzi żadnego powodu do pojednania z Brejzą "z tego względu, że pojednanie jest możliwe wtedy, jeżeli ktoś coś złego zrobił". - Ja, zgodnie ze złożonym przyrzeczeniem, odpowiadałem na pytania i nie ukrywałem niczego, bo przyrzeczenie obejmuje także zobowiązanie do tego, żeby niczego, co jest wiadome, nie ukrywać - zaznaczył. Pytany, czego oczekuje w tej sprawie , odpowiedział, że jej umorzenia. Ocenił też, że Brejza jest człowiekiem "skrajnie złej woli". 

Redakcja poleca

Eurodeputowany KO pytany, czy cieszy się, że Kaczyński pojawił się na rozprawie odpowiedział, że prezesa PiS "obowiązują takie same przepisy jak każdego innego obywatela i tym samym taka sama odpowiedzialność za słowo". - Niezwykłe w tej historii jest to, że pierwszy raz w historii państwa cywilizacji zachodniej służby specjalne użyły cyberbroni wobec sztabu opozycji w preparowanej operacji, podsyłając między innymi zafałszowane analizy wyborcze - tłumaczył. 

- Niesamowite jest to, że w tej sprawie doszło do zniszczenia dowodów, zastraszania świadków, złamania płyty - podkreślił Brejza. Pełnomocniczka i żona polityka Dorota Brejza podkreśliła zaś, że jeśli Kaczyński przeprosi za swoje słowa, to przeprosiny zostaną przyjęte. W innym wypadku sprawę będzie rozstrzygał sąd. - Trzeba ponosić konsekwencje słów, których się wyraża. Jeżeli się konsekwencji tych słów nie potrafi przyjąć, to sprawę musi rozstrzygać sąd. Tak się w cywilizowanych państwach i w ogóle w cywilizowanym, demokratycznym świecie rozstrzyga konflikty - zaznaczyła adwokatka. 

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET