„Prawa ręka Tuska” odchodzi. Ekspert ostrzega przed możliwym scenariuszem
Maciej Berek odchodzi ze stanowiska ministra ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu. Co to mówi o sytuacji w obozie władzy? I jak traktować plotki, że „prawa ręka Donalda Tuska” może wkrótce trafić do Trybunału Konstytucyjnego? - Powszechnie krytykowano wysyłanie tam Krystyny Pawłowicz, Stanisława Piotrowicza, Bogdana Święczkowskiego. Jeśli chce się odbudować autorytet TK, to nie w ten sposób – mówi w rozmowie z RadioZET.pl prof. Jarosław Flis z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Kiedy poinformowano, że Maciej Berek odchodzi z rządu.
- Co zmiana na stanowisku ministra oznacza dla rządu według prof. Jarosława Flisa.
- Które stanowisko może zająć Maciej Berek po odejściu z rządu.
- Dlaczego potencjalne mianowanie Berka do TK budzi kontrowersje.
Maciej Berek, czyli "prawa ręka Tuska", odchodzi z rządu
Donald Tusk ogłosił we wtorek, że Maciej Berek przestaje być ministrem ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu. - Minister zwrócił się do mnie z prośbą o zwolnienie go z obowiązków, jakie pełnił do tej pory. Jak wiecie, był moją prawą ręką - powiedział premier, dziękując Berkowi za jego dotychczasową pracę. Dodał, że niedługo będzie wiadomo, „w jakich państwowych, publicznych rolach być może wystąpi”. Jego obowiązki przejęła Joanna Knapińska, szefowa Rządowego Centrum Legislacji.
Odejście nazywanego „podpremierem” człowieka, który w gabinecie Tuska był od grudnia 2023 roku, zaskoczyło świat polityki. Zdaniem prof. Jarosława Flisa zmiana – niezależnie od tego, kto ją zainicjował – wskazuje na to, że nie wszystko w rządzie działa, jak należy. - Jeśli rząd ma słabe notowania i więcej przeciwników niż zwolenników, to taka decyzja sugerowałaby, że minister jest za to odpowiedzialny. Ale chodzą też przecież plotki, że inny mechanizm wchodzi tu w grę – mówi socjolog z krakowskiego UJ w rozmowie z RadioZET.pl.
Nawiązuje w ten sposób do medialnych spekulacji, jakoby Maciej Berek miał wkrótce trafić do Trybunału Konstytucyjnego. Przypomnijmy, że 18 września kończy się kadencja Justyna Piskorskiego (zwanego przez niektórych prawników „dublerem”). Berek byłby wówczas ósmym sędzią wybranym przez Sejm obecnej kadencji, co otworzyłoby koalicji rządzącej furtkę do uzyskania liczebnej przewagi w TK. Nie ma jednak pewności, że ślubowanie od Berka odebrałby prezydent Karol Nawrocki. który zaprosił do Pałacu tylko troje z siedmiorga wybranych przez Sejm tej kadencji sędziów, pozostała czwórka zaś wciąż nie jest przez prezesa TK Bogdana Święczkowskiego dopuszczana do orzekania.
Berek trafi do TK? Ekspert zwraca uwagę na jeden problem
To jednak na razie jedynie dywagacje, niepotwierdzone (choć także niezdementowane) przez samego zainteresowanego ani obóz władzy. Część komentatorów i ekspertów zwraca jednak uwagę, że ewentualne wysłanie do mocno upolitycznionego w ostatniej dekadzie urzędu, jakim jest Trybunał Konstytucyjny, człowieka nazywanego „prawą ręką Tuska”, to dokładanie kolejnej cegiełki do odzierania tej instytucji z resztek niezależności. Do tej opinii dołącza także prof. Flis.
- To byłby bardzo wątpliwy ruch. Powszechnie krytykowano wysyłanie tam aktywnych polityków, takich jak Krystyna Pawłowicz czy Stanisław Piotrowicz, nie mówiąc już o Bogdanie Święczkowskim. Jeśli chce się odbudować autorytet TK jako tego, który ma bezstronnie rozstrzygać spory prawne, to wysłanie tam „prawej ręki premiera” na pewno się do tego nie przyczyni. To będzie raczej kolejny argument dla tych wszystkich, którzy mówią, że „miało być lepiej niż za PiS, a jest tak samo” – tłumaczy ekspert.
Zaznacza, że Berek „na pewno nie jest osobą o takim poziomie emocjonalnego zaangażowania politycznego, jak Święczkowski, Pawłowicz czy Piotrowicz”. - Ale też, z formalnego punktu widzenia, jest wyżej umocowany w strukturze swojego obozu politycznego. Nie wszyscy więc pokiwają głowami ze zrozumieniem na to rozwiązanie. Trudno się potem dziwić, że druga strona wybiera np. Święczkowskiego. To dokładanie się do upolitycznienia instytucji, która i tak już mocno upolityczniona. Dobrze byłoby ją reanimować, a nie dobijać – podsumowuje rozmówca RadioZET.pl.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET