Polski zabraknie w Waszyngtonie, wśród polityków zawrzało. "Zdrada stanu", "kompromitacja"
Delegacja z Polski nie znajdzie się na szczycie w Waszyngtonie, w którym udział wezmą Wołodymyr Zełenski, Donald Trump, a także przedstawiciele krajów europejskich. Sprawa wywołała szerokie poruszenie w sieci, padły zarzuty o "zamach stanu".
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego polska delegacja nie weźmie udziału w rozmowach w Waszyngtonie.
- Jakie postacie wezmą udział w spotkaniu u Donalda Trumpa.
- Jakie są reakcje polityków na brak Polski na szczycie w sprawie Ukrainy.
Polski zabraknie na szczycie. Burza w sieci
Informacja o braku polskiej delegacji na rozmowach w Waszyngtonie oburzyła w poniedziałek rano opinię publiczną. Tego dnia o godz. 19 czasu polskiego rozpocznie się spotkanie Donalda Trumpa z Wołodymyrem Zełenskim, a wkróce potem do rozmów dołączyć mają przedstawiciele krajów europejskich. Wiadomo już, że na miejscu pojawią się: przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, kanclerz Niemiec Friedrich Merz, prezydent Francji Emmanuel Macron, prezydent Finlandii Alexander Stubb, sekretarz generalny NATO Mark Rutte, premierka Włoch Giorgia Meloni i premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer.
Kancelaria Karola Nawrockiego potwierdziła, że prezydent nie weźmie udziału w rozmowach. Podkreślono, że uda się on do Białego Domu 3 września i jest to spotkanie priorytetowe, na którym także będzie poruszany temat Ukrainy. Sprawa wywołała szerokie poruszenie w mediach. Poseł KO Mariusz Witczak zamieścił nagranie, w którym stwierdza, że "Karol Nawrocki nie leci do Waszyngtonu, choć wziął na siebie kontakty z Donaldem Trumpem". - Nie skorzystał z rzekomo świetnych relacji z administracją w Waszyngtonie. A może one wcale nie są takie świetne? Może to tylko teatr polityczny? - zapytał. Dodał, że nieobecność prezydenta na "być może najważniejszym spotkaniu dotyczącym bezpieczeństwa w ostatnich latach to porażka Karola Nawrockiego".
Podobnego zdania jest Roman Giertych, poseł KO. "Brak dzisiaj Polski przy stole, gdzie decyduje się o losach Ukrainy i Europy, to wina intrygi Nawrockiego i Bielana. Obydwaj są winni zdrady stanu. Wyrzucili z rozmów Tuska, a sami są za mali, aby w nich uczestniczyć. Tylko Polski szkoda" - czytamy w jego wpisie w mediach społecznościowych.
"To jest po prostu smutne"
Część komentujących widzi winę po stronie rządu. Na wpis Radosława Sikorskiego w tej sprawie zareagował Marcin Przydacz, odpowiedzialny za politykę zagraniczną w kancelarii prezydenta, który w krótkim komentarzu podkreślił, że to minister spraw zagranicznych nie zgłosił gotowości do udziału w rozmowach w Białym Domu. "Informuję, że dyskusja co do udziału we wspólnej z Wołodymyrem Zełenskim wizycie tzw. «koalicji chętnych» w USA odbywała się z udziałem min. R. Sikorskiego. Minister Spraw Zagranicznych RP nie zgłosił gotowości Polski do udziału w tej wizycie. Prezydent RP planuje wizytę w USA 3 września" - przekazał.
Wcześniej minister spraw zagranicznych poinformował, że "na spotkania do Białego Domu zaprasza prezydent Stanów Zjednoczonych". Stwierdził przy tym, że "polscy przedstawiciele ruchu MAGA oraz osobiście Karol Nawrocki mają uprzywilejowane stosunki" z Donaldem Trumpem. "Proszę aby ich używali na rzecz Polski i Europy" - napisał Sikorski.
Komentarz w sprawie pojawił się także ze strony lidera Konfederacji Sławomira Mentzena. "Na spotkaniu w Białym Domu będą przywódcy UE, NATO, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Włoch, a nawet Finlandii. Nie będzie Tuska. Widocznie ani USA, ani Ukraina, nie widziały żadnego powodu, żeby z nami rozmawiać. Pomimo olbrzymiej naszej pomocy, pomimo naszego położenia geograficznego, liczymy się mniej niż Finlandia. To jest po prostu smutne" - napisał.
"Prezydent Karol Nawrocki jedzie do Trumpa 3 września, także w sprawach Ukrainy. A Tusk z Sikorskim?" - zapytał poseł PiS Przemysław Czarnek.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET