`

Romanowski ukrywa się w klasztorze? „Wpływowi ludzie. Mogą mu to zapewnić”

3 min. czytania
05.08.2026 18:01
Obserwuj nas na Google

Marcin Romanowski może przebywać w klasztorze. Takie doniesienia pojawiają się w kontekście byłego wiceministra sprawiedliwości, który ukrywa się przed polskimi organami ścigania. Eksperci podkreślają, że wskazówką może być przynależność polityka do wpływowej organizacji religijnej Opus Dei. 

Romanowski
fot. Mateusz Włodarczyk/NurPhoto via AFP/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego Marcin Romanowski ukrywa się przed polskimi służbami.
  • Jakie kraje były rozważane jako potencjalne miejsce pobytu Romanowskiego.
  • Czy Opus Dei może pomagać byłemu wiceministrowi sprawiedliwości w ukrywaniu się.
  • Jakie są możliwości działań policji w przypadku ukrywania się w klasztorze.

Marcin Romanowski ukrywa się w klasztorze?

Marcin Romanowski od końca 2024 roku pozostaje nieuchwytny dla polskich służb. Poseł PiS i były wiceminister sprawiedliwości - podejrzany o szereg nieprawidłowości w śledztwie wokół Funduszu Sprawiedliwości - najpierw ukrywał się na Węgrzech, gdzie otrzymał azyl polityczny, a gdy w maju tego roku władzę przejął tam Peter Magyar, polski polityk zniknął z radaru. Pojawiają się różne teorie na temat tego, gdzie może teraz przebywać - mówiło się o Chorwacji, Serbii, Rumunii, Turcji czy - jak w przypadku byłego szefa MS Zbigniewa Ziobry, także poszukiwanego przez polskie służby - Stanach Zjednoczonych.

Oglądaj

Dawny podwładny Ziobry nie został jednak jeszcze namierzony. Kilka dni temu w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną” były minister sprawiedliwości Adam Bodnar zasugerował, że Romanowski ukrywa się w jednym z klasztorów. - Skoro ktoś przed wstąpieniem do polityki był w Opus Dei, a pan Romanowski był, to raczej trudno mi sobie wyobrazić, by po tych wszystkich przygodach jego organizacja go opuściła - przekonywał. 

- Jak się jest supernumerariuszem w Opus Dei, to się mieszka de facto w czymś w rodzaju takiej celi klasztornej. To nie jest oczywiście klasztor, ale cela odosobnienia, dość samotnicza - dodał Bodnar. Nie sprecyzował jednak, na terenie jakiego kraju miałaby się znajdować siedziba wspólnoty religijnej, w której rzekomo miałby przebywać Romanowski. Z kolei „Fakt” zapytał o to następcę Bodnara, Waldemara Żurka. - Sprawdzamy każdy trop, ale domniemania nie wystarczą - odparł minister.

Ekspert: Opus Dei to wpływowa organizacja, mogą mu pomagać

Głos w tej sprawie - także w rozmowie z „Faktem” - zabrał prof. Arkadiusz Stempin. Jego zdaniem, jeśli Romanowski faktycznie nadal jest członkiem Opus Dei, to organizacja ta może pomagać mu w ukrywaniu się. - Istnieje duże prawdopodobieństwo, że jest skrywany nie tyle w klasztorach, ile w konwentach numerariuszy Opus Dei. Nie ma na to dowodów, ale jest silne domniemanie, że tak właśnie jest — mówi historyk i watykanista z Uczelni Janusza Korczaka w Warszawie oraz Uniwersytetu we Fryburgu.

Redakcja poleca

Ekspert opisywał konwenty OD jako miejsca podobne do zgromadzeń klasztornych i wspólnot zakonnych, które nie są zlokalizowane w absolutnej tajemnicy. - To nie jest tak, że człowiek przepada jak kamień w wodę. Natomiast mielibyśmy do czynienia z kontekstem etyczno-moralnym, czyli ukrywaniem się za wszelką cenę - przyznał Stempin, nazywając jednocześnie Opus Dei „państwem w państwie”. - Ta instytucja może zapewnić fizyczne ukrycie, takie ściągnięcie pod ziemię i nieprzekazanie człowieka władzom państwa, które go ściga. W swoich szeregach grupuje ludzi wpływowych. Na tym polega istota tej organizacji - wyjaśniał watykanista. 

B. wiceszef policji: klasztor nie jest miejscem, gdzie można się ukrywać w nieskończoność

„Fakt” rozmawiał także w byłym wiceszefem MSWiA i byłym wiceszefem policji. - Jeśli byłyby bardzo precyzyjne informacje, że dana osoba tam przebywa, to policja na pewno zwróciłaby się też do przełożonego klasztoru, aby ta osoba opuściła teren, mogła zostać zatrzymana i doprowadzona do sądu - stwierdził gen. Adam Rapacki. Czy w takim razie służby mogłyby wejść na teren obiektu zarządzanego przez wspólnotę religijną?

- Generalnie tego się unika. Utrzymywana jest autonomia kościoła i zakonu, by rzeczywiście nie zakłócać spokoju. Natomiast nie znam przepisu, który zabraniałby wejścia policji na teren w celu zatrzymania osoby poszukiwanej, np. gdyby przebywał tam jakiś niebezpieczny przestępca. [...]  Jeśli zaś chodzi o klasztor poza granicami Polski, wówczas obowiązuje prawo kraju, na terenie którego się znajduje. To nie jest teren wyłączony spod jurysdykcji państwa, więc wszystko zależy od obowiązujących tam regulacji. To nie jest miejsce, gdzie zupełnie można uniknąć odpowiedzialności i ukrywać się w nieskończoność - przekonywał rozmówca dziennika.

Źródło: Radio ZET/fakt.pl/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET