Nowe ustalenia ws. umorzenia sprawy Giertycha. Dymisje prokuratorów

3 min. czytania
26.06.2025 08:07
Obserwuj nas na Google

Prokurator nadzorująca śledztwo, w którym podejrzanym był Roman Giertych, była przeciwna umorzeniu postępowania. Została odwołana z delegacji do Prokuratury Krajowej - wynika z ustaleń "Rzeczpospolitej”.

roman giertych
fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie były opinie prokuratorów na temat umorzenia śledztwa przeciwko Romanowi Giertychowi.
  • Co zarzucono współpracownikom i klientom Giertycha w sprawie Polnordu.
  • Jak do ustaleń Wirtualnej Polski ws. umorzenia śledztwa odniósł się polityk.

Śledztwo przeciwko Giertychowi umorzone. Dymisje prokuratorów 

O nowych ustaleniach ws. umorzenia śledztwa przeciwko Romanowi Giertychowi informuje czwartkowa "Rzeczpospolita". Prokurator Sylwia Chamerska, nadzorująca śledztwo, w którym podejrzanym był poseł KO, była przeciw jego umorzeniu. 16 stycznia Prokuratura Regionalna w Lublinie prowadząca śledztwo o wyprowadzanie pieniędzy z Polnordu umorzyła postępowanie przeciwko Giertychowi, który miał w tej sprawie (od października 2021 r.) status podejrzanego o działanie na szkodę spółki, wyrządzenia jej szkody w wysokości 4,5 mln zł pod pozorem umowy na reprezentowanie jej przez kancelarię prawną w postępowaniu przed NSA, a także prania brudnych pieniędzy w kwocie około 5,2 mln zł. 

Jak ustalono, decyzja prowadzącego śledztwo prok. Andrzeja Markowskiego, który jeszcze kilka miesięcy wcześniej próbował ogłosić zarzuty Giertychowi, wzbudziła wiele pytań i wątpliwości. Miał je także nadzór prokuratorski w Prokuraturze Krajowej - dokładnie prok. Sylwia Chamerska, która od września 2024 r. nadzorowała to śledztwo. To właśnie ona, według ustaleń gazety, miała wydać negatywną ocenę wobec postanowienia o umorzeniu śledztwa wobec posła KO. Zaraz po tym nie przedłużono jej delegacji do Prokuratury Krajowej.

Kulisy umorzenia śledztwa przeciwko Giertychowi

Poza prok. Sylwią Chamerską dymisję ze stanowiska dyrektora departamentu, który miał w nadzorze Polnord, złożył też, jak ujawniła kilka tygodni temu „Rz”, prok. Marek Wełna. On również wraca do macierzystej jednostki - do Krakowa. Rzecznik Prokuratury Krajowej Przemysław Nowak potwierdził w rozmowie z "Rz", że "prok. Sylwia Chamerska - prokurator Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu delegowana do Prokuratury Krajowej nadzorowała wskazane w pytaniu postępowanie od dnia 6 września 2024 roku”. Wcześniej nadzorował je prok. Grzegorz Machałowski, który "zakończył delegację do Prokuratury Krajowej z dniem 31 sierpnia 2024 roku”.

Jak podaje "Rz" prok. Chamerska nadal nadzoruje postępowanie w sprawie Polnordu, jednak w rzeczywistości jedynie na papierze, bo "sprawa w całości jest zawieszona". Chamerska będzie postępowanie nadzorowała do końca lipca. "Od 1 sierpnia 2025 r. wraca do Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu, gdyż została odwołana z delegacji na wniosek Prokuratura Regionalnego we Wrocławiu. Decyzje o odwołaniu z delegacji nie zawierają uzasadnienia” - przekazał gazecie prok. Nowak. 

Zarzuty dotyczące prania brudnych pieniędzy i przywłaszczenia kilkudziesięciu milionów zł wciąż ciążą na bliskich współpracownikach i klientach Giertycha. Usłyszało je osiem innych osób, w tym Ryszard K., były gdyński miliarder i większościowy właściciel Polnordu oraz ochroniarz Giertycha Sebastian J.  Jak poinformowała we wtorek Wirtualna Polska, zdaniem śledczych Giertych o niczym nie wiedział, nie decydował, a na swojego wieloletniego ochroniarza nie miał wpływu. Umorzenie wątku polityka jest prawomocne, a śledczy mają ukrywać uzasadnienie decyzji.

"Z prokuratorskiego dokumentu wynika, że Giertych pełnił tylko rolę usługową - był prawnikiem czterech spółek uczestniczących w wytransferowaniu kilkudziesięciu milionów złotych ze spółki Polnord, co sprawiło, że stanęła ona u progu bankructwa" - ustalili dziennikarze. 

"Wszelkie zarzuty wobec mnie zostały umorzone. Ponieważ Polnord nie odwołał się od tego umorzenia, to stało się ono prawomocne. Zarzuty prania brudnych pieniędzy zostały umorzone, gdyż sądy w sześciu orzeczeniach stwierdziły, że pieniądze były legalne, a następnie tę oczywistą prawdę przyjęła też prokuratura. Śledztwo w pozostałej części, jak wynika z komunikatu prokuratury, zawieszono przez uprawomocnienie się postanowienia w mojej sprawie" - napisał Roman Giertych w odpowiedzi na pytania Wirtualnej Polski.

"Te fale ataków na mnie ze strony wszystkich pisowskich i suwartowskich mediów dowodzą tylko jednego: bardzo się boją, że cały system pisowskiego «liczenia» głosów padnie. A wówczas nie wróci dla nich eldorado" - stwierdził polityk na platformie X.

Źródło: Radio ZET/PAP/Rzeczpospolita/Wirtualna Polska

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET